A co to? W skrzynce leży kupka czegoś, co na pierwszy rzut oka przypomina okrągłe kamienie. Biorę jeden z tych kamieni do ręki. Sprzedawca, z którym oczywiście nie mamy wspólnego języka poza migowym, wykonuje ruch ręką, jakby coś jadł. To się je? Naśladuję go z niedowierzaniem. Życzę powodzenia każdemu, kto chciałby ten kamień ugryźć. Lankijscy dentyści mają pewnie pełne ręce roboty przy połamanych zębach. Ale sprzedawca nadal kiwa głową. Yes, yes! Wood apple! To, co trzymam w ręku, to nie kamień. To drewniane jabłko. Ok, chcę spróbować!
Wpisy z kategorii 'Azja'
Pinokio polubiłby jabłka ze Sri Lanki
4 lutego 2012 | Brak komentarzy
Wpis w kategoriach: Sri Lanka, Ze świata | Tematy: jabłko, owoce, zwierzęta
Chrześcijańska miłość w Malezji wygląda tak
12 stycznia 2012 | Komentarze: 7
Pierwszego dnia w Kuala Lumpur stanęłam przed słupem ogłoszeniowym i przeczytałam w myślach początkowe zdanie z wiszącej na nim kartki. Marzyłem o tym, że ślub będzie w kościele, ale ślub odbywa się w świątyni. Czy chodzi o ceremonię, z której właśnie wyszłam, a gdzie znalazłam się zupełnym przypadkiem podążając za kolorowym tłumem? Rodzina zaprosiła do środka i pozwoliła obserwować hinduskie zaślubiny. Pan młody wyglądał na zadowolonego, a piękna panna młoda wręcz promieniała szczęściem.
Wpis w kategoriach: Malezja, Ze świata | Tematy: Kuala Lumpur, ludzie
Grozi mi więzienie, czyli Birmańczycy mówią o reżimie
8 stycznia 2012 | Komentarze: 3
Słuchamy opowieści taksówkarza o rządzie, o biedzie, o życiu w Birmie. Oglądamy zdjęcie opozycjonistki Aung San Suu Kyi wyciągnięte z porftela. W końcu pytamy, czy nie boi się tak otwarcie z nami rozmawiać na takie tematy. Gdyby władza dowiedziała się, o czym i jak z wami rozmawiam, poszedłbym do więzienia na dwa lata – odpowiada. Ale mówi dalej, widocznie nam ufa. Nie jest jedyny. W trakcie naszej podróży po Birmie kilkukrotnie zdarzają nam się momenty szczerości mieszkańców. Same ich nie pytamy, nie chcąc robić im problemów. To oni mają potrzebę mówienia, jak wygląda życie w kraju, gdzie rządzi wojskowa junta, karta sim kosztuje 6000 dolarów, a wszystkie media podlegają cenzurze.
Wpis w kategoriach: Birma, Ze świata | Tematy: ludzie, sytuacja polityczna, życie codzienne
Dach nad głową: Birma
9 grudnia 2011 | Komentarze: 6
Myślałam, że będzie jak w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej. Przyjeżdżam do hostelu, oglądam pokój, jak się podoba to zostaję, jak nie – to szukam gdzieś indziej. Być może jeszcze niedawno tak było, ale już nie jest. Nauczone brakiem miejsc w Rangunie rezerwujemy sobie pokoje w każdym kolejnym mieście, do którego jedziemy. Na ogół jest to proste – obsługa hostelu, w którym spędzamy noc, może to zrobić za nas. Niestety noclegi w Birmie też nie należą do najtańszych, no ale cóż – chcąc podróżować po tym kraju trzeba się na to przygotować.
Miejsca, w których nocuję, opisane są poniżej – może przyda się to komuś, kto będzie planował podróż po Birmie. Według mojej wiedzy żadne z tych miejsc nie należy do rządu, wszystkie są w prywatnych rękach.
Wpis w kategoriach: Birma, Ze świata | Tematy: Bagan, guesthouse, hostel, hotel, Inle, Kalaw, Kinpun, Mandalay, nocleg, Nyaung Shwe, Nyaung U, Rangun, Yangon
Tajlandia na do widzenia
6 grudnia 2011 | Komentarze: 6
Prawy foka szot, lewy hals, zwrot przez sztag i jeszcze parę innych tego typu wyrażeń. Nie podejrzewałam nigdy, że będę łapała jakiekolwiek elementy żeglarstwa nie na mazurskich jeziorach, ale na Zatoce Tajlandzkiej. A tu proszę! Po przylocie z Kuala Lumpur Florek zabiera nas na żagle do Pattaya, gdzie spędzamy cały weekend. Opalamy się, ścigamy się z innymi łódkami, a w nocy zaglądamy do jednego z centrów seksturystyki. Z kolei ostatnie dni w Bangkoku to też ostatnie zakupy. Tak nam mija czas w Tajlandii…
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Z podróży | Tematy: Bangkok, bazar, Pattaya, świątynia, Szmaragdowy Budda, targ, Wat Arun, żagle
Ciągle pada w Kuala Lumpur
3 grudnia 2011 | Komentarze: 10
Po dwóch dniach spędzonych w stolicy Malezji ja ciągle nie wiem, czy mi się ona podoba, czy nie. Wiem jedno – muszę tu kiedyś wrócić, żeby obejrzeć Petronas Towers przy ładnej pogodzie – bo wydają się być bardzo fotogeniczne, ale niestety warunki pogodowe panujące w Kuala Lumpur nie pozwoliły mi na wykorzystanie ich fotopotencjału. Niesamowita jest też panorama miasta z pobliskiego wzgórza! I tutaj też jestem pewna, że przy bezchmurnym niebie wyglądałoby to wszystko o wiele lepiej :)
Wpis w kategoriach: Malezja, Z podróży | Tematy: bazar, China Town, Kuala Lumpur, Little India, Petronas Towers, targ











