Wpisy z miesiąca: Sierpień 2008

Dzień w Budapeszcie

31 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Jestem dzisiaj po uszy zakopana w sprawozdaniu finansowym jednej z węgierskich spółek i już mi te cyferki przed oczami tańczą, a może to ja oczopląsu dostaję. Wszystko jedno. Postanowiłam więc dać moim oczom odpocząć przed monitorem – jakby to czytał jaki okulista, to by się chyba za głowę złapał :)

W każdym razie nawet tak paskudne rzeczy, jak sprawozdania finansowe, mogą przywoływać miłe skojarzenia. I takie żmudne przedzieranie się przez cyferki przypomina mi moją pierwszą wizytę w siedzibie tej firmy a drugą w ogóle w Budapeszcie w lutym tego roku. Mimo to, pamiętam jak dziś, wczesne zerwanie się z łóżka, wbicie się w elegancki ciuch i na lotnisko na spotkanie z szefem. Przelot do Budapesztu jest spokojny, nawet mogę sobie trochę podrzemać.
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Węgry, Ze świata | Tematy: , ,

Kwitnące migdałowce

31 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Ostatni dzień pobytu w Maroku to głównie przejazd autokarem z Marrakeszu do Agadiru. Trasa prowadzi wzdłuż Atlasu Wysokiego, możemy więc podziwiać ogromne, zaśnieżone szczyty gór, w których możliwe jest nawet uprawianie narciarstwa. Ciekawe wrażenie robią te góry skontrastowane z płaskimi, wysuszonymi, czerwonymi polami uprawnymi.
Coca-Cola czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: ,

Marrakesz

30 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Z samego rana wyjeżdżamy z Beni Mellal w kierunku Marrakeszu. Droga przez długi czas prowadzi przed ogromne, czerwone pustkowie. Na początku myślałam, że to pustynia, jednak nasz pilot tłumaczy nam, że to pola uprawne, czekające na deszcz. Rzeczywiście, jak się dobrze przyjrzeć, można dostrzec pewną regularność w ułożeniu grudek ziemi, jak po bronowaniu, więc bez problemu przyjmuję tę teorię, chociaż w ten sposób straciłam szansę, żeby pochwalić się, że widziałam pustynię :)
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: ,

Volubilis

30 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Nasz kolejny dzień w Maroku upływa na zwiedzaniu ruin rzymskiego miasteczka Volubilis. Wprawdzie już wcześniej na tym terenie leżała berberyjska stolica, jednak w 45 r. n.e. została ona podbita przez Kaligulę i znajdowała się pod panowaniem Rzymian aż do III w. Większość pozostałości budowli pochodzi właśnie z III w., kiedy to w miasteczku żyło około 20 tysięcy ludzi. Później Volubilis podupadło, szczególnie, że pod koniec VIII w. władca Mulaj Idris postanowił obok wznieść nową osadę, korzystając z kamienia z Volubilis. Los miasteczka przypieczętowało trzęsienie ziemi z 1755 r. (to samo, które zniszczyło Lizbonę), a ruiny zostały ponownie odkryte dopiero pod koniec XIX w. przez dwóch zagranicznych dyplomatów zwiedzających okolicę.

Obecnie Volubilis to tak naprawdę ogromna ilość ruin, pozostałości po domach, w których podłogi były wykładane pięknymi mozaikami a wszystko porośnięte jest trawą i kwiatami, wśród których pasą się osiołki.
Osiołek wśród ruin Volubilis czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: , ,

Osłom wstęp wzbroniony

30 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Czwartego dnia w Maroku zwiedzanie rozpoczynamy od podziwiania panoramy Fezu z Wieży Południowej. Przyznaję, że to miasto, założone przez Idrisa I w 789 r. robi stamtąd niesamowite wrażenie. Położone jest w dolince i rozlewa się po niej wszędzie, gdzie tylko można. Beżowe zabudowania ciągną się aż po horyzont. Zdobione na zielono minarety i dachy meczetów, w tym meczet Al-Karawijjin, wystają ponad domy. Na wschodnim krańcu na niewielkim zboczu suszą się czerwone skóry.
Fez czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: , , , ,

Pałac, nekropolia, kazba i stajnie

30 sierpnia 2008 | Brak komentarzy

Z samego ranka wyjeżdżamy z Casablanki i kierujemy się do Rabatu czyli administracyjnej stolicy Maroka. Jest to drugie co do wielkości, po Casablance, miasto marokańskie, będące nie tylko ważnym ośrodkiem turystycznym, ale też przemysłowym.

W Rabacie zaczynamy zwiedzanie od pałacu królewskiego. Pałac wraz z otaczającymi budynkami leży mniej więcej w centrum Rabatu i otoczony jest murem z kilkoma bramami wjazdowymi. Autokar może wjechać na spory plac i zaparkować za małym meczecikiem, oczywiście z zielonym islamskim dachem. Stamtąd podchodzimy do właściwej bramy pałacu i możemy rzucić okiem na urzędników w białych strojach ze spiczastymi kapturami, czerwonych czapeczkach i żółtych trzewikach.
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: , , , , ,

Przerwa na reklamę

Kategorie

Archiwum