7 sierpnia 2010
Wpis w kategoriach: Kambodża, Ze świata | Tematy: droga, Siem Reap, transport, życie codzienne
Najświeższe informacje, jakie udało mi się znaleźć, dotyczące dróg w Kambodży pochodzą z 2004 r. Wówczas to kraj ten dysponował nieco ponad 38 tysiącami kilometrów dróg, z czego jedynie 50% było asfaltowych. Myślę, że teraz jest jednak sporo lepiej. Przykładowo trasa z przejścia granicznego w Poi Pet do Siem Reap jeszcze nieco ponad rok temu w czasie ulew bywała nieprzejezdna. Teraz prowadzi tamtędy piękna, szeroka asfaltówka, dzięki czemu przejazd z granicy do hostelu w Siem Reap trwa dwie godziny. A wcześniej można było i osiem jechać. Ale i tak jeszcze sporo jest do zrobienia w kwestii kambodżańskiej infrastruktury…

Drogi na terenach wiejskich w Kambodży są nadal w dość słabym stanie. Przy polnych trasach rosną szpalery palm i bananowców. Malowniczo to wygląda, jednak jazda po czymś takim do najłatwiejszych nie należy.

Ale Kambodżanie umieją sobie poradzić i z ziemią, i z błotem. Wystarczy podnieść nogi i dodać gazu!

Można też próbować omijać kałuże. Woda stoi raczej w koleinach, więc środkiem można przejechać na motorku.

A te koleiny to sprawka dużych samochodów. Wystarczy, że przejedzie taki po nieutwardzonej drodze i już zostawia głębokie ślady.

Popularnym środkiem transportu w Kambodży jest rower. A siła własnych mięśni to najtańsze paliwo.

Przy trasach prowadzących przez kambodżańską wieś nietrudno spotkać zwierzęta. Trzeba uważać, dla nich nie ma różnicy pomiędzy drogą, a poboczem :)

Pewnie nie nastąpi to szybko, ale wraz ze wzrostem gospodarczym za jakiś czas te wszystkie brązowe polne drogi zostaną zastąpione przez piękny szary asfalt. Póki co jednak trzeba przedzierać się przez kałuże…

Podobne wpisy:
-
Siem Reap Wstajemy o 3:15 bo chcemy z Bangkoku do Siem Reap dojechać drogą lądową. Obsługa z apartamentowca Florka wzywa nam taksówkę....
Świat z tuk-tuka Jeszcze przed podróżą, kupujemy bilety na samolot do Bangkoku. Przeszukując internet w poszukiwaniu dobrych okazji trafiamy na super ofertę w...
Dzieci Kambodży 6 spośród 14 milionów mieszkańców Kambodży jest jeszcze dziećmi – tyle osób nie ukończyło osiemnastego roku życia. Wśród nich półtora...
Dach nad głową: Kambodża W Kambodży w każdym miasteczku, które odwiedzają turyści, hostel znajdzie się zawsze i bez problemu. Wybór jest tak duży, że...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






o! ja też będę tam jesienią;) Kiedy dokładnie się wybierasz? Może się na miejscu spotkamy;)
dokładnie to nie wiem, bo mam bilet typu stand-by, więc dowiem się w ostatniej chwili, jak będą wolne miejsca :)
nawet nie wiedziałam, że sa tego typu bilety…Człowiek sie jednak uczy przez całe życie;) Ja w każdym razie tam będę 22.11-22.12:)
są, są, od firmy dostałam :) ale miesiąc cały! cudownie :)
no też się cieszę:)
Tydzień temu kupiłam bilet:)
fajnie, może uda się spotkać na szlaku!
Czyli w Polsce nie jest najgorzej ;)
Oj nie! Chociaż nie wiem, co lepsze – zakopać się w błocie czy urwać coś wpadając w dziurę w asfalcie :)))
Nic tylko wyjść na trasę w kaloszach z “Hello Kitty”, heheh:))
O tak, Hello Kitty w tych okolicach niezwykle popularne. Najbardziej niesamowite były ołtarzyki ze złotymi figurkami Buddy, pomiędzy którymi stały równie złote Hello Kitty machające tymi swoimi łapkami :D
“Warto próbować omijać kałuże”… Z tego, co widzę, życzę POWODZENIA! ;P
Co tam takie kałuże :D