W niedzielę najpierw odsypiamy wycieczkę do Marrakeszu i As-Sawiry, a potem się obijamy. Anka oczywiście musi pozałatwiać jakieś rzeczy w biurze ale na popołudnie Ibrahim zorganizował nam przejażdżkę na wielbłądach po plaży. To znaczy tak myślimy przed wycieczką, ale rzeczywistość okazuje się być nieco inna. Dobrze więc, że się Anka na tą wycieczkę wybrała, bo teraz wie, co sprzedaje. A ja? Cóż, ja też mam niezłe pamiątki z przejażdżki…
czytaj dalej
Wpisy z kategorii 'Maroko'
Żywy shaker
8 stycznia 2009 | Brak komentarzy
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: Agadir, park narodowy
As-Sawira i kozy
6 stycznia 2009 | Brak komentarzy
W przeciwieństwie do szalonego, pełnego kolorów, smaków i zapachów dnia spędzonego w Marrakeszu, drugi dzień naszej wycieczki jest dużo bardziej spokojny. Spędzamy go w As-Sawirze. Podobnie jak w Marrakeszu, kiedyś już tu byłam, jednak wówczas miałam tu dużo mniej czasu. A miasteczko jest naprawdę urocze. Biało-niebieskie, romantyczne i spokojne. W porcie nad głowami latają mewy i pokrzykują na rybaków, którzy rozładowują wyłowione ryby i owoce morza. Rybacy w As-Sawirze posiadają piękne niebieskie łodzie. Nastrój w miasteczku jest naprawdę sielankowy.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: As-Sawira, port, zwierzęta
Nocny teatr
6 stycznia 2009 | Brak komentarzy
Maroko jest jednym z tych krajów, w którym człowiek powinien oduczyć się być uprzejmy. Normalnie jest tak, że jak ktoś mówi mi dzień dobry, to odpowiadam tak samo. Dzieje się to jakby automatycznie, w ogóle o tym nie myślę. Akcja – reakcja. Podobnie jest tutaj, jak się słyszy bonjour czy good morning, to od razu się ciśnie na usta odpowiedź. I to jest zguba, bo jak się zareaguje, to za chwilę pojawia się lawina pytań typu: where are you from? do you like Agadir? are you here for the first time? do you speak French? English? German? I tak w nieskończoność. Odpowiedzenie na jedno pytanie prowadzi do przedłużonego przesłuchania. Albo, jeśli pytającym jest sprzedawca, do gwałtownego nagabywania, żeby wejść i kupić. A oczywiście jest good price, especially for you. Ściema sprzedawana każdemu. Do tego dochodzą komplementy, że się ma piękne oczy, włosy, uszy, a może jeszcze przegrodę nosową i śledzionę. Wniosek prosty – nie odpowiadać na zaczepki, ale to właśnie jest problem, bo dzień dobry wydaje się być dość neutralne. Dwa dni w Agadirze uczą – po raz kolejny, bo przecież to samo już raz tu przeżywałam, a w Indiach było nawet jeszcze trudniej momentami – że należy nie tylko nie zwracać uwagi na zaczepki. Wydaje mi się, że jedyny sposób, to iść zdecydowanym krokiem, patrząc się przed siebie i puszczać wszelkie uwagi mimo uszu. Staram się tak robić, ale czuję się jednak trochę nieswojo.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: Marrakesz, targ
Posylwestrowo
1 stycznia 2009 | Brak komentarzy
Dzisiaj znowu jesteśmy w Kenzi i znowu mamy Internet. Dobrze mieć jednak swojego laptopa, jak kiedyś będę się wybierać gdzieś dalej to może zainwestuję w netbooka. Mógłby się przydać.
Po nocy sylwestrowej wstajemy rano koło 11:00. Jakoś po 8:00 obudził nas wprawdzie telefon, do mnie ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Nie wiem kto i po co, ale muszę się chyba w końcu nauczyć wyłączać telefon kiedy odsypiam imprezę. Śniadanie przesypiamy, ale nie szkodzi, bo i tak nie jesteśmy głodne. Jedziemy na jeden dyżur, potem do biura gdzie Anka załatwia mi, żebym się mogła zabrać na jutrzejszą wycieczkę dwudniową Marrakesz – As-Sawira. Wycieczka jest fajna i normalnie kosztuje 130 euro od osoby, więc cena niezła, ale plan jej też jest fajny. Najbardziej cieszy mnie wieczór na placu Dżemaa el-Fna. I będę chciała zaprowadzić Ankę tam, gdzie w jednej z bocznych uliczek przy placu sprzedawali kiedyś przepyszny sok wyciskany z bananów. Niebo w gębie. Ale to jutro :)
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: Agadir, plaża
Sylwester w Agadirze
1 stycznia 2009 | Brak komentarzy
W Sylwestra mamy spotkania informacyjne dla gości więc chodzimy od hotelu do hotelu. Co mnie zaskoczyło, w każdym z hoteli stoi choinka. Estetyka choinek jak w początku lat 90. w Polsce. Kolorowo, plastikowo, błyszcząco i niedbale. Ale ciekawie, ma to swój urok. W większości hoteli choinka jest rzeczywiście choinką, to znaczy jakimś świerczkiem, ale w naszym akurat za choinkę robi przebrana tuja. W dodatku uschnięta.
Poza tym wszędzie dziś rozwieszają baloniki, błyszczące ozdoby i piszą Happy New Year. Przygotowania do Sylwestra, mimo, że Marokańczycy już świętowali Nowy Rok. My z Anką miałyśmy najpierw iść do English Pubu spotkać się z ludźmi z jej biura a potem na dyskotekę do hotelu Sofitel. Jednak kiedy w ciągu dnia wpadamy do biura, dowiadujemy się, że plany się zmieniły. Najpierw ma być kolacja w naszym hotelu a potem dyskoteka.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: Agadir, kuchnia, Sylwester, zabawa
Goniąc słońce
31 grudnia 2008 | Brak komentarzy
No to jestem. W hotelu Kenzi, gdzie jest wifi, a Anka ma spotkanie z jednym klientem, który miał przyjechać z narzeczoną, ale kobieta miała wypadek niestety, więc przyjechał sam.
Jakżeby inaczej – pakowanie standardowo jest rano. Razem ze sprzątaniem, bardzo pobieżnym z resztą. O 12:45 mam zamówioną taksówkę. O 12:20 wymyślam, kto może się zając moimi kwiatkami. Jeden telefon do Łukasza, jak się okazuje jest w pracy, ale mogę mu zostawić klucze w skrzynce na listy to wpadnie czasem i coś podleje. Kurna, ciągle nie jestem przyzwyczajona do tego, że mam znajomego sąsiada, chociaż to już chyba z półtora roku. Ma u mnie browarka jak wrócę.
czytaj dalej
Wpis w kategoriach: Maroko, Ze świata | Tematy: Agadir, samolot, transport

