Wpisy z miesiąca: Styczeń 2009

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

31 stycznia 2009 | Brak komentarzy

Trafiłam dzisiaj na bardzo mądre słowa. Oto one:

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

- Mark Twain
Pomnik Odkrywców

A to powyżej to Pomnik Odkrywców. Lizbona, Belem. Portugalia. Tak mi się dopasował :)

Wpis w kategoriach: Patykiem pisane | Tematy: ,

Po kruchym lodzie

25 stycznia 2009 | Brak komentarzy

Nie mam dzisiaj zajęć na kursie pilota więc postanowiłam wykorzystać ekstra dodatkowy wolny dzień na przyjemności. Umówiłam się z kumpelą, Agą, na wystawę Wildlife Photographer of the Year 2008 w Muzeum Ziemi PAN. To już 44 edycja konkursu Wildlife Photographer of the Year organizowanego przez BBC Wildlife Magazine i Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Niektóre zdjęcia są naprawdę niesamowite! Rzeczywiście jest na co popatrzeć, bardzo pozytywna wystawa z pięknymi fotografiami pokazującymi urok i magię świata przyrody.
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Polska, Ze świata | Tematy: ,

Żywy shaker

8 stycznia 2009 | Brak komentarzy

W niedzielę najpierw odsypiamy wycieczkę do Marrakeszu i As-Sawiry, a potem się obijamy. Anka oczywiście musi pozałatwiać jakieś rzeczy w biurze ale na popołudnie Ibrahim zorganizował nam przejażdżkę na wielbłądach po plaży. To znaczy tak myślimy przed wycieczką, ale rzeczywistość okazuje się być nieco inna. Dobrze więc, że się Anka na tą wycieczkę wybrała, bo teraz wie, co sprzedaje. A ja? Cóż, ja też mam niezłe pamiątki z przejażdżki…
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: ,

As-Sawira i kozy

6 stycznia 2009 | Brak komentarzy

W przeciwieństwie do szalonego, pełnego kolorów, smaków i zapachów dnia spędzonego w Marrakeszu, drugi dzień naszej wycieczki jest dużo bardziej spokojny. Spędzamy go w As-Sawirze. Podobnie jak w Marrakeszu, kiedyś już tu byłam, jednak wówczas miałam tu dużo mniej czasu. A miasteczko jest naprawdę urocze. Biało-niebieskie, romantyczne i spokojne. W porcie nad głowami latają mewy i pokrzykują na rybaków, którzy rozładowują wyłowione ryby i owoce morza. Rybacy w As-Sawirze posiadają piękne niebieskie łodzie. Nastrój w miasteczku jest naprawdę sielankowy.
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: , ,

Nocny teatr

6 stycznia 2009 | Brak komentarzy

Maroko jest jednym z tych krajów, w którym człowiek powinien oduczyć się być uprzejmy. Normalnie jest tak, że jak ktoś mówi mi dzień dobry, to odpowiadam tak samo. Dzieje się to jakby automatycznie, w ogóle o tym nie myślę. Akcja – reakcja. Podobnie jest tutaj, jak się słyszy bonjour czy good morning, to od razu się ciśnie na usta odpowiedź. I to jest zguba, bo jak się zareaguje, to za chwilę pojawia się lawina pytań typu: where are you from? do you like Agadir? are you here for the first time? do you speak French? English? German? I tak w nieskończoność. Odpowiedzenie na jedno pytanie prowadzi do przedłużonego przesłuchania. Albo, jeśli pytającym jest sprzedawca, do gwałtownego nagabywania, żeby wejść i kupić. A oczywiście jest good price, especially for you. Ściema sprzedawana każdemu. Do tego dochodzą komplementy, że się ma piękne oczy, włosy, uszy, a może jeszcze przegrodę nosową i śledzionę. Wniosek prosty – nie odpowiadać na zaczepki, ale to właśnie jest problem, bo dzień dobry wydaje się być dość neutralne. Dwa dni w Agadirze uczą – po raz kolejny, bo przecież to samo już raz tu przeżywałam, a w Indiach było nawet jeszcze trudniej momentami – że należy nie tylko nie zwracać uwagi na zaczepki. Wydaje mi się, że jedyny sposób, to iść zdecydowanym krokiem, patrząc się przed siebie i puszczać wszelkie uwagi mimo uszu. Staram się tak robić, ale czuję się jednak trochę nieswojo.
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: ,

Posylwestrowo

1 stycznia 2009 | Brak komentarzy

Dzisiaj znowu jesteśmy w Kenzi i znowu mamy Internet. Dobrze mieć jednak swojego laptopa, jak kiedyś będę się wybierać gdzieś dalej to może zainwestuję w netbooka. Mógłby się przydać.

Po nocy sylwestrowej wstajemy rano koło 11:00. Jakoś po 8:00 obudził nas wprawdzie telefon, do mnie ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Nie wiem kto i po co, ale muszę się chyba w końcu nauczyć wyłączać telefon kiedy odsypiam imprezę. Śniadanie przesypiamy, ale nie szkodzi, bo i tak nie jesteśmy głodne. Jedziemy na jeden dyżur, potem do biura gdzie Anka załatwia mi, żebym się mogła zabrać na jutrzejszą wycieczkę dwudniową Marrakesz – As-Sawira. Wycieczka jest fajna i normalnie kosztuje 130 euro od osoby, więc cena niezła, ale plan jej też jest fajny. Najbardziej cieszy mnie wieczór na placu Dżemaa el-Fna. I będę chciała zaprowadzić Ankę tam, gdzie w jednej z bocznych uliczek przy placu sprzedawali kiedyś przepyszny sok wyciskany z bananów. Niebo w gębie. Ale to jutro :)
czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: ,

Przerwa na reklamę

Kategorie

Archiwum