Kajakowa przygoda w zalanej kopalni rudy cynku i ołowiu

Wydobycie rudy cynku i ołowiu zakończyło się w 1994 roku. Kopalnię zamknięto. W związku z tym przestały działać pompy, które usuwały wodę z najniżej położonych tuneli. Dzień po dniu jej poziom zaczął się podnosić, aż w końcu zatopiła ona najgłębsze korytarze. Niemal ćwierć wieku później schodzimy pod ziemię uzbrojeni w kaski z czołówkami. Zaprzestanie wydobycia nie oznaczało bowiem ostatecznego końca kopalni. Dzięki temu dzisiaj można popływać tu kajakami. Kilkaset metrów pod ziemią.

Kajaki w kopalni

Evi, moja towarzyszka podróży po Słowenii, nie musi mnie długo namawiać na tę przygodę. Nie musi mnie namawiać wcale, bo kiedy tylko podsuwa mi pomysł popływania kajakami w dawnej kopalni, zgadzam się bez wahania. Dlatego też zaraz po moim przylocie do Lublany jedziemy wąską, krętą drogą na północ Słowenii, do miejscowości Ravne nad Koroškem, by tam się przespać i następnego dnia o dziewiątej rano stawić się przy wejściu do kopalni. Tutaj dostajemy kaski wyposażone w latarkę-czołówkę, rękawiczki i krótką instrukcję bezpieczeństwa, a następnie ładujemy się – dosłownie – do maleńkiego wagoniku, którym dawniej do kopalni zjeżdżali pracujący tu górnicy.

Pociąg do kopalni

Wagonik jest tak ciasny, że zastanawiam się, jak Ci silni, umięśnieni mężczyźni się w nim mieścili. Lara, nasza przewodniczka, zatrzaskuje od zewnątrz drewniane drzwiczki i po chwili ruszamy. Turkocząc niemiłosiernie, pociąg mknie przez wykopany w 1886 roku tunel Glančnik o długości trzech i pół kilometra. Siedząc w trzęsącym się i podskakującym wagoniku mam wrażenie, że pędzimy jakieś sto kilometrów na godzinę. Jak się potem dowiadujemy, było to zaledwie dwadzieścia, co i tak jest sporą prędkością, bo normalnie jeździ się tu o połowę wolniej. Być może wczoraj maszynista oglądał Szybkich i wściekłych?

Po dojechaniu do podziemnej stacji Moring wysiadamy wreszcie z wagonika. Nie jesteśmy jednak jeszcze na miejscu. Stąd musimy zejść niemal sto metrów w dół po wąskich, mokrych i śliskich schodach. W dodatku dookoła jest ciemno jak… w kopalni. To dlatego, że władze zarządzające obiektem postanowiły zachować to miejsce w stanie najbardziej przypominającym oryginalny. Jednak po prawej stronie szybu, którym schodzimy, widać drewniane palety. Okazuje się, że to tor przeszkód dla osób uprawiających ekstremalne kolarstwo górskie. Czy raczej podziemne.

Na dole znajduje się pomieszczenie, gdzie przywdziewamy gustowne kaloszki połączone ze spodniami-ogdorniczkami z neoprenu, mające chronić nas przed zimnem i wilgocią. Na to idzie jeszcze kapok. Torebki, aparaty i inne gadżety, których żal byłoby utopić, zostawiamy w szatni i schodzimy jeszcze kilkanaście stopni w dół, do poziomu wody. Tu czekają na nas kajaki!

Kajaki w kopalni

Miejsce, gdzie jesteśmy, to kopalnia Mežica, która jeszcze pod koniec dwudziestego wieku była największą i jedną z najważniejszych europejskich kopalni rudy cynku i ołowiu. Uruchomiono ją w 1665 roku i działała ponad trzysta lat, zapewniając chleb powszedni licznym rodzinom zamieszkującym okolicę. Szacuje się, że przez ten czas wydobyto tu dziewiętnaście milionów ton rudy, z której pozyskano milion ton ołowiu i pół miliona ton cynku. Eksploatując złoża rozciągające się na sześćdziesięciu czterech kilometrach kwadratowych wykopano tysiąc kilometrów tuneli. W okolicy istniało aż trzysta wejść do kopalni! Stopniowe jej wygaszanie rozpoczęto w 1988 roku. W 1994 roku zaprzestano wypompowywać wodę z najniżej położonych tuneli, co doprowadziło do ich zalania.

Kajaki w kopalni

Po zamknięciu kopalni pozostało bogate dziedzictwo kulturowe, techniczne i naturalne. By go nie zaprzepaścić, przy wsparciu okolicznych mieszkańców, w szczególności dawnych górników, powstał projekt Ochrona depozytów rud minerałów w Mežicy celem zachowania naturalnego, technicznego i kulturowego dziedzictwa. W jego ramach zadecydowano, jaki fragment kopalni ma pozostać otwarty dla celów turystycznych, edukacyjnych i badawczych. Po kilku latach przygotowań stworzono niewielkie muzeum, które wraz z kopalnią otworzyły się dla turystów w 1997 roku. Obecnie odwiedza je dwadzieścia tysięcy osób rocznie, a większość z nich schodzi pod ziemię, by zobaczyć kopalnię, pojeździć rowerami górskimi pod ziemią lub – tak jak my – popływać kajakami po zalanych tunelach.

Kajaki w kopalni

Do wody wchodzę niepewnie, nie wiedząc do końca, czego się spodziewać. Czy neoprenowe spodnie nie przeciekną, czy zimna woda nie wleje mi się za plecy? Krystalicznie czysta, ale naprawdę zimna woda sięga mi mniej więcej do bioder. Dostajemy po jednym kajaku na parę, ale zanim zacznie się eksploracja tuneli, trzeba je dopchnąć na miejsce. Okazuje się, ze momentami nie jest to wcale łatwe. A to musimy tarabanić się przez miniaturową tamę, a to przepychać lub przenosić kajak przez podwyższenie, gdzie nie ma wody. Wreszcie docieramy jednak na miejsce, a nasza przewodniczka Lara radośnie oznajmia nam, że od teraz mamy wolną rękę i możemy pływać tam, gdzie chcemy.

Kajaki w kopalni

Zalane do połowy tunele wyglądają niczym system podziemnych jezior w jakiejś jaskini. Różnica jest taka, że przesmyki, po których pływamy, bez wątpienia zostały stworzone ludzką ręką. Są zbyt symetryczne, prostokątne. Od czasu do czasu wpływamy też jednak do wielkiej hali, której strop niknie w ciemności i tutaj mam już pewne wątpliwości, czy nie jest to fragment naturalnej jaskini. Wpływamy do kolejnych korytarzy, w większości przypadków kończących się zawaliskiem. Tylko nieliczne łączą się z innymi. Okazuje się, że ten labirynt wbrew pozorom nie jest duży i mimo początkowych obaw nie mamy możliwości się zgubić.

Kajaki w kopalni

Godzina pod ziemią mija błyskawicznie. Spotykamy Larę, wskazującą nam kolejny korytarz. Znajduje się w nim niewielki wodospad. Musimy poczekać, aż przepłyną nim chłopcy, którzy są przed nami, a potem ostrożnie wpływamy kajakiem do wąskiego tunelu. Najpierw trochę się odpychamy, jednak zaraz porywa nas prąd i po chwili pędzimy w dół. Spadek nie jest duży, ale i tak sprawia nam wielką frajdę. Na tyle dużą, że postanawiamy to powtórzyć. Wiąże się to jednak z koniecznością przepchnięcia kajaków na nieco wyższy poziom i ponownego pokonania niewielkiej tamy, co okazuje się nie lada wyzwaniem przy dość mocnym prądzie wodnym. Mimo to udaje się, i po raz drugi pokonujemy kajakiem kopalnianą zjeżdżalnię wodną. Jest super!

Kajaki w kopalni

Nasz czas w zalanych tunelach powoli dobiega końca, ale nie oznacza to jeszcze wyjścia spod ziemi. Zostawiamy kajaki, rozbieramy się z kaloszy i kapoków, zabieramy zostawione w szatni rzeczy i idziemy pod górkę. Tym razem nie wspinamy się tymi nieszczęsnymi, wąskimi schodami w górę szybu, lecz skręcamy w inne przejście – w końcu ich tutaj nie brakuje – i wędrujemy, oglądając hale i korytarze, w których dawniej wydobywano rudę. Gdzieniegdzie pozostawiono tu stare sprzęty czy kawałki drewna, prawdopodobnie służące w przeszłości do wzmacniania tuneli. Mozolnie pniemy się do góry aż do poziomu, gdzie znajduje się stacja pociągu.

Kopalnia Mezica

Zanim jednak wsiądziemy do wagonika, Lara prowadzi nas do wydrążonego w skale sporego pomieszczenia, w którym – według jej słów – górnicy dawnej posilali się w czasie pracy. Dzisiaj stoi tam kilka drewnianych ław i stołów. Tutaj czeka nas posiłek, jaki podobno otrzymywali pracownicy kopalni. Na stole przed nami pojawia się kosz z ciemnym pieczywem, dzbanek z gęstą oliwą i dwa talerze. Na jednym z nich znajduje się przepyszny ser typu ricotta, na drugim – plastry szynki kraški pršut, salami i pasztet z wątróbki. Wszystko wytwarzane lokalnie, smakuje wyśmienicie, szczególnie kiedy jest się zmęczonym po pływaniu kajakiem.

Przekąska górników

Posileni, idziemy prosto na stację, gdzie musimy poczekać chwilę na pociąg. W międzyczasie pod ziemię zjechała kolejna, nieco większa grupa, która zwiedzała na piechotę kawałek kopalni, więc trasę powrotną pokonujemy razem. Być może z tego względu, że jest nas o wiele więcej, maszynista już tak nie szaleje, chociaż stukot wagoników jest nie mniej ogłuszający, niż przy wjeździe do kopalni. Przygodę kończymy gorącą herbatą na powierzchni.

Podziemna stacja pociągu

Informacje praktyczne

  • Wycieczka kajakami po zalanej kopalni kosztuje 42 euro od osoby (przekąska wliczona w cenę).
  • Wycieczka zaczyna się o godzinie 9:00, trwa 4 godziny i odbywa się w grupie do 10 osób.
  • W kopalni panuje temperatura 10 stopni Celsjusza, ale ruch sprawia, że wcale nie jest bardzo zimno, choć ciepła bluza na pewno się przyda. Warto też zabrać ciuchy na przebranie, na wypadek jeśli kalosze i neoprenowe spodnie przemokną, mimo że prawdopodobieństwo tego jest niewielkie.
  • W wycieczce nie mogą brać udziału dzieci poniżej 10 roku życia i osoby niższe niż 150 centymetrów.
  • By wziąć udział w wycieczce, należy ją wcześniej zarezerwować. Kontakt można znaleźć na stronie internetowej Podzemlje Pece.
  • Dostępne są też wycieczki rowerem górskim po kopalni (cena od 20 euro, w zależności od wielkości grupy, wypożyczenie roweru 10 euro) oraz zwiedzanie kopalni na piechotę (cena 12 euro). Ta ostatnia trakcja nie musi być wcześniej rezerwowana, ale na miejscu trzeba stawić się przed godziną 11:00.
  • Ponieważ wycieczka kajakami zaczyna się rano, a dojazd na miejsce z Lublany zajmuje sporo czasu, lepiej dojechać na miejsce dzień wcześniej, spędzić noc w okolicy i rano stawić się w kopalni na spokojnie. My spałyśmy w hostelu Punkl, który byłby w porządku, gdyby nie bardzo słaba obsługa. Ale są też inne możliwości, choć wybór nie jest duży. Kliknij tutaj, by sprawdzić oferty noclegów w okolicy!


Bawią Was nietypowe atrakcje turystyczne w czasie podróży? Lubicie kajaki? Chcielibyście spróbować pływania kajakami w dawnej kopalni?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

43 komentarze

  1. Ewa napisał(a):

    Ale przygoda, super!! I nie dziwię się, że wracałyście się specjalnie, by ponownie zjechać z wodą w dół, zrobiłabym to samo! :D

  2. Szymon napisał(a):

    Takie pływanie chyba rzeczywiście jest warte swojej ceny! :D i myślę, że też bym się zdecydował na drugi zjazd!

  3. Kajaki same w sobie są super, a pływanie W TAKIM miejscu to musi być rewelacja! Kurczę, chętnie wybrałabym się na taki „spływ” :)

    • Ewa napisał(a):

      Ja uwielbiam wszystkie podziemne miejsca – czy to dawne kopalnie, czy sztolnie (w studenckich latach zwiedziłam kompleks Riese kiedy jeszcze był zamknięty dla turystów, slizgując się tam przez niewielkie dziury w ziemi) czy jaskinie. Na szczęście nie mam klaustrofobii :)

  4. Ania napisał(a):

    Ale ekstra! Kajaki są świetne, a do tego w kopalni.. zazdroszczę!

  5. Agnieszka Trolese napisał(a):

    Wow! Świetna przygoda! Najlepsze na koniec było chyba to pyszne jedzonko! Wygląda smakowicie!

  6. Marcin Boruta napisał(a):

    wow, muszę kiedyś „zaliczyć”

  7. Połącz Kropki napisał(a):

    dodaję na listę mimo, że cena nie jest jakoś niska:)

  8. No to Fru napisał(a):

    Zazdroszę – rzecz jasna pozytywnie – takiej wyprawy. Niestety, jak myślę „kajak” w głowie wyobraża mi się moja głowa pod wodą, kajak nad wodą… Generlanye dramat i wierzganie ;)

  9. Marek napisał(a):

    Nie mam pojęcia jak poradziłbym sobie w takim miejscu z moją klaustrofobią… Pewnie bym sobie nie poradził, ale muszę ci przyznać, że jak patrzę sobie na te zdjęcia to przechodzą mnie ciarki. Mega malownicze miejsce, żałuję, że nie dałbym rady odwiedzić go osobiście…

  10. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

    rewelacja! pływałabym!

  11. Anita Skowera napisał(a):

    Uwielbiam takie atrakcje! :-)

  12. Magdalena Machowicz napisał(a):

    O kurde! O tym nie wiedziałam. :) Zapisuję do ulubionych, żeby nie zapomnieć. :)

  13. Karolina Piątkowska napisał(a):

    Super sprawa! Dzięki za info praktyczne

  14. Szymon Król napisał(a):

    fajnie tam! to pływanie jest trochę zwariowane – i bardzo dobrze, lubię to! :D

  15. Magdalena Bodnari napisał(a):

    Wygląda fajosko! Chętnie bym spróbowała po jaskiniach!

  16. Łukasz Kędzierski napisał(a):

    Wygląda calkiem przyjemnie choć ja zawsze bede polecal pontiny w Krizna Jama

  17. Monika Bratko napisał(a):

    Coś pięknego :) Podziwiam, ponieważ mam problemy z zamkniętymi czy ciasnymi pomieszczeniami, przestrzeniami.
    Przynajmniej na zdjęciach można zobaczyć jak wygląda to cudo, bo kopalnia jest cudowna!

  18. tomasz napisał(a):

    Świetna wyprawa, muszę rozpocząć planowanie czegoś podobnego, bo naprawdę może być to ciekawa przygoda.

  19. Bogdan napisał(a):

    Super artykuł. Bardzo podobają mi się blogi podróżnicze. Świetnie sie przegląda tego bloga. Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów. Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!