26 marca 2011
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Aljustrel, cmentarz, Cova da Iria, Fatima, katolicyzm, pamiątki, sanktuarium, świątynia
Zdania co do tego miejsca są podzielone. Znam osoby, które przekonują, że odczuwają tam jakąś siłę, energię, boską moc. Inni wracają z Fatimy rozczarowani, bo jedyna siła, jaką dostrzegają, to moc pieniądza. Rzeczywiście miejsce jest bardzo skomercjalizowane, ale dla wielu katolików również niezmiernie ważne. Tajemnice fatimskie, objawienia, Matka Boska – co stało się w Fatimie i co można tam dzisiaj zobaczyć?

W małej portugalskiej wiosce Aljustrel na początku XX w. żyła sobie dziesięcioletnia dziewczynka o imieniu Lúcia (Łucja). Ona i jej dwoje biedniejszych kuzynostwa, siedmioletnia Jacinta (Hiacynta) i dziewięcioletni Francisco (Franciszek) 13 maja 1917 r. jak zwykle wypasali stadko owiec w dolinie Cova da Iria, należącej do rodziców Łucji, w parafii Fatima. Tego dnia około południa dzieci zmówiły różaniec, a potem zaczęły zabawę. Wtem ujrzały silne światło, a po chwili w miejscu dzisiejszej Kaplicy Objawień ukazała im się “Pani jaśniejsza niż słońce”, która poprosiła je o modlitwę i powrót do Cova da Iria trzynastego dnia każdego następnego miesiąca. Łucja, Hiacynta i Franciszek zjawiali się więc na miejscu 13 czerwca, lipca, września i października. Dzieci były zastraszane przez władze świeckie Portugalii i aresztowane ale mimo to nie zaprzeczyły objawieniom. W sierpniu dzieci przebywały w areszcie, więc Matka Boska objawiła się 19 dnia miesiąca w Valinhos, niedaleko wioski Aljustrel.
Objawienie 13 października oglądało około 70 000 osób. Wówczas Matka Boska poprosiła o zbudowanie kaplicy ku jej czci w miejscu objawień, a następnie dokonała cudu zapowiedzianego w trakcie wcześniejszych spotkań z dziećmi. Słońce nagle przestało razić ludzi w oczy, stało się podobne do srebrnej tarczy i zaczęło spadać z nieba na ziemię.
Podczas objawień Marka Boska przekazała dzieciom trzy tajemnice. Pierwsza z nich ukazywała wizję piekła, druga dotyczyła wybuchu II wojny światowej, a trzecia – nie ujawniona w pełni – zamachu na papieża Jana Pawła II.

Dzisiaj w Aljustrel można zobaczyć, jak mieszkało rodzeństwo Hiacynta i Franciszek Marto z rodziną oraz dom Łucji Santos i jej rodziny. Niedaleko wejścia do domu Hiacynty i Franciszka wisi ostatnie zdjęcie trójki dzieci zrobione właśnie na tle tego domu.

Dom Łucji jest wyraźnie większy i widać, że jej rodzice byli zamożniejsi od rodziny Marto.

Na terenie posiadłości rodziców Łucji jeszcze w 1916 r. dzieciom ukazał się anioł. Spotkania z aniołem były trzy – wiosną, latem i jesienią. Dziś w miejscu jednego z objawień anioła stoi pomnik.

Dzisiaj Aljustrel jest spokojną portugalską wioską, w której więcej jest turystów niż mieszkańców. W kilku miejscach pootwierały się sklepiki z pamiątkami – zarówno dewocjonaliami, jak i typowymi dla Portugalii ceramiką, korkiem czy kogucikami.

Jeśli ktoś postanowi zobaczyć kościół w Fatimie to wcale nie trafi do słynnego sanktuarium. Bazylika i Kaplica Objawień nie leżą wcale w mieście Fatima. Tutaj stoi niewielki kościółek, do którego chodziły dzieci ze swoimi rodzinami. Tu dzieci zostały ochrzczone, tu Łucja przyjęła pierwszą komunię św.

Naprzeciwko kościoła parafialnego znajduje się cmentarz, na którym leży rodzina Łucji, Hiacynty i Franciszka. Groby trójki dzieci znajdują się w Bazylice w Cova da Iria. Co ciekawe, na grobach rodzinnych nie ma krzyży. To dlatego, że kiedyś wystarczał jeden krzyż centralnie ustawiony na cmentarzu, więc na grobach ich już nie stawiano.

Po drodze z Fatimy do Cova da Iria mija się pomnik Łucji, Hiacynty i Franciszka, który został ufundowany przez dzieci portugalskie.

Cova da Iria to miejsce, gdzie znajdują się obecnie najważniejsze obiekty związane z fatimskim kultem maryjnym i gdzie odprawiane są najważniejsze uroczystości. Tutejszą bazylikę wybudowano w 1952 r., rok później konsekrowano, a jeszcze rok później nadano kościołowi status bazyliki. Wewnątrz znajdują się groby trójki dzieci.

Stojąc przodem do bazyliki na placu, na którym podczas nabożeństw mieści się nawet 500 tysięcy ludzi, po lewej stronie mamy właśnie Kaplicę Objawień, która została wybudowana w 1919 r. W 1922 r. kaplicę wysadzono w powietrze i jeszcze w tym samym roku odbudowano. W 1982 r. z kolei z okazji wizyty Jana Pawła II dobudowano tu zadaszenie.

Obok Kaplicy Objawień rośnie drzewo. To tylko symbol, bo tego drzewa, które rosło tu gdy ukazywała się Matka Boska dawno już nie ma. Ludzie brali z niego po kawałku, aż nic nie zostało.

Naprzeciwko Kaplicy Objawień stoi dom rekolekcyjny. Tam za niewielką opłatą można obejrzeć najciekawsze dary dla sanktuarium, a także oryginalną koronę figury Matki Boskiej Fatimskiej. W Cova da Iria można obejrzeć także pomnik zawierający fragment Muru Berlińskiego.

Na środku placu znajduje się źródełko z wodą. Niektórzy wierzą, że ma ona uzdrawiającą moc.

Gdy stoimy twarzą do bazyliki, za plecami mamy ogromny kościół Trójcy Przenajświętszej. Ten czwarty pod względem wielkości kościół na świecie wybudowano w latach 2004-2007 kosztem 80 milionów euro pochodzących wyłącznie z datków pielgrzymów.

Z zewnątrz może nie wydaje się taki wielki, ale w środku znajduje się ponad 8 000 miejsc siedzących i mnóstwo stojących. Kościół za pomocą ruchomej ściany można podzielić na dwie części, a ławki ustawione są tak, by z każdego miejsca było widać ołtarz z czystego złota. Cud techniki.

Wierni pielgrzymujący do Fatimy bardzo często przybywają tu w intencji wyzdrowienia. Dla takich osób w Cova da Iria przygotowano piece (paleniska?), gdzie pielgrzym może wrzucić woskową świecę, najlepiej w kształcie organu, o uleczenie którego się modli. Świece sprzedawane są wszędzie dookoła i na terenie sanktuarium

Dzisiaj Fatima to nie tylko miejsce kultu religijnego, ale też potężna maszyna do zarabiania pieniędzy na pielgrzymach. Wiadomo, że każdy, kto tu przybędzie, będzie chciał kupić pamiątkę, figurkę Matki Boskiej, breloczek, plastikową butelkę na uzdrawiającą wodę, święty obrazek… Sporo z tych rzeczy sprowadzanych jest teraz z Chin, ale w okolicy Fatimy nadal działają – i świetnie prosperują – fabryki dewocjonaliów.

Produkuje się tu wszystko, co z kultem maryjnym związane. Małe figurki są najpopularniejsze, ale i na duże znajdują się chętni.

Spacerując w okolicach sanktuarium każdy oczywiście dostaje mnóstwo ulotek, papierków, broszur – to normalne. Jednak jeden z papierków, które wpadły mi w Fatimie w ręce szczerze mnie zdziwił. Z jednej strony kalendarzyk, z drugiej – reklama restauracji. Można się domyślić, ale tłumaczę. Snack bar i restauracja Jan Paweł II. Niestety nie wiem, co mają w menu… Ale zawsze można się umówić z innymi pielgrzymami na obiad w Janie Pawle II.

I tak to wszystko w Fatimie wygląda. Ciekawi mnie, czy byliście tam i jakie są Wasze wrażenia? Albo w podobnym miejscu kultu. Co sądzicie o tego typu komercjalizacji? Przesada czy normalny rozwój sytuacji?
Podobne wpisy:
-
Dolina Królów i okolice Jeśli ktoś chce zobaczyć z bliska hieroglify to polecam wybranie się właśnie do Luksoru. W Kairze, w Muzeum Egipskim jest...
Okolice Mandalay Ograniczony czas podróży wymaga podejmowania decyzji. My poświęcamy ostatnią stolicę birmańskiego królestwa na rzecz jej okolic. Dwa dni, które tu...
Malownicze Troki Wizyta na zamku w Trokach (po litewsku Trakai) to żelazny punkt większości wycieczek i wyjazdów do Wilna. Miasteczko Troki, położone...
Abu Simbel czyli witajcie w Egipcie Jakieś 3 300 lat temu żył sobie w Egipcie faraon imieniem Ramzes II. Władca ów prowadził wojny m.in. z Nubijczykami,...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)







siła pieniądza i religijny kicz
Byłam osobiście w październiku ur. w Fatimie , miejsca, które zwiedziłam do końca swoich dni niezapomnę, plac i miejsce objawień przepełnione modlitwą i medytacją, małe cuda które widziałam a w szczególności dusze które potrzebują modlitwy w trakcie wilkiej wieczornej ulewy w trakcie mszy świętej na placu, 13.10, niebo bezchmurne – naprawdę polecam, człowiek może wypocząc i wrócić do tego co najważniejsze do swojego wnętrza, zastanowić się nad sensem swojego jestestwa, nie goni za dniem codziennym, tam tęsknisz za modlitwą.Anna
siła pieniądza jest jak tornado – porywa ze sobą wszystko…
Witam!
Wielkie dzięki za wpis o Fatimie – chcemy ją również odwiedzić w lipcu.Mam pytanie – jakie odległości dzielą Aljustrel,Fatimę i Cova da Iria? Jadąc z Lizbony kierować się na Fatimę?
W tym roku w Tomar odbędzie się “Święto Koszy”,celebrowane raz na cztery lata[też mamy zamiar tam zawitać].Może byłaś tam podczas tych uroczystości?
Pozdrawiam
Jacku, odległości między Aljustrel, Fatimą i Cova da Iria nie są duże. Z Aljustrel doskonale widać kościół w Fatimie, tak na oko kilometr-dwa. Z Fatimy do Cova da Iria to 2 kilometry, podobnie jak z Aljustrel do Cova da Iria.
Tutaj masz mapę z zaznaczonymi miejscami opisanymi wyżej: http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&ll=39.624532,-8.660488&spn=0.019635,0.055189&t=h&z=14&msid=215839111901170049669.00049f670986e98c81f25 mam nadzieję, że link zadziała :)
Jadąc z Lizbony najpierw zdaje się na Porto, a potem odbijasz w prawo na Fatima i Batalha. Rozumiem, że jedziecie autem?
W Tomarze nie byłam, czego żałuję, bo podobno warto. Ja mogę jeszcze polecić wspomnianą Batalhę. Niesamowite niedokończone kaplice! Pewnie przez lipcem zdążę jeszcze opisać. Pozdrawiam!
Witam!
Link zadziałał – dziękuję.Po Portugalii będziemy się poruszali pociągami i autobusami,po tygodniu pobytu idziemy z Tui do Santiago de Compostela.
Do Fatimy łatwo jechać autobusem, z tego co pamiętam to do Fatimy odchodzą z Sete Rios (stacja metra Jardim Zoologico przy niebieskiej linii). Autobus w jedną stronę jedzie około półtorej godziny.
Kiedyś latem między Cova da Iria a Aljustrel jeździła taka turystyczna ciuchcia, ale nie wiem, czy nadal jeździ…
Na mnie i na moim mężu Fatima nie zrobiła najlepszego wrażenia. My dostrzegliśmy tam głównie siłę i moc pieniądza – jak napisałaś. Ja osobiście byłam przerażona taką ilością figurek, breloczków, pamiątek – jakoś mnie to wszystko przytłaczało. Z drugiej strony to może kwestia innej mentalności. Nie wiem. Te pamiątki, rzesze turystów nie pozwalały na chwilę skupienia, modlitwy itp. Jakoś nie mogłam się tam odnaleźć zupełnie.
Jedyne co wytrąciło mnie na chwilę z tego wszech ogarniającego konsumpcjonizmu było dwoje ludzi, z których jeden przemierzał drogę do kościoła na kolanach. Ci ludzie byli dla mnie jedyną oznaką religijności. Ale jak pisałam to może w Polsce katolicyzm wygląda inaczej niż w Portugalii.
W Aljustrel nie byliśmy – awidzę że to miejsce podobało by nam się bardziej – tak myślę :-)
Dag, w Aljustrel rzeczywiście jest spokojniej, ale i tam podjeżdżają pełne turystów autokary, które ledwie mieszczą się w wąskich uliczkach wioski. Jest ich jednak sporo mniej niż we właściwym sanktuarium.
Najmniej ludzi trafia chyba do samej Fatimy, tamtejszego kościółka i cmentarza. Dookoła nie ma stoisk z pamiątkami i jest cicho.
Witam!
Ewo – dziękuję za dalsze,cenne informacje.
Co do miejsca kultu w Fatimie,to zobaczymy jak będziemy na miejscu.
Byłem w 2010 w Medjugorie,w Bośni i Hercegowinie.Komercja i tzw.”kasa” jest tam widoczna w małym stopniu,trochę sklepów z dewocjonaliami,duży kościół św.Jakuba prowadzony przez zakonników.Może to jest spowodowane tym,że Watykan nie uznał oficjalnie objawień.Miejsce kultu jest skromne,pełne ludzi i daje się odczuć powagę miejsca,siłę modlitwy,oddanie ludzi opiece Gospy.Można,mając trochę szczęścia zastać w domu jedną z kobiet [wtedy dziewczynkę],która doznała objawień.Chętnie opowie o objawieniach,jest bardzo życzliwa i otwarta na ludzi.Reszta “dzieci” wyprowadziła się,bądż nie wypowiada się publicznie,mając złe doświadczenia,głównie z prasą.
W Medziugorie byłam jakoś 10 lat temu i rzeczywiście wszystko było jakoś tak na zupełnie mniejszą skalę. Pewnie masz rację, że to przez oficjalne nieuznanie objawień. Nie przypominam sobie, by coś mnie tam tak zadziwiło jak chociażby ta restauracja Jan Paweł II w Fatimie.
Ze znanych sanktuariów w Europie, najbardziej spodobalo mi się we franciskim La Salette. Odizolowany w górach klasztor sprzyjający modlitwie i wyciszeniu. No i na pobliskiej górze Gargas oświadczyłem się swojej obecnej żonie :-)
Tam nie byłam. Ale obejrzałam trochę zdjęć w necie, wygląda na spokojne miejsce. I te góry dookoła!
Wrażenia z pobytu w Fatimie? Moje to chyba rozczarowanie. Wyobrażałam sobie Fatimę jako skromne miejsce czci Matki Boskiej, a na miejscu okazało się, że to bardzo skomercjalizowane (handel odbywa się tam niczym w supermarkecie) i trochę betonowe miejsce. Mimo wszystko warto jechać i wyrobić sobie własne zdanie.
Zgadzam się, warto jechać i zobaczyć samemu. Tym bardziej, że spotkałam się też z opiniami osób, dla których to po prostu miejsce mistyczne.
Taką osobą była np. przewodniczka, z którą współpracowałam w Algarve. Jeździła do Fatimy co najmniej raz na tydzień-dwa i zawsze mówiła, że wraca stamtąd “odnowiona”, nawet praca w tym miejscu tak na nią działała…
Wierzę, że dla wielu osób może być to miejsce wyjątkowe. W końcu każdy jest inne, ma inne cele w podróżowaniu, inne rzeczy go inspirują. I chwała za to, bo inaczej byłoby baaardzo nudno :)
Cóż, jak dla mnie wizyta w Fatimie może być tylko przeżyciem duchowym, na pewno nie wzrokowym ;)
Dodałabym jeszcze słuchowym – bardzo melodyjnie prowadzone są Msze św. po portugalsku!
Wole w mini lokalnym kościeliczku :)
W małym nigdy nie byłam. Ale kiedyś w Wielkanoc wybrałam się do Basílica da Estrela i choć jestem niewierząca, a w dodatku nie rozumiałam prawie zupełnie nic, to przyznam, że było to przyjemne i ciekawe nabożeństwo…
Witam serdecznie. Mam pytanie czy całą też okolicę: Sanktuarium, miasto Fatima i wioskę pastuszków zwiedza się pieszo? Czy znajdują się tam dobre oznakowania terenu i poszczególnych obiektów? A gdzie zatrzymuje się autobus z Lizbony? W Fatimie czy może gdzieś w pobliżu Bazyliki? Serdecznie dziękuję za moc cennych informacji :)
Olla, pieszo może być trochę trudno wszystko zobaczyć – spójrz na mapkę, da Ci to trochę wskazówek co do odległości. Latem zdaje się pomiędzy bazyliką a Aljustrel jeździ turystyczny pociąg. Nie wiem, czy dojeżdża też do samej Fatimy.
Autobus z Lizbony zatrzymuje się na dworcu/parkingu kilkanaście kroków od bazyliki. Nie sposób do niej nie trafić idzie się wzdłuż ulicy pełnej straganów z pamiątkami, dewocjonaliami i woskowymi częściami ciała.
Pozdrawiam!
Wielkie dzięki!
Naprawdę świetny blog! :)
Dziękuję i cieszę się, że mogłam choć trochę pomóc :)