Ateny. Przedpołudnie wśród antycznych ruin

Pamiętam jak przez mgłę Akropol z białymi ruinami starożytnych świątyń, śmiesznych strażników pod parlamentem i wieczór w Place pełnej kolorowych straganów z mydłem i powidłem.Az dziwne, że tak mało, bo przecież byłam tam ledwie 14 lat temu. Mam z tamtego wyjazdu wiele innych wyraźnych wspomnień (chociażby wjazd na Meteory, Delfy czy wspinaczkę na Monemvasię) ale Ateny jakoś się zatarły. Dlatego chętnie wybieram się na jednodniowy wypad do stolicy Grecji z Pauliną.

Akropol w 2000 r.

Nasza wycieczka jest grecka do bólu. Dzień rozpoczynamy od kawy i herbaty przegryzanych jakimiś lokalnymi słodkimi przysmakami, a potem spacerkiem ruszamy w kierunku najważniejszej turystycznej atrakcji Aten – wzgórza Akropol. Nie mamy daleko, ale zanim tam dotrzemy to mijamy pierwsze ciekawe miejsca, między innymi plac Monastiraki. Jest bajecznie pusty. Jakieś pojedyncze osoby kręcą się to tu, to tam, ale to naprawdę opustoszałe miejsce w porównaniu z tym, co działo się tu w zeszły wieczór. Podoba mi się ta atmosfera poranka. Jacyś turyści zaglądają do stojącego przy placu kościółka, ktoś niespiesznie przechodzi przez plac, możliwe w drodze do pracy, pierwszy straganiarz rozstawia swój kramik z owocami na uboczu. Chyba więcej tu gołębi, niż ludzi.

Plac Monastiraki

Byłyśmy tu poprzedniej nocy po przylocie do stolicy. Lotnisko Venizelosa jest świetnie skomunikowane z centrum, gdzie bez problemu można dojechać metrem. Tak też robimy, ale wysiadając o jedną stację za wcześnie robimy sobie mały spacerek po mieście, fundując sobie widok na rewelacyjnie podświetlony Akropol. O tamtej porze miejsce wyglądało tez zgoła inaczej – pełne młodych ludzi spotykających się ze sobą w niewielkich grupkach, par zakochanych wpatrzonych sobie głęboko w oczy, ulicznych grajków i turystów. Plac tętnił życiem po zmroku, a rankiem jedni jeszcze śpią, inni być może już w pracy.

Akropol nocą

Chcemy udać się bezpośrednio na Akropol, by zdążyć przed wycieczkami, które ponoć pojawiają się tam około 10:00-10:30 rano. Mapa każe iść nam na wprost, podążając za nią przechodzimy jeszcze obok pozostałości Biblioteki Hadriana, pochodzącej z I połowy II wieku. Niestety burzliwa historia kompleksu bibliotecznego, między innymi wznoszenie w tym miejscu kościołów czy przeznaczenie go na wojskowe koszary w XIX wieku sprawiły, że do naszych czasów dotrwało niewiele.

Biblioteka Hadriana

Szukając wejścia na Akropol kluczymy wąskimi uliczkami Plaki, które prowadzą nas to w dół, to pod górę, nagle się kończą, zawracają i sprawiają, że trochę błądzimy. jest to jednak błądzenie przyjemne, bo otoczenie jest prześliczne. Domy – nie zawsze w najlepszej kondycji, ale z duszą, odrapane drzwi, wymyślne kołatki, detale i ozdoby – to wszystko tworzy bardzo miły klimat. Zaglądamy w zaułki i zakamarki, odnajdujemy kolejne małe restauracyjki, które dopiero leniwie otwierają swoje podwoje, wdrapujemy się na strome schody prowadzące – jak mniemamy – w kierunku wejścia na Akropol.

Zaułki Plaki

Lubie tak momentami zbłądzić i zejść z głównej ulicy, ale tym razem czas trochę nas goni. Dyskutujemy, czy na pewno idziemy w dobrym kierunku. Ale w końcu jest! Znajdujemy tylne wejście na Akropol, bo wyczytuję gdzieś wcześniej, że przy głównym robią się kolejki. Tu nie ma prawie nikogo, więc od razu wchodzimy na teren zabytku. Ciągle jesteśmy u stóp wzgórza, pomiędzy ruinami – kamieniami pamiętającymi czasy antyczne, porozrzucanymi na całkiem sporym obszarze. Pomiędzy nimi prowadzi kręta ścieżka, od której co jakiś czas odbijają mniejsze gdzieś na bok, ku kolejnym starym jak świat kamieniom. Nas jednak ciągnie jak magnes pod górę, pod górę, do najważniejszych zabytków!

Akropol

A na gorze… plac budowy! Konstrukcje i rekonstrukcje trwają w najlepsze. Dźwigi, podnośniki, rusztowania, stalowe rury, pręty i kątowniki gdzie okiem nie sięgnąć. Renowacja Partenonu, największej i najważniejszej świątyni na Akropolu w pełni. Wygląda to tak, jakby jakiś inżynier właśnie stawiał tu nową budowlę. Trzeba wznieść kolumny – hop! – już dźwig idzie w ruch. Trzeba przykryć całość dachem. Budujemy nową świątynię, by turyści mieli atrakcję do zwiedzania.

Partenon w budowie

Niech będzie, że trochę przesadzam. Wiadomo, że o zabytki trzeba dbać i je konserwować, ale te rusztowania tak bardzo szpecą widok! Słowo daję, wygląda to jakby Partenon dopiero stawiano na wzgórzu. A przecież świątynia ma prawie 2500 lat! Powstała na cześć Ateny Dziewicy (Partenos – stąd nazwa) w zgodzie z porządkiem doryckim, który dostrzec można przyglądając się kolumnom. Wracam myślami do lekcji plastyki z podstawówki. Prosta, dość gruba kolumna bez bazy z pionowymi żłobieniami na trzonie zwieńczona jest kapitelem zupełnie pozbawionym ozdób. Nadaje to świątyni dość ciężki, przysadzisty wygląd, ale za to potężny. Stojąc u jej stóp człowiek czuje się taki malutki.

Partenon

Akropol to jednak więcej niż sam ogromny Partenon. Zaraz obok stoi świątynia, która podoba mi się dużo bardziej, choć jest sporo mniejsza. To poświęcony Atenie i Posejdonowi Erechtejon z przepięknie rzeźbionymi kariatydami. Znowu sięgam pamięcią do czasów podstawówki. Kariatyda to pełniąca rolę podpory czy kolumny rzeźba w formie kobiety, która na głowie podtrzymuje kolejne elementy budynku. Nazwa pochodzi od niewolnic ze wsi Karyai, zmuszanych do ciężkiej pracy po zniszczeniu ich osady.

Erechtejon

Fantastyczne są też widoki z Akropolu na miasto rozciągające się na czterech wzgórzach. Rozlewają się po nich białe i beżowe domy, bloki i apartamentowce z czerwonymi dachami. Ciągną się aż po horyzont, jednolita masa podobnych klockowatych budynków. Wędrując uliczkami w centrum Aten odnosi się wrażenie, że stolica jest niewielka. Ale z góry wydaje się ona ogromna, bezkresna. Samo miasto zajmuje obszar niecałych 40 kilometrów kwadratowych. Dla porównania Warszawa to ponad 500 km², Rzym prawie 1300 km², a Londyn niemalże 1600 km². Ale cała aglomeracja ateńska, która obejmujemy wzrokiem, to już 430 km².

Ateny

Z góry rzucają się w oczy także inne atrakcje turystyczne i zabytki ateńskie. Mamy tutaj przepiękną świątynię Zeusa i Stadion Olimpijski z jednej strony…

Ateny

…i zespół budynków Agory Ateńskiej ze wspaniale zachowaną świątynią Hefajstosa z drugiej.

Ateny

To tam kierujemy nasze kroki schodząc z Akropolu, bo chcemy obejrzeć z bliska otoczoną soczyście zielonymi drzewami budowlę. Świątynia jest równie stara co Partenon, a dzięki brakowi rusztowań sprawia dużo lepsze wrażenie.

Świątynia Hefajstosa

Przy wejściu do agory stoi ogromny pawilon zwany Stoą Attalosa, mieszczący Muzeum Agory. Można tu oglądać między innymi wystawę antycznych rzeźb pochodzących z tego obszaru. Az korci, by dotknąć historii zaklętej w posągach, ale nie robię tego ze względu na szacunek do eksponatów.

Muzeum Agory

Idziemy więc na spacer po agorze. Między pozostałościami antycznych budowli rosną drzewa i krzewy. Kamienie, które przetrwały setki lat, porozrzucane niczym pudełka i pudełeczka niegrzecznego dziecka często wcale nie przypominają budynków i trzeba użyć dużej dawki wyobraźni by zobrazować sobie w głowie jak miasto to mogło wyglądać wieki temu. Kamienne budowle i brukowane ulice, po których przechadzali się starożytni Grecy. Dzisiaj w cieniu drzew wędrują turyści, a gdzieniegdzie spotkać można też żółwie.

Agora Ateńska

Po tak dużej dawce antyku i świeżego powietrza przychodzi lekkie zmęczenie, a i głód powoli daje o sobie znać. Postanawiamy więc zatrzymać się w jednej z pobliskich knajpek, kierując się zasadą, że im gorzej wygląda, tym smaczniejsze powinno być jedzenie. Zamawiamy typowo greckie przysmaki – tzatziki z chlebkiem pita i sałatkę, a jakże, po grecku. Nie zawodzimy się, wszystko smakuje wyśmienicie i tylko woda podawana w butelkach z grubego szkła to smakująca chlorem kranówa.

Greckie przysmaki

Posilone, możemy udać się w dalszy spacer, ale o tym już w kolejnym artykule :)

Wiecie, że według zestawienia przygotowanego przez Zależną w podróży, Ateny są jednym z miast, które trzeba odwiedzić w 2015 roku? A może już tam byliście i spacerowaliście wśród jednych z najsłynniejszych antycznych ruin?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

53 komentarze

  1. Sylwia napisał(a):

    bylam w Atenach polecam

  2. Joanna Julia napisał(a):

    Ja też byłam ale wieki temu :P

  3. Agnieszka napisał(a):

    Coś chodzi za mną Grecja ostatnio. Niby byłam, ale ostatnio wszystko zwiedzam „na nowo”

  4. Tomek napisał(a):

    Ale mieliście fajną pogodę i do tego cudne zdjęcia :)
    Myśmy trafili na deszcz, deszcz i deszcz, a 38 stopniowa gorączka nie ułatwiała zwiedzania, dlatego tym bardziej z uśmiechem patrzę na te zdjęcia i czytam Waszą relację.
    Pozdrawiam

  5. Milena napisał(a):

    Ładnie te czerwone dachy wyglądają widziane z góry. Czasem żałuję, że mnie wywiało do Azji zanim zdążyłam cokolwiek w Europie zobaczyć. Piękne te Ateny, nie wiem, czy w 2015, ale zdecydowanie do nadrobienia. :)

  6. Marta Lo napisał(a):

    Ciekawa jestem kiedy byłaś w Atenach. W sezonie? Moja wycieczka do Aten miała miejsce w grudniu, dzięki czemu miasto było zupełnie puste. Niestety zwiedzałam je po ciemku. Na Twoich zdjęciach na tle niebieskiego nieba wszystko wygląda jeszcze piękniej! :) dla porównania zapraszam na zimową, nocną wersję Aten: http://spojrzprzezokno.blog.pl/2014/12/20/boze-narodzenie-pod-palma-przedswiateczna-wizyta-w-atenach/

  7. balkanyrudej napisał(a):

    Grecja jest fajnym kierunkiem podróży, jak nie jedzie się własnym autem. Wtedy nie musimy rwać sobie włosów z głowy za każdym razem, jak idziemy tankować. Stąd też do tej pory byłam w tym kraju dosłownie przez moment (w Meteorach). Obecnie planujemy z narzeczonym odwiedzić ten kraj, ale w mniej turystycznych rejonach, choć nie powiem, Ateny chętnie bym odwiedziła. Ale może z racji tanich linii tam latających uda mi się to w inny, niż samochodowy sposób :)

    • Ewa napisał(a):

      Mam wrażenie, że na Ateny wystarczy jeden (jak się skondensuje), maksymalnie dwa dni – więc można wyskoczyć nawet na weekend :)

  8. Wiola napisał(a):

    Fajne, ja też byłam!:p

  9. Wiola napisał(a):

    No, ja też tak powoli chodziłam i gubiłam się po Atenach, kawka tu, kawka tam, a potem się okazało, że wszystkie atrakcje turystyczne czynne do 15.00 i nie zdążyłam wykorzystać biletu!

    • Ewa napisał(a):

      Racja! To jest dobra wskazówka, trzeba się orientować :) My sobie wszystkie atrakcje, które chciałyśmy obejrzeć, zaplanowałyśmy na rano i wczesne popołudnie, a potem już tylko spacer po Place :)

  10. Piotr napisał(a):

    Nie byłem, z Mamą pojadę : ) jestem chyba na bakier a architekturą… :/

  11. Gadulec napisał(a):

    Uwielbiam Grecję! Byłam tam na kilkutygodniowej wyprawie z rodzicami lata temu i z chęcią jeszcze kiedyś tam wrócę (do Aten również). Jednak tymczasem podróżuję po Azji, więc Europa musi poczekać ;) Pozdrawiam z Indonezji!

  12. Ewa napisał(a):

    Piotr, mogę Ci zrobić szybki kurs podstawowy, po którym odróżnisz tympanon od tamponu ;)
    Gadulec, ja też zamierzam jeszcze wrócić :)

  13. mama globtroterka napisał(a):

    Świetne zdjęcia! Chyba czas się wybrać do Grecji ;) Ale może poczekam aż te szpetne rusztowania znikną ;)

    • Ewa napisał(a):

      Nie pamiętam dokładnie, ale chyba na plakatach prezentujących prace konserwacyjne pisano coś o zakończeniu projektu w 2017 r. Nie wiem, czy nie chodzi jednak o jakąś część większego programu, bo nigdzie w internecie nie umiem znaleźć konkretnej daty. Wiadomo, że prace trwają od 1975 r.! Znalazłam za to artykuł z Guardiana z 2005 r., wg którego szacowano wówczas, że wszystko potrwa jeszcze 20 lat (czyli do 2025 r.)

  14. Simon napisał(a):

    coś mnie do Grecji nie ciągnie… chyba się za dużo filozofii nastudiowałem ;)

  15. Cel (w podróży) napisał(a):

    Ewo, będę w Atenach w tym roku. Takie mam pytanko, ile trzeba czasu na zwiedzenie Akropolu. Pytam, bo będę tam przejazdem. Dzięki! (ps. wczoraj próbowałam dodać komentarz i chyba się nie udało)

  16. FloatingMyBoat napisał(a):

    Ten zawód kiedy coś, co się chciało zobaczyć jest zakryte rusztowaniami! Miałam tak dwa razy: w grudniu przy fontannie Di Trevi w Rzymie i 3 lata temu w Stambule w Hagii Sophii. Rzym jeszcze przeżyłam, ale po Hagii chodziłam po prostu wściekła. :-b

  17. Karolina napisał(a):

    Muszę się kiedyś koniecznie do Aten wybrać – uwielbiam Rzym, więc i pewnie stolica Grecji mi przypadnie do gustu :)

  18. Ach, ta wspaniała sałatka grecka z wielkim kawałem sera feta! Jedyna w swoim rodzaju, nasze podróby nigdy jej nie dorównają :-)

    • Ewa napisał(a):

      Oj pycha, pycha! Nie wiem czemu ale w Polsce często podaje się sałatkę grecką z sałatą, a przecież jej tam wcale nie powinno być :)

  19. Agnieszka napisał(a):

    Co tu dużo pisać – uwielbiam Ateny i od wielu lat wracam tam cyklicznie. :) Ostatnio byłam tam w marcu, gdy było naprawdę zimno, i zrobiły na mnie zupełnie odmienne wrażenie niż w wydaniu letnim. Jedyne co mnie strasznie irytuje, to nieustannie rosnące ceny za wszystko – paranoja. :(

  20. Beata napisał(a):

    W Atenach byliśmy na wycieczce w 2002 roku. Pierwsze moje wrażenie – kamienne miasto. Wycieczka była fakultatywna, więc nie wspominam tego najlepiej. Gonitwa i męczarnia. Do dzisiaj zastanawiam się jak nasza wtedy 4,5 letnia córcia dała radę chodzić przez cały dzień po tych Atenach na swoich małych nóżkach. A plac budowy mieliśmy w zeszłym roku w Rzymie- Fontanna di Trevi:)

  21. Pola napisał(a):

    Tak sie zastanawiam, dlaczego ja tam jeszcze nie bylam…

  22. Mucha w sieci napisał(a):

    Chyba mnie do Aten nie ciągnie… chociaż byłam ostatnio, przespałam się na lotnisku i poleciałam dalej, więc zaliczone :)

  23. kami napisał(a):

    o, Ateny były jednym z moich zeszłorocznych zaskoczeń! Jakoś mnie nigdy nie ciągnęło, w końcu przy okazji promocji się skusiłam i byłam zachwycona! Całkiem niegłupie to miasto!

  24. DeltaTravel napisał(a):

    Grecja to bardzo popularne turystycznie miejsce, ale można powiedzieć, że jest to kraj na obowiązkowej liście zwiedzania, bo warto się tam znaleźć.

  25. kocham zwiedzać napisał(a):

    Ostatnio wszystkie drogi prowadzą mnie do… Grecji. W ostatnich kilku dniach czytałam kilka relacji z różnych części kraju, które warto zobaczyć i coraz bardziej się przekonuję, że warto pojechać, mimo iż nigdy do Grecji jakoś mnie nie ciągnęło.

  26. W Atenach byłem dobre 7 lat temu, piękne miejsce… tym bardziej dla miłośników historii – jak ja. Co do jedzenia najlepiej wspominam ser feta, którego podróbki w Polsce nigdy nie dogonią. No bo znalazł ktoś kiedyś tak pyszny ser feta jaki można zjeść w Grecji?

    Pozdrawiam!

  27. dominika napisał(a):

    Droga Ewo Podróżniczko,
    W połowie września lecimy do Aten, chciałabym wejś na ąkropol tym tylnym wejsciem o którym pisalaś. Sprawdzałam w Google Maps i nie jestem do końca pewna.
    pozdrawiam serdecznie, super że prowadzisz tego bloga
    Dominika

  28. Ewa napisał(a):

    Dziękuję! :)
    Tylne wejście to musi być ten błękitny budynek w kształcie odwróconej literki L w prawym dolnym rogu :)
    Miłego zwiedzania!

  29. Bożena napisał(a):

    Byłam teraz w Atenach i jestem zachwycona urokiem piękna.

  30. kamila napisał(a):

    Piękne zdjęcia!
    Podoba mi się Twój sposób na życie! Wymaga to odwagi, trzeba przyznać! Oj, miałabym ochotę, aby do Ciebie dołączyć :) jednak trudno byłoby zabrać ze sobą męża i dwójkę małych dzieci :) a one teraz rządzą moim światem :)
    Ateny odwiedziliśmy w listopadzie. Też dzień zaczynaliśmy kawą i lokalnym wypiekiem. Było nam tak błogo – miasto dopiero budziło się do życia, kiedy my z plecakiem na plecach wędrowaliśmy Plaką :)
    Może i moje spostrzeżenia kogoś zaciekawią i pomogą zaplanować krótki pobyt w stolicy Grecji ( a na deser jeszcze Delfy i Peleponez)

  31. Dawid napisał(a):

    Ateny to jedno z moich ulubionych miast – może dlatego, że wcale nie chodzi tam tylko o wykopaliska, kamienie i Akropol.
    Jeśli człowiek zejdzie trochę z utartych szlaków, mogą go czekać niespodzianki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!