Daniel Kalder: Zagubiony kosmonauta

7 października 2011      

Wpis w kategoriach: Ze stron świata | Tematy: , ,

Myślał ktoś kiedyś o wyjeździe do Kazania? Ręka do góry, kto kiedykolwiek słyszał o Eliście. Okej, a kto tam był? Joszkar-Oła z czymś się kojarzy? A może na czyjejś trasie znalazł się Iżewsk? A Daniel Kalder tam był. Pojechał zobaczyć nic. Co ciekawe, z tego niczego wyszła mu całkiem pokaźna książka. Z tym, że ostrzegam – ta książka jest inna. Szara, bura, pusta, smutna, ironiczna, momentami naprawdę wkurzająca. O ludziach, miejscach, które nas w sumie nie obchodzą. Antyksiążka podróżnicza. A jednak ma w sobie to coś, co sprawia, że po kilku kartkach nie rzuca się jej w kąt.

Daniel Kalder - Zagubiony kosmonauta
Zaczyna się z grubej rury, od deklaracji antyturysty. Wynika z niej, że antyturystą nie jestem. Więcej, niektóre z założeń zupełnie do mnie nie przemawiają. Weźmy pierwszy punkt z brzegu. “Antyturysta unika miejsc uważanych za atrakcyjne.” No nie, jestem takim typem, który miejsc atrakcyjnych nie unika. Chociaż poza nimi chętnie zagląda w miejsca mniej atrakcyjne.

Jeden tylko punkt odpowiada mi w stu procentach. “Antyturysta wypatruje zamkniętych bram i zrujnowanych budowli.” Kończyłam tę książkę wracając z Czarnobyla i szczerze mówiąc nieźle mi się wpasowała w całą tę dość przygnębiającą atmosferę, jaka panowała na Ukrainie. Ciągnie mnie do takich miejsc, nawet jeśli to tylko jakaś opuszczona fabryka gdzieś w Kopenhadze.

Książka opisuje podróże autora do Tatarstanu, Kałmucji, Mari Eł i Udmurcji. Czyli generalnie poruszamy się w klimatach rosyjskich. Kalder podróżuje do takich miejsc, które leżą z daleka od szlaków turystycznych. Jeśli ktoś lubi tylko malownicze krajobrazy, zapierające dech w piersiach widoki i zawsze uśmiechniętych tubylców to ta książka może nie przypaść mu do gustu. Autor jeździ do miejsc, gdzie z pozoru nic nie ma. A jednak coś tam zawsze jest. On szuka pustki, nicości, a bez przerwy coś znajduje. Ale to, co znajduje, ma głęboko w nosie. To mnie czasem irytuje podczas czytania. Naprawdę można mieć wszystko gdzieś?

O tej nicości Kalder pisze w sposób, który mi się podoba. Ironia i autoironia, teksty momentami tak kompletnie od czapy, że zaczynam się śmiać na głos, brutalna szczerość. Bo jak inaczej interpretować takie fragmenty: “jak większość burżujów z Zachodu – lubię rzucić okiem na ubogich tubylców w jakimś dziwnym zakątku świata”. Nie jest to prawdą? Nie lubimy podglądać lokalnego kolorytu, nie chcemy czasem, by ich świat się nie zmieniał? By nadal mieszkali w szałasach, wbijali kły w ucho albo nakładali obręcze na szyje i pożywiali się pędrakami?

Kalder jednak idzie dalej, bo nie tylko wytyka różne rzeczy turystom, ale też nie oszczędza sam siebie: “Ale w przeciwieństwie do większości tych burżujów nie wymagam, by bieda była malowniczo udrapowana. Właściwie to im bardziej bezbarwny i ponury otacza mnie krajobraz, tym bardziej wydaje mi się atrakcyjny. Taki już ze mnie dziwak.”

W książce jest też trochę historii i trochę kultury. Kilkanaście dat, kilkanaście mniej lub bardziej ważnych postaci, kilkanaście opisanych wydarzeń historycznych. Szczerze mówiąc zostało mi z tego w głowie niewiele, ale też mam wrażenie, że nie edukacja jest celem autora. Zastanawiam się zresztą, co tak naprawdę było jego celem, kiedy brał się za pisanie. Kalder odpowiada na to pytanie pod koniec: “Moim celem jest po prostu opisywać, a do tego przekazać innym choćby odrobinę z tego, co widziałem i co czułem.” Wychodzi mu to całkiem nieźle.

Dlaczego warto po nią sięgnąć? Bo opisuje “niewidzialnych mieszkańców niewidzialnych miast”. Miast, do których pewnie większość z nas w życiu się nie wybierze. Bo po co? Ludzi, o których większość z nas pewnie nigdy nie słyszała. Bo ta książka jest inna, a czasami dobrze jest przeczytać coś innego.

A potem kupić bilet i jechać do Elisty? Kto wie…

Podobne wpisy:

    Robert Robb Maciąg: Tysiąc szklanek herbaty Dawno nie czytałam tak pozytywnej książki. Sięgnęłam po nią z wielką chęcią, tym bardziej, że tytuł od razu do mnie...
    Marta Owczarek, Bartek Skowroński: Byle dalej Czasem myślę, że powinnam przestać czytać książki podróżnicze. Albo sięgać jedynie po te napisane przez znanych podróżników – Wojciecha Cejrowskiego,...
    Marek Tomalik: Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia Kiedy wpadła mi w ręce książka Marka Tomalika od razu się ucieszyłam, bo choć w Australii jeszcze nie byłam, to...
    Basia Meder: Babcia w Afryce Pamiętam kiedy byłam na gali rozdania nagród Travelery i słuchałam, jak książka Basi Meder zostaje Książką Roku. Musi być naprawdę...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 2 do “Daniel Kalder: Zagubiony kosmonauta”


  1. Krystyna pisze:

    Świetnie napisana recenzja.

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie