2 czerwca 2010
Wpis w kategoriach: Egipt, Z podróży | Tematy: Asuan, File, Nil, pociąg, rzeka, świątynia, wyspa
W Asuanie nie ma tak łatwo z internetem. Najprościej było w Luksorze – tam WiFi mieliśmy w hotelu, ale w okolicy też można było znaleźć pełno kafejek internetowych. W Kairze w niektórych hotelach był dostęp do sieci, w naszym akurat tego brakowało, ale obok można było skorzystać z kafejki. Tutaj nie ma netu w hotelu, jedna kafejka jest daleko, a po drugiej został tylko znak na murze :)

Do Asuanu z Luksoru dojeżdżamy pociągiem. Pobudkę mamy o 6:30, a tuż przed 7:30 docieramy na dworzec. To się nazywa ekspresowe wstawanie i pakowanie. Nocny pociąg – lodówka z Kairu ma spore opóźnienie, więc pokierowani za drobny bakszysz przez policjanta wskakujemy do zwykłego pociągu. Elegancki wagon bez przedziałów, coś jak nasze wagony z siedzeniami lotniczymi Intercity. Tylko, że tu siedzenia są trochę zaniedbane. Ale za to klimatyzacja działa idealnie. Nie za zimno, nie za gorąco. Bilet do Asuanu kosztuje 44 funty.
W hotelu w Luksorze ostrzegano nas, że pociąg do Asuanu jedzie trzy godziny, ale egipskie. To znaczy cztery zwykłe godziny. Dlatego ku mojemu zdziwieniu na miejsce docieramy punktualnie po trzech godzinach zwykłych. Ładnie się spisuje kolej egipska. Tutaj mamy już wcześniej upatrzony hotelik Nubian Oasis. Pokój z trzema łóżkami, super wydajną klimatyzacją, łazienką z gorącą wodą i śniadaniem kosztuje nas 35 funtów za noc. Od razu dogadujemy się też na wycieczkę do Abu Simbel za 65 funtów od osoby plus bilet wstępu do świątyni.
Po szybkim prysznicu i zameldowaniu idziemy na spacer w kierunku Nilu. Zatrzymujemy się jeszcze, żeby coś przekąsić. Porcja chlebka z czymś warzywnym i porcja chlebka z czymś mięsnym kosztują w sumie 24 funty. Wcina to głównie Rafał, bo dla mnie zbyt pikantne, a poza tym nie jestem zbyt głodna. Nie chce nam się natomiast wierzyć, kiedy słyszymy, ile kosztuje tutaj puszka coli – standardowa cena to 5 funtów. W Luksorze płaciliśmy gdzieś tak po 2 funciaki. Na promenadzie nad rzeką ceny wywoławcze są jeszcze wyższe. Jest też trochę naganiaczy, namawiających nas na rejs feluką, ale nie mamy tego dzisiaj w planie.

Idziemy na południe, w kierunku tamy. Kiedy nudzi nam się spacer i robi się za gorąco, łapiemy taksówkę, która za 20 funtów zawozi nas za Wysoką Tamę Asuańską do miejsca, skąd można popłynąć łódką na wysepkę File, żeby zobaczyć tamtejszą świątynię. Robimy z Rafałem małe zamieszanie, bo bilet do świątyni kosztuje 50 funtów, a dodatkowe 50 funtów od nad obojga mielibyśmy zapłacić za przepłynięcie łódką na wyspę i z powrotem.

My jednak dogadujemy się z przewodnikiem małej grupki angielskich turystów, który zabiera nas na swoją łódkę za 10 funtów od osoby. Kombinacja ta wywołuje ostry sprzeciw pozostałej bandy łódkowych, którzy zaczynają krzyczeć na miejscowego przewodnika. Interweniuje policja turystyczna. Możemy płynąć. Zastanawiam się jednak, czy ta świątynia jest warta całego tego zachodu. Po Karnaku i Luksorskiej chyba nie robi ona na mnie już wielkiego wrażenia.

Wracamy do miasta – tym razem za jedyne 10 funtów. Tutaj czeka nas przyjemny spacer przez bazar. Ponieważ standardem jest wypytywanie, skąd pochodzimy, zaczynamy rzucać w odpowiedzi coraz dziwniejsze kraje. Reakcje są zabawne. Bangladesz? Mili ludzie są w Bangladeszu. Lichtenstein? A po jakiemu się tam mówi? Birma? A gdzie jest Birma…? Ot, takie geograficzne zagwozdki.
Podobne wpisy:
-
Luksor Jadąc dzisiaj taksówką do Karnaku Rafał próbuje się dowiedzieć od taksówkarza, jaka jest temperatura. Kierowca niewiele rozumie, ale potakuje, że...
Gorący Kair Siedzimy sobie z Rafałem na dworcu Ramsis i czekamy, aż otworzą kasy, żeby kupić sobie na następny dzień bilet na...
Dolina Królów i okolice Jeśli ktoś chce zobaczyć z bliska hieroglify to polecam wybranie się właśnie do Luksoru. W Kairze, w Muzeum Egipskim jest...
Od Abu Simbel do Aleksandrii Hmm… Może ktoś z tu obecnych umie wyjaśnić ideę konwoju do Abu Simbel w Egipcie? Wyrusza toto o 4:00 nad...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






powiedz im ze jestes japonka, to dopiero bedzie zagwozdka ;)