Bruksela – intro

1 maja 2010         

Wpis w kategoriach: Belgia, Z podróży | Tematy: , ,

Trafiłam na weekend majowy do Brukseli – symbolu zjednoczonej Europy, a jednocześnie Belgii rozdartej pomiędzy Flamandów a Walonów. Wczoraj czytałam artykuł, w którym miasto to zostało wymienione wśród siedmiu najnudniejszych miast na świecie. Po pierwszych godzinach spędzonych tutaj, chyba nie do końca mogę się z tym zgodzić. Choć w sumie to lista była trefna, bo nie było na niej Verbanii. Pamiętam też Brukselę sprzed siedmiu lat, a wtedy na pewno nie wydawała mi się nudna.

Brukselski rynek
Do Brukseli przyleciałyśmy z Klarą natchnione filmem In Bruges. Generalnie naszym celem jest właśnie Brugia i początkowo plan był taki, żeby przylecieć tu wieczorem, od razu wsiąść w pociąg i wylądować na noc już w tym średniowiecznym miasteczku. Ale kiedy usłyszał o tym Bartek, mieszkający w tej chwili w stolicy Belgii, powiedział, że nie ma mowy, żeby jechać w nocy do Brugii i że mogłybyśmy wpaść do niego i Liwii. Tak też się stało :)

Z tym wyjazdem to trochę wychodzi na żywioł. Jak zwykle pakowanie zostawiam na ostatnią chwilę (czwartek w nocy) – a na lotnisko przecież jadę prosto z pracy. Z pracy wybiegam w spóźniona, na szczęście nie ma korka i taksówkarz dowozi nas na lotnisko o czasie. Tam spotykamy kumpla Klary, dzięki któremu dostajemy na karcie pokładowej znaczek, że mamy priority boarding. Niestety on praktycznie niewiele znaczy, bo i tak wszystkich równo ładują do autobusu, a potem jest bieg do samolotu, żeby zająć takie miejsca, jakie się chce. Ja domyślam się, że Wizzair nie przydziela miejsc przy odprawie biletowo-bagażowej ze względu na jakieś wymyślone i wyliczone oszczędności, ale jakoś nie umiem sobie tych oszczędności wyobrazić.

Belgia

Lot przyjemny. Pogoda za oknem dopisuje, lecimy nad chmurami, więc widoki niebrzydkie. Lubię patrzeć na chmury z góry. Zaskakuje mnie tylko informacja od pilota, że lecimy nad Czechami. Nie spodziewałam się, że to nam po drodze, no ale zakładam, że oni wiedzą, co robią :) Po niecałych dwóch godzinach lądujemy na lotnisku Charleroi.

Charleroi

Tutaj praktycznie od razu łapiemy autobus na Gare du Midi. Bilet w jedną stronę kosztuje 13 euro, w dwie trzeba zapłacić 22 euro. Na dworcu w Brukseli czeka już na nas Bartek. Wsiadamy w podziemny tramwaj (czyli coś w stylu metra, nie bardzo jeszcze łapię, czym się toto od metra różni) i jedziemy trzy stacje, do centrum. Bilet jednorazowy to wydatek 1,70 euro.

Tramwaj podziemny

Liwia i Bartek goszczą nas kolacją, po której idziemy na chwilę na miasto. Ponieważ nasi gospodarze mieszkają w samym centrum starego miasta idziemy do pubu niedaleko rynku. O godzinie 22:00 kręci się tam jeszcze sporo osób. Grupki młodych ludzi siedzą bezpośrednio na płycie rynku i popijają piwo. Ratusz i kamienice są pięknie oświetlone.

Brukselski rynek

Wąskimi bocznymi uliczkami pełnymi ciągle otwartych restauracji docieramy na miejsce. Pub nazywa się Delirium. Jest ogromny! Z trudem znajdujemy stolik na górze, a potem idziemy na dół po zaopatrzenie. Sufit na dole wygląda niesamowicie, wyłożony odwróconymi piwnymi tackami. Na dole jest jeszcze tłoczniej, niż na górze.

Delirium

Po 1:00 stwierdzamy, że czas wracać do domu. Większość restauratorów zwinęła już swoje kramiki, jakieś niedobitki jeszcze składają stoliki. Na rynku już tylko kilka osób, grupki młodych ludzi zostały zastąpione przez kupki pustych puszek po przeróżnych piwach. I tylko ratusz i kamienice nadal pięknie oświetlone… Czy życie w tym mieście naprawdę może być nudne?

Podobne wpisy:

    Dwa światy Przeglądam zdjęcia z dzisiejszego dnia i nie do końca mogę uwierzyć, że jeszcze rano byłam w Brukseli, w dodatku w...
    Belgijska logistyka Belgia żegna nas deszczem. Pada od samego rana. Przydają się foliowe peleryny, które kupiła Klara jeszcze przed wyjazdem. Leje w...
    W królestwie piwa Ci, którzy mnie trochę znają, wiedzą, że za piwem nie przepadam. Chyba, że nie smakuje jak piwo, to ok. Ale...
    Manneken i Jeanneke Kto by pomyślał, że jednym z symboli europejskiego miasta będzie mały chłopczyk załatwiający publicznie swoją potrzebę fizjologiczną? W dodatku najczęściej...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.