Dawno coś nie pisałam w pamiętniku. Bo to tak, że jak wszystko jest w zasadzie bez zmian i nic nowego się nie dzieje, to co tu pisać? Codziennie spotkania z gośćmi albo dyżury na lotnisku, ewentualnie wycieczki, ale te wspominam w standardowej części bloga. No a teraz zaczyna się dziać! O!
Przyjeżdża do mnie pierwszy gość! I to bardzo ważny gość – już dzisiaj na lotnisku odbieram moją mamę :) Wpadnie do mnie na tydzień. Krótko, ale zawsze to fajnie i cieszę się z tych odwiedzin bardzo bardzo…
Nawet postarałam się trochę ogarnąć mój artystyczny nieład. Bo to jest tak, że na potrzeby pracy produkujemy mnóstwo papierów. Listy hotelowe, plany spotkań informacyjnych i dyżurów, listy transferów na lotnisko, listy przylotów, odlotów, cenniki wynajmu samochodów, wkładki do segregatorów informacyjnych, plany i cenniki wycieczek… Przerób ogromny, a co chwila kolejne papiery się dezaktualizują.
No i nie zawsze jest czas, żeby ten cały majdan przejrzeć i zdecydować, który papier jest jeszcze potrzebny, a który można wyrzucić. Toteż leżały owe kartki na mojej podłodze w salonie ;) I dzisiaj w końcu się zmobilizowałam i ułożyłam na jedną kupkę to wszystko, co idzie do wyrzucenia. Czyli posprzątałam. Taka jestem z siebie dumna!
Na mamy przyjazd zaplanowałam już kilka wyjazdów. Na pewno trzeba będzie pojechać do Lagos i na przylądek św. Wincentego. Niestety, mama będzie też miała duuuuużo czasu na plażowanie, bo ja przecież cały czas muszę normalnie pracować. Ale damy radę!
PS. Jakby ktoś chciał mnie odwiedzić, to tylko dajcie znać kiedy, a coś się wymyśli ;)


