Jedna noc w Bangkoku

31 października 2009      

Wpis w kategoriach: Tajlandia, Z podróży | Tematy: ,

Jesteśmy w Bangkoku. Miasto jest ogromne! Póki co chłonę je wszystkimi zmysłami: wzrokiem, zapachem, smakiem, dotykiem, słuchem… Jest wspaniale!

Jedna noc w Bangkoku
Z Warszawy wyruszamy z Agą po pracy. Lot do Helsinek mija nam spokojnie i bardzo szybko. Lecimy Embraerem 190 z bardzo wygodnymi siedzeniami. Ledwo startujemy, a już pilot oznajmia, że zbliżamy się do lądowania. W Helsinkach okazuje się, że mam wyłączony roaming, na szczęście rodzice są w stanie to załatwić. Spokojnie wsiadam do kolejnego samolotu. Tym razem to Boeing MD-11, których niewiele już lata po świecie. Ten, którym lecimy i wszystkie pozostałe z floty Finnair ma zostać w przyszłym roku oddany do Aerofłotu na samolot transportowy. Widać, że maszynka jest wiekowa, są tam nawet jeszcze popielniczki, ale póki lata, to dobrze :)

Na lotnisku w Bangkoku czeka już na nas Kuba, który przyleciał pół godziny wcześniej. Szybko przechodzimy przez odprawę, trochę trzeba poczekać na plecaki ale w końcu wyjeżdżają.Wychodzimy z lotniska i od razu czuć falę ciepłego powietrza. Ale bardzo przyjemnego. Nie uderza ono w twarz jak dmuch wielkopiecowy, a delikatnie otula i rozgrzewa.

Z lotniska bierzemy taksówkę do mieszkania Florka. Taksówkarz długo głowi się, jak ma trafić. Zanim dojedziemy na miejsce, zdąża nas zawieźć do jakiegoś zupełnie innego apartamentowca. Po dyskusji i tłumaczeniu, że to nie to udaje nam się trafić tam, gdzie trzeba, bo Kuba zauważa z samochodu nazwę apartamentowca, którego szukamy. Florka niema w domu, bo pojechał odwiedzić rodziców, ale klucze czekają na nas w recepcji. Mieszkanie jest na 12 piętrze, a widok z balkonu jest naprawdę ciekawy.

Silom

Po jakimś czasie dociera do nas Łucja z kolegą i ruszamy na miasto coś zjeść. Zaczynamy od China Town, gdzie wpadamy do jednej z pierwszych z brzegu chińskich restauracyjek o wyjątkowo chińskiej nazwie Texas. Zamawiamy dania i piwo, a Kuba robi mi przyspieszony kurs jedzenia pałeczkami. Oczywiście z moim szczęściem wybieram niesamowicie pikantny ryż z ananasem. Ale, co by nie mówić, jedzenie dają smaczne. Lokalne piwo też.

Piwo Singha

Po posiłku ruszamy na spacer przez China Town, a potem jedziemy jeszcze do pubu Londoner, gdzie jest impreza Halloweenowa, na której poznajemy – dość pobieżnie – znajomych Florka. Potem wracamy do domu z dziwnym taksówkarzem, który cały czas się śmieje i ma bardzo nieskoordynowane ruchy. Zaliczamy pierwszy dzień w Tajlandii do udanych.

China Town

Podobne wpisy:

    Migawki z zalewanego Bangkoku Turystyczne centrum Bangkoku odwiedziłam przy poprzedniej wizycie w tym mieście, więc tym razem bez problemu możemy odpuścić sobie wizytę w...
    Tajlandia na do widzenia Prawy foka szot, lewy hals, zwrot przez sztag i jeszcze parę innych tego typu wyrażeń. Nie podejrzewałam nigdy, że będę...
    Targ, węże i złoty Budda Wstajemy z rana, przed wschodem słońca. Przespałam całą noc jak kamień, więc jestem wyspana. Szybko się zbieramy i ruszamy na...
    Królewskie atrakcje Bangkoku Przepełniony turystami, przeciskanie się wśród których odbiera całą przyjemność z podziwiania królewskich zabudowań? Kiczowaty, kolorowy, pełen dziwnych ozdóbek? Zupełnie bez...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 3 do “Jedna noc w Bangkoku”


  1. Kamila pisze:

    Zaczynam już zazdrościć… A to dopiero zajawka przecież!

  2. Ewa pisze:

    Oj jest czego:) Bangkok naprawdę robi wrażenie:D

  3. Karolina pisze:

    Ewo! Śledzę od czwartku wszystko co dzieje się na Twoim blogu i u Ciebie! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Jesteś niesamowita! Masz nową fankę :) Gratuluję zaradności, odwagi, przeżyć i ludzi, którzy mają okazję Cię spotykać! Powodzenia dalej! :)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.