20 marca 2010
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Lizbona, oceanarium, Oriente, Park Narodów
Lizbońskie oceanarium jest jednym z największych na świecie. Zobaczmy, co tam takiego w tym wielkim akwarium pływa. Lojalnie uprzedzam, że oceanograf, a tym bardziej ichtiolog ze mnie żaden, stąd w większości przypadków nie potrafię dokładnie określić, jak się nazywają te wszystkie stworzenia. Jeśli ktoś wie, to chętnie się dowiem :)

Przekornie zacznijmy od nie-ryby, czyli wydra. Dwa takie sympatyczne futrzaki wzbudzają powszechny zachwyt, szczególnie – ale nie tylko – wśród dzieciaków.

Z kolei taka oto ryba-kamień sprawia, że odwiedzający oceanarium wpatrują się w zbiornik wodny z wypisanym na twarzy ale co to w ogóle ma być?

Są też płaszczki-ekshibicjonistki, bezwstydnie pokazujące to, co mają pod ogonem. A tłum patrzy w milczącym zachwycie i zdjęcia pstryka.

Niektórzy próbują kompaktowymi kamerkami (w konwencji Blair Witch Project) nakręcić piątą część filmu Szczęki. Przy tak groźnych rekinach prawdopodobnie wychodzi tylko szczękościsk.

To już chyba ta żółta papugopodobna ryba wygląda groźniej, niż tamten rekin. Z taaaaakimi zębami na przedzie…

Przechodząc obok zbiornika, w którym pływa ta ryba, można usłyszeć cichy śpiew: a ty całuj mnie, to taka piękna gra…. Jak tu się oprzeć takim ponętnym ustom?

Oczywista oczywistość, że w żadnym szanującym się oceanarium nie może zabraknąć błazenków, w popkulturze znanych jako Nemo.

Taka raja jak dziabnie kolcem na ogonie, to nie ma zmiłuj. Dobrze, że zamknęli potwora za szybą!

W ramach oswajania się z groźnymi morskimi stworzeniami można też obejrzeć sobie jeżowca. Ładny, prawda? A nie życzę nikomu, żeby stanął na takim zbóju…

Kojarzy ktoś jeszcze z biologii nazwę jamochłony? Ukwiał to całkiem przyjemnie wyglądające zwierzątko. A też drapieżca.

Jak już przy jamochłonach jesteśmy, to można sobie też obejrzeć eleganckie i zwiewne meduzy.

Te wyżej, to takie zwykłe, proste, pospolite meduzy. Te poniżej to elita. Paris Hilton i Jola Rutowicz meduziego świata.

W ramach modnych efektów specjalnych można sobie obejrzeć podwodne żyjątka świecące w świetle ultrafioletowym. Podwodne disco.

A jakby ktoś się zastanawiał, jak wygląda krewetka zanim trafi na talerz, to oto ona. Moim zdaniem sympatyczna. I jak tu teraz zjeść coś takiego?

Podobne wpisy:
-
Lizbona nowoczesna Rozmawiałam niedawno z Anią o fotografowaniu ludzi. Czyli jak z nimi rozmawiać, żeby zgodzili się na to, by zrobić im...
Kawiarniane życie Niesamowite jest w Portugalii to, ile starszych osób można codziennie spotkać w knajpkach i kawiarniach. Babcie nie siedzą w fotelu...
Igreja do Carmo To mój ulubiony kościół nie tylko w Lizbonie, ale chyba na całym świecie. Kto wie, może dlatego, że częściowo zburzony?...
Sekretna receptura ciastek z Belém Zima za oknem! W mediach wszyscy nawołują do pozostania dzisiaj w domach, jeśli nie ma konieczności wychodzenia. A jak już...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)








Świetne zdjęcia i super poczucie humoru w opisie.
Pozdrawiam.
świetne zdjęcia!! te zbliżenia:)podobne oceanarium jest w Barcelonie, ale nie udało mi się zrobić takich fot pływającym rybom, bo nie dość, że się ruszają, to jeszcze ciemno. bez lustrzanki nie da rady. musisz mieć bardzo dobry aparat:)
Dziekuję :)
Kasia, rzeczywiście, te zdjecia były robione na wysokim ISO (do 1600). Nie jestem pewna, czy są w tej chwili kompakty zdolne obsłużyć tak wysokie czułości bez dużego zaszumienia.
Choć w sumie na tych moich też trochę szumów widać :)
Te wydry sa boskie jak sobie leżą na pleckach na wodzie i machają nóżkami :)
Wydry są suuuper słodkie :D