16 maja 2010
Wpis w kategoriach: Polska, Ze świata | Tematy: cmentarz, judaizm, Otwock, zwyczaje
Po obfotografowaniu opuszczonego szpitala psychiatrycznego Zofiówka w Otwocku ruszyliśmy na drugą część pleneru – na cmentarz żydowski w Otwocku. Leży on na skraju lasu i jest dość zaniedbany. Dość, bo dawniej podobno było tu jeszcze gorzej. Mimo wszystko poprzewracane i połamane macewy leżące pomiędzy sosnami robią przejmujące wrażenie.

Początki żydowskiego osadnictwa w Otwocku sięgają XIX w., ale zanim założono ten cmentarz, miejscowi Żydzi byli chowani w pobliskim Karczewie.

Ponieważ Otwock był miejscowością uzdrowiskową, gdzie leczono choroby płuc, przyjeżdżało tu wielu kuracjuszy także żydowskiego pochodzenia. Na początku XX w. założono cmentarz w Otwocku, gdzie chowano w większości tych Żydów, którym przebywanie w tutejszym sanatorium nie pomogło wyleczyć choroby.

Śmiertelność w sanatorium była dość duża, więc nagrobki produkowano momentami wręcz seryjnie. Dlatego sporo macew jest do siebie dość podobnych, zmieniano tylko inskrypcje.

Jednak dzięki temu, że na nagrobkach często pojawia się miejscowość pochodzenia zmarłego kuracjusza, wiadomo, że przyjeżdżali tu Żydzi m.in. z Nowego Jorku, Wilna, Moskwy, Odessy czy różnych miast polskich.

Na nagrobkach widać inskrypcje nie tylko po hebrajsku, można też odnaleźć napisy po polsku, niemiecku bądź rosyjsku.

Po II wojnie światowej cmentarz popadł w zapomnienie i zarósł krzakami. Macewy, o które nikt nie dbał, niszczały.

Wśród mieszkańców Otwocka krążą opowieści, że część kamiennych tablic została skradziona i przerobiona na nagrobki na pobliskim cmentarzu katolickim.

Mówi się też, że wiele nagrobków zostało sprofanowanych w poszukiwaniu kości, które były sprzedawane studentom medycyny jako pomoce naukowe.

Także w czasie PRL przez teren cmentarza poprowadzona została linia wysokiego napięcia.

W 2002 r. lokalni społecznicy powołali Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich, który zainicjował prace porządkowe na cmentarzu.

Natomiast w 2007 r. grupa młodych ludzi związana z warszawską Żydowską Gminą Wyznaniową wykonała spis nagrobków.

Na terenie około 1,7 hektara znajduje się obecnie około 1 200 lepiej lub gorzej zachowanych grobów.

I chociaż wygląda na zniszczony, cmentarz otwocki jest jednym z lepiej zachowanych cmentarzy żydowskich na Mazowszu.

Przez cmentarz prowadzi niebieski szlak rowerowy.

Cmentarze są dla Żydów miejscem świętym i nienaruszalnym pod żadnym pozorem.

Groby żydowskie same w sobie też traktowane są jako miejsca, których nie można naruszyć. Wyjątkami są chęć przeniesienia ciała do Ziemi Świętej bądź do grobu rodzinnego.

Dopuszczalne jest też przeniesienie szczątków zmarłego żydowskiego pochodzenia z cmentarza nieżydowskiego, jeśli grozi mu zniszczenie lub profanacja.

Macewy, czyli płyty nagrobne, to kamienne bądź drewniane tablice zwieńczone płaskorzeźbami.

Płaskorzeźby te mają nie tylko znaczenie dekoracyjne, ale też symboliczne – często charakteryzują zmarłą osobę.

Niektóre motywy przeznaczone są dla konkretnych grup społecznych. I tak na przykład kobietom przypisany jest świecznik.

I na zakończenie – Żydzi nie zapalają zniczy na grobach swoich zmarłych, tylko układają kamienie.

Podobne wpisy:
-
Cmentarze w bieli Przyznaje się, że nie przepadam za naszymi współczesnymi cmentarzami. Są dla mnie dość przygnębiające, z przyciężkimi, ciemnymi, marmurowymi lub marmuropodobnymi...
Opuszczony szpital psychiatryczny Dzisiejszy plener fotograficzny to wizyta w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym Zofiówka w Otwocku. Szpital, a w zasadzie to, co z niego...
Na dobry początek – portugalskie przystawki Idziecie do portugalskiej restauracji – takiej typowej, pełnej Portugalczyków. Z blaszanymi stolikami przykrytymi kawałkiem białego papieru i plastikowymi bądź aluminiowymi...
Fatima i okolice Zdania co do tego miejsca są podzielone. Znam osoby, które przekonują, że odczuwają tam jakąś siłę, energię, boską moc. Inni...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






Ciekawy reportaż. Faktycznie nie zapala się zniczy na grobach żydowskich, za to stosuje się małe światełka lub świece zapalane koło grobu, ale nie na samej płycie jak w przypadku grobów chrześcijańskich.
żeby poprowadzić szlak rowerowy przez cmentarz, to nie rozumiem.. :(
Dzięki! Szczególnie za ta informację o światełkach – nie wiedziałam…
A ten szlak tez mnie szczerze zdziwił.
Paulo Coelho napisał, że umiera się nie dlatego by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej.
Ty napisałaś, że miejsce pochówku Żydów jest miejscem świętym i nienaruszalnym pod żadnym pozorem.
Patrząc na zdjęcia, na stan tego cmentarza, widać jak podchodzimy do kultury i do przeszłości. I nie chodzi o to, kto dokonał zniszczenia tego cmentarza, ale o to w jakim stanie jest on obecnie. Jeszcze ta ścieżka rowerowa..
Czy można inaczej ? Można – dowodem są ładnie trzymane cmentarze w z I Wojny Światowej w Beskidzie Niskim.
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu, a zarazem jestem pełen podziwu dla Twojej strony. Będę zaglądał, również do zapisków archiwalnych i szukał inspiracji do moich nowych wycieczek.
Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za przemiłe słowa i zapraszam :)
Na tym cmentarzu było podobno dużo gorzej, prowadzone są społeczne akcje jego renowacji, ale jak widać wiele jeszcze jest do zrobienia…
A ścieżkę rowerową przez cmentarz to już naprawdę nie wiem, kto wymyślił. Jakby nie można było poprowadzić jej obok.
Lubię cmentarze, lubię ten stan w jaki wprowadzają mój umysł.
Nagle wszystko staje się mniej ważne, mniej potrzebne ….
Jest jeszcze gorzej :)
Gdy jestem w ruinach jakiejś starej budowli to …. jest mi dobrze w w taki sposób, że mam wrażenie jakbym znalazł się w innym wymiarze.
Gdzieś, kiedyś przeczytałem, że być może odbieram energię z tych miejsc – coś w tym chyba jest.
Pozdrawiam ciepło.
Ja nawet wolę ruiny, niż cmentarze. Uwielbiam ich mroczny, nostalgiczny klimat.
Również pozdrawiam!
Cmentarze i ruiny to, jak dla mnie, dwa różne klimaty.
Cmentarze pomagają mi “ochłonąć” z codziennego zabiegania, “pokazują” właściwą miarę rzeczy.
Natomiast ruiny, czy stare budowle dają mi jakiś rodzaj energii.
Pamiętam, że pierwsze takie dotknięcie tej energii poczułem jako nastolatek na Wawelu.
Minęło około 40 lat, a ja doskonale pamiętam to coś co poczułem.
Nie wiem czy to najszczęśliwsze porównanie ale w pewien sposób było to podobne do tego co się czuje przez pierwsze kilka sekund po przyjęciu przez organizm jednej z niedozwolonych substancji :)
Porównanie ciekawe, nie powiem! To ja aż tak intensywnie nie odczuwam, po prostu lubię stare, opuszczone miejsca :)