Wpisy z miesiąca: Lipiec 2010

Wizyta! Hurra!

25 lipca 2010 | Komentarze: 14

Dawno coś nie pisałam w pamiętniku. Bo to tak, że jak wszystko jest w zasadzie bez zmian i nic nowego się nie dzieje, to co tu pisać? Codziennie spotkania z gośćmi albo dyżury na lotnisku, ewentualnie wycieczki, ale te wspominam w standardowej części bloga. No a teraz zaczyna się dziać! O!

Przyjeżdża do mnie pierwszy gość! I to bardzo ważny gość – już dzisiaj na lotnisku odbieram moją mamę :) Wpadnie do mnie na tydzień. Krótko, ale zawsze to fajnie i cieszę się z tych odwiedzin bardzo bardzo…

Nawet postarałam się trochę ogarnąć mój artystyczny nieład. Bo to jest tak, że na potrzeby pracy produkujemy mnóstwo papierów. Listy hotelowe, plany spotkań informacyjnych i dyżurów, listy transferów na lotnisko, listy przylotów, odlotów, cenniki wynajmu samochodów, wkładki do segregatorów informacyjnych, plany i cenniki wycieczek… Przerób ogromny, a co chwila kolejne papiery się dezaktualizują.

No i nie zawsze jest czas, żeby ten cały majdan przejrzeć i zdecydować, który papier jest jeszcze potrzebny, a który można wyrzucić. Toteż leżały owe kartki na mojej podłodze w salonie ;) I dzisiaj w końcu się zmobilizowałam i ułożyłam na jedną kupkę to wszystko, co idzie do wyrzucenia. Czyli posprzątałam. Taka jestem z siebie dumna!

Na mamy przyjazd zaplanowałam już kilka wyjazdów. Na pewno trzeba będzie pojechać do Lagos i na przylądek św. Wincentego. Niestety, mama będzie też miała duuuuużo czasu na plażowanie, bo ja przecież cały czas muszę normalnie pracować. Ale damy radę!

PS. Jakby ktoś chciał mnie odwiedzić, to tylko dajcie znać kiedy, a coś się wymyśli ;)

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Frytki… z czekoladą!

24 lipca 2010 | Komentarze: 3

Amerykanie mówią o frytkach French fries, sugerując, że to mało skomplikowane danie pochodzi z Francji. Jednak to Belgia jest ojczyzną frytek. I ta sama Belgia słynie z przepysznej czekolady. Belgowie zajadają się i jednym i drugim przysmakiem często bez umiaru. Spacerując po ulicach Brukseli zastanawiam się, czemu nie wpadli jeszcze na pomysł sprzedawania frytek w czekoladzie? Może trzeba podsunąć taki pomysł jakiemuś odważnemu restauratorowi?
Frytki w Brukseli czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Belgia, Ze świata | Tematy:

Tu byłem. Dinozaur

22 lipca 2010 | Komentarze: 2

Portugalskie Algarve to na pewno krystalicznie czysta woda w oceanie, malownicze plaże i wspaniałe formacje klifowe. Wiele z tych plaż to tak naprawdę małe piaszczyste zakątki położone pomiędzy skałami. Bardzo przyjemna sceneria dla letniego wypoczynku. Ale wiecie, że w Algarve można opalać się na plaży mając praktycznie zasięgu ręki ślady dinozaurów sprzed setek milionów lat?
Ślady dinozaurów czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: ,

Viva la Virgen del Carmen!

18 lipca 2010 | Komentarze: 2

Siedzę sobie któregoś dnia i przeglądam mój segregator informacyjny z jednego z hiszpańskich hoteli. I czytam, że 16 lipca w Isla Cristina odbywa się procesja poświęcona Matce Boskiej patronce rybaków czyli Virgen del Carmen. Nie zastanawiam się długo – szybki e-mail do Ani i już jesteśmy umówione w Isla Cristina, przy granicy hiszpańsko-portugalskiej, żeby wziąć udział w tym wydarzeniu. I przyznaję, że są to obchody o niezwykłej atmosferze!
Virgen del Carmen czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Hiszpania, Ze świata | Tematy: , , ,

Sewilla z bliska

18 lipca 2010 | Komentarze: 8

Nie ma to jak poznawać miasto z kimś, kto je dobrze zna i lubi. Można trafić do miejsc, gdzie raczej z licencjonowanym przewodnikiem by się nie trafiło i usłyszeć naprawdę ciekawe historie. To zupełnie inaczej niż ekspresowe zwiedzanie zza szyby autokaru, napakowane suchymi faktami, o których przewodnik musi opowiedzieć. Mam więc szczęście, że poznałyśmy się z Anią, autorką bloga o Andaluzji przez Internet. Ania zaprosiła mnie w odwiedziny, więc nie mogłam nie skorzystać!
Bar Semana Santa czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Hiszpania, Ze świata | Tematy:

Muszelki

15 lipca 2010 | Komentarze: 8

Jak byłam mała, to na wakacje jeździłam z rodzicami nad nasze polskie Morze Bałtyckie, do Dźwirzyna. Przyjemne to były wczasy i mam stamtąd jedne z najfajniejszych wspomnień z dzieciństwa. Tradycja była taka, że każdego dnia wcześnie rano mama budziła tatę i mnie, i tata zabierał mnie na spacer na plażę o poranku. Ale żeby dojść do plaży, trzeba było jeszcze przejść przez cudownie pachnący żywicą las sosnowy!

A na plaży szukałam bursztynków. Niestety nigdy nie udało mi się żadnego znaleźć, mimo, że razem z tatą byliśmy jednymi z pierwszych gości na brzegu i jeśli w nocy morze wyrzuciło jakiś pomarańczowy kamyczek, to teoretycznie mieliśmy największą szansę na niego trafić. I oczywiście zbierałam muszelki. Takie nadbałtyckie, malutkie białe albo bladoróżowe muszlątka. To zostało mi do dziś…

W domu w Warszawie zostawiłam kilka moich ulubionych muszli, zbieranych na plażach w różnych krajach – z poprzedniego pobytu w Portugalii, z Maroka czy z Tajlandii. I moją ulubioną muszelkę z Nowego Jorku. Przywiozłam ją z Rockaway Beach. Szukałam muszli zakręconej i taką właśnie udało mi się znaleźć. Przywołuje wspomnienia fajnych wakacji za oceanem :)

Dzisiaj wracając z Sewilli wstąpiłam na chwilę na Isla Canela, leżącą tuż przy granicy z Portugalią. Chciałam w końcu zobaczyć, jak wygląda ujście Gwadiany do Oceanu Atlantyckiego, czyli miejsce, gdzie kończy się Hiszpania. Oczywiście spacer skończył się zbieraniem muszelek – będą ozdabiały mój apartament w Praia da Rocha.

Za to sama granica hiszpańsko – portugalska jest mało widowiskowa. Płaska, rozległa, pomarańczowa plaża z jednej strony, rzeka i krzaki z drugiej. Myślałam, ze może chociaż będzie ciekawy widok na most, którym przejeżdża się przekraczając granicę, ale niestety był za daleko. Poniżej macie fotkę z końcówki Hiszpanii (ujście Gwadiany miałam za plecami).
Isla Canela

PS. W zasadzie to powinnam wrzucić opis wizyty w Sewilli, bo naprawdę jest o czym pisać, ale sił nie mam po tych wszystkich wrażeniach. Sewillą zajmę się bliżej weekendu. Wspomnę teraz tylko, że poznawanie miasta z Anią było genialnie!

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Przerwa na reklamę

Kategorie

Archiwum