Cala Vinyas

19 maja 2010      

Wpis w kategoriach: Hiszpania, Z podróży | Tematy: , , , , , ,

Ładna wyspa z tej Majorki, tak przynajmniej wygląda z samolotu, jak lądujemy na lotnisku w Palma de Mallorca. Chociaż słabo widzę, bo w samolocie dostałam miejsce przy przejściu, a nie przy oknie. Potem też wydaje się ładna z okien busa, którym jedziemy we dwie z Heleną do naszego hotelu. Helena jest drugą oprócz mnie Polką, która przyjechała na to szkolenie. Spotykamy się dopiero na lotnisku w Palma de Mallorca, chociaż już w Warszawie mam podejrzenia, że ona to ona. Bus dowozi nas do Cala Vinyas, miejscowości, w której spędzimy najbliższy tydzień.

Majorka
Co tu dużo mówić – hotel jest bardzo fajny, czterogwiazdkowy. Nazywa się Sentido Cala Viñas. Dostajemy pokoje obok siebie, ale nie razem, pewnie nasz nowy pracodawca chce, żeby dwie osoby tej samej narodowości nie mieszkały ze sobą, bo tak będzie łatwiej ćwiczyć język niemiecki. U mnie z tym niemieckim jest po japońsku, czyli jako tako, ale Helena zna go świetnie. Ale chyba tutaj są tego świadomi, że nie wszyscy sprechen fliessend, bo nawet pani, która odbiera nas z lotniska zagaduje do nas po angielsku. A kolejna pani, która nas potem odsyła do odpowiedniego busa, pyta się, czy mówimy po niemiecku.

Ale wracając do hotelu, jest tu świetny basen z lodowatą wodą wybudowany tuż nad plażą. Plaża mała, ale przyjemna, piaszczysta. Morze Śródziemne w kolorze wspaniałego błękitu. Nad głowami totalnie bezchmurne niebo i ciepłe, ale nie za gorące promienie słoneczne. Po wariactwie ostatnich dni mam po prostu ochotę nic nie robić. I prawie udaje mi się ten plan zrealizować.

Sentido Cala Viñas

Jedyne, co jestem w stanie zrobić, to wyjąć 24 strony informacji o firmie i organizacyjnych i przeczytać to, bo jutro mamy mieć na dzień dobry kartkówkę. Całkiem nieźle idzie mi nawet ta nauka – przyjemnie tak się uczyć jednocześnie opalając się, a kiedy robi się ciepło – pływając dla ochłody. Aha, zapomniałam wspomnieć, ze samolot na Majorkę miałam o 7:30, więc na lotnisku musiałam być o 5:30, zatem wstać musiałam o 4:00 w nocy. Co za tym idzie, byłam dość niewyspana. Ale teraz cieszę się z tak wczesnego lotu bo cały dzisiejszy dzień pozwolił mi się naprawdę zrelaksować.

Po obiedzie idziemy z Heleną obejrzeć miasto. Ha, dobre… Jakie tam miasto. Cala Vinyas składa się z kilku sklepów na krzyż, przy czym oczywiście ceny są najniższe w tych sklepach najbardziej oddalonych od hotelu. Do tego pizzeria, ze dwa bary, chińczyk i fryzjer. I to by było na tyle. Coś czuję, że nocnego życia tutaj nie zaznamy. Zresztą, kto miałby tu nocnie żyć? Ci wszyscy angielscy emeryci, którzy mieszkają w naszym hotelu? Poważnie, poza ludźmi z naszego kursu nie ma tu chyba osoby poniżej trzydziestego roku życia. Ba, poniżej pięćdziesiątego chyba też nie.

Sentido Cala Viñas

Idziemy, idziemy, aż dochodzimy do skrzyżowania. Za skrzyżowaniem stoi znak, z którego wyczytujemy, że właśnie wyszłyśmy z centrum Cala Vinyas. Metropolia normalnie :) Ale nic to, idziemy dalej, plan jest taki, żeby dojść naokoło hoteli do plaży. Plan nie wypala, bo droga skręca nie w tym kierunku co trzeba, więc w pewnym momencie postanawiamy wracać. Po drodze mijamy za to mnóstwo apartamentów i bungalowów. Pustych. Wiele z nich jest na sprzedaż. Czyżby kryzys?

Na sprzedaż

Podoba mi się tutaj za to przyroda. Myślałam, że Majorka będzie bardziej spalona słońcem, ale może jest jeszcze za wcześnie. Soczysta zieleń drzew iglastych pięknie kontrastuje z głębokim błękitem nieba. A pod nogami kwitną kwiaty. Między innymi lawenda. Naprawdę przyjemnie tu jest.

Majorka

Fajnie, że jest internet. Niestety, tylko w recepcji, a nie w pokoju, ale zawsze to coś. Pokój mam za to z widokiem na morze i w dodatku na wschód, więc pewnie jakoś w tygodniu postaram się wstać i obejrzeć wschodzące słońce. Ale na pewno nie jutro. Mnóstwo wrażeń, a jutro zaczyna się nauka, więc trzeba się wyspać.

Podobne wpisy:

    Asuan W Asuanie nie ma tak łatwo z internetem. Najprościej było w Luksorze – tam WiFi mieliśmy w hotelu, ale w...
    Dostać się na Ko Lipe… Jak to ujął Tomek, Hat Yai jest jak czarna dziura. Prawie nie sposób stamtąd wyjechać! A my chcemy się dostać...
    Palma de Mallorca Podczas całego tygodniowego szkolenia na Majorce naszym głównym zajęciem jest oczywiście nauka. Zwiedzamy kolejne zagadnienia i poznajemy kulturę obsługi klienta....
    Ko Muk Dziś dotarliśmy na kolejną wyspę. Też rajską. Chyba cała Tajlandia się z takich składa… Ko Muk różni się od Ko...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 2 do “Cala Vinyas”


  1. Kasia pisze:

    Majorka, nauka niemieckiego, szkolenia…:) kojarzy się to wszystko oczywiście z niemieckimi turystami na wyspie. więcej na pewno zdradzisz w kolejnym poście:)))

  2. Ewa pisze:

    Blisko, blisko :)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.