Rozmawiałam niedawno z Anią o fotografowaniu ludzi. Czyli jak z nimi rozmawiać, żeby zgodzili się na to, by zrobić im zdjęcie, w jakich okolicznościach, na co zwrócić uwagę itp. Ania robi świetne portrety. A ja mam jeszcze często opory przed podejściem do obcej osoby, żeby ją sfotografować. A tu się okazuje, że nie zawsze trzeba pytać! Są ludzie, którzy sami chcą, żeby im zrobić zdjęcie.
Idziemy z Jarkiem na tramwaj, żeby dojechać do centrum. Mijamy po drodze bardzo stromą uliczkę, i Jarek chce się zatrzymać, żeby zrobić zdjęcie. To ja też wyjmuję aparat. W tym momencie zauważam, że obsługa – dwóch panów z kafejki obok zaczyna mnie wołać. Idę sprawdzić, o co im chodzi a tam okazuje się, że pani kucharka siedzi przy stoliku. A oni pokazują mi na migi i coś tłumaczą. Że mam ją sfotografować. Koniecznie z talerzem, pustą szklanką, kwiatkami i butelką wina. Po co? Dlaczego? Nie wiem, ale skoro sprawia im to radość, to czemu nie. Nawet nie zostawiają maila z prośbą o przysłanie im tego zdjęcia. Po prostu chcą, żebym je zrobiła.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Lizbona
Portugalska język – trudna język. Wczoraj w czasie kolacji przeglądaliśmy kartę, żeby zamówić jakiś portugalski deser i jedną z pozycji było ciasto kokosowe. I teraz ciekawostka od Renaty. „Kokosowy” po portugalsku to côco. Jest też jednak bardzo podobne słowo, a mianowicie cocó, które niestety znaczy „gówno”. Dosłownie. Trzeba więc uważać, zamawiając ciasto. Żeby potem nie było niemiłej niespodzianki.
Dziś z Jarkiem jedziemy obejrzeć Castelo de São Jorge, czyli Zamek Świętego Jerzego. Wcześniej jednak musimy trafić do tramwaju, żeby tam dojechać. Wczoraj podrzucił nas Paulo. Oczywiście skręcamy nie w tą stronę, co trzeba. Pytam więc jakiegoś młodego (tzn. mniej więcej w moim wieku :) Portugalczyka, jak dojść do pociągu. Stacja kolejowa jest tuż obok przystanku tramwajowego. Widać, że gość rozumie, ale tłumaczy nam nie po angielsku, a po portugalsku. Potem Paulo wyjaśnia, że oni po prostu wstydzą się mówić po angielsku. Nie pojmuję, czego tu się wstydzić…
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Lizbona
Lizbona. Znowu jestem w moim ukochanym mieście. Tym razem jako gość. W 2006 r. tu mieszkałam. Ale przez te trzy lata Lizbona prawie się nie zmieniła. Ciągle pachnie świeżym, słonym i mokrym powietrzem znad Atlantyku i grillowanymi sardynkami. Ciągle pozwala oddychać pełną piersią. Ciągle daje poczucie, że czas płynie wolniej i nigdzie się nie trzeba spieszyć. I ciągle suszy swoje gacie na sznurkach pod oknami.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Lizbona
W poprzednim wpisie odpowiedziałam na 30 pytań, które wpisaliście w wyszukiwarce poszukując na nie odpowiedzi, co zaprowadziło was na mojego bloga. Dzisiaj druga i ostatnia porcja odpowiedzi na jeszcze bardziej trafne pytania. Czego się nie robi dla czytelników :)
Już jestem ciekawa, jakie pytania będą za rok :D
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Patykiem pisane | Tematy: frazy z wyszukiwarek, odpowiedzi, pytania
Koniec roku się zbliża, czas podsumowań i tak dalej. A ja zamiast pisać, jaki ten rok był fajny (a był), ile ciekawych rzeczy doświadczyłam (a doświadczyłam) i jakich wspaniałych ludzi poznałam (a poznałam), zwyczajnie zaglądam do blogowych statystyk za 2009 r. W statystykach czają się bowiem pytania, które wpisują w wyszukiwarce osoby trafiające na mojego bloga. Pomyślałam więc, ze zbiorę odpowiedzi na te pytania w jednym miejscu. Pomijam tutaj frazy z wyszukiwarek nie będące pytaniami, takie jak Bankok w pigułce czy delhi nierdzewieje (pisownia oryginalna :) O co więc pytaliście w 2009 r.?
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Patykiem pisane | Tematy: frazy z wyszukiwarek, odpowiedzi, pytania
Siedzimy niecierpliwie na ciemnej widowni wypełnionej w jednej czwartej. Pomiędzy krzesełkami ustawione są stoliki, na stolikach zielonkawe lampki bladym światłem ledwo rozpraszają mrok. W końcu słyszymy głos, że zaraz się zacznie. Kurtyna w górę. Na scenę wychodzą prześliczne dziewczyny i zaczynają śpiewać…
Wysokie, piękne kobiety, z perfekcyjnym makijażem i idealną figurą. Tak może wydawać się na pierwszy rzut oka. Jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że ta boska dziewczyna o długich, lśniących włosach i uwodzicielskim spojrzeniu, to tak naprawdę mężczyzna. A tak naprawdę to nie mężczyzna, ale kathoey. Albo inaczej ladyboy. Trzecia płeć. Pomiędzy mężczyzną a kobietą.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Ze świata | Tematy: Bangkok, ludzie