Wpisy z kategorii 'Z pamiętnika rezydentki'

Już w Tunezji

13 stycznia 2011 | Komentarze: 3

Dotarłam do Tunezji. Już na Okęciu okazało się, że nie lecimy do Monastyru, tylko do Enfidha. To nowe lotnisko międzynarodowe. Na miejscu przeszukali mi bagaże, nie mogąc uwierzyć, że potrzebuję aż 42 kilogramów w dwóch walizkach. Kiedy w końcu wyszłam na słońce mogłam odetchnąć.

Flaga Tunezji czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

143 dni

29 października 2010 | Komentarze: 4

Portugalia żegna mnie deszczem. Rozpadało się dzisiaj niesamowicie. Aż się kojarzy z piosenką Crying in the rain. I chociaż nie płakałam przy pożegnaniu, ale naprawdę ciężko się rozstawać z taką małą rodzinką portugalską. Nie zawsze było łatwo, ale zawsze można było liczyć na wszystkich dookoła.

Deszcz w Portugalii czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Lato, lato, lato czeka!

17 października 2010 | Komentarze: 29

Właśnie. Jedno lato jeszcze się nie skończyło, a ja już muszę planować następne. Ok, nie lato, a sezon letni i nie muszę, ale chcę.

Znalazłam dzisiaj w biurze formularz wyboru destynacji na sezon letni, a ponieważ zdecydowałam się jeszcze zostać w tej pracy, to do 27 października muszę podać swoje priorytety. Wybór jest oczywiście dużo większy, niż w przypadku zimy. Jednak z egzotycznych destynacji mam tylko Santo Domingo, zatem wiadomo, że Dominikana pójdzie znowu na miejsce pierwsze :)

Lato czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Miszcz kierownicy

3 sierpnia 2010 | Komentarze: 5

Jeśli to prawda, że trening czyni mistrza, to niedługo zostanę mistrzem koperty. Nie, nie, nie! Nie biorę łapówek. Nie specjalizuję się tudzież w ich dawaniu. Ale za to parkowanie w dziwnych miejscach i niewielkich lukach między innymi samochodami powoli przestaje być mi straszne.

Citroen C1 czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Muszelki

15 lipca 2010 | Komentarze: 8

Jak byłam mała, to na wakacje jeździłam z rodzicami nad nasze polskie Morze Bałtyckie, do Dźwirzyna. Przyjemne to były wczasy i mam stamtąd jedne z najfajniejszych wspomnień z dzieciństwa. Tradycja była taka, że każdego dnia wcześnie rano mama budziła tatę i mnie, i tata zabierał mnie na spacer na plażę o poranku. Ale żeby dojść do plaży, trzeba było jeszcze przejść przez cudownie pachnący żywicą las sosnowy!

Isla Canela czytaj dalej

Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.