Będąc w południowo-wschodniej Azji trzeba koniecznie, koniecznie wybrać się na targ i popróbować tamtejszych owoców. Mi się udaje trafić w takie miejsce w Kambodży, gdzie nikt nie mówi po angielsku. Ja po ichniemu też nic a nic. Kupowanie owoców polega więc na tym, że pokazuję palcem jakiś ciekawie wyglądający owoc, a pani daje mi go spróbować. I po mojej minie od razu widzi, czy jest dobry, czy nie. Ale, żeby nie było, że obżeram się za nic – jak owoc mi smakuje, to kupuję. Bo warto!
Wpisy z kategorii 'Kambodża'
Owocowo
24 listopada 2009 | Komentarze: 3
Wpis w kategoriach: Kambodża, Tajlandia, Ze świata | Tematy: durian, goździkowiec, longan, mangostan, owoce, pitaja, rambutan, salak
Kobiety w swoim żywiole
7 listopada 2009 | Komentarze: 5
Żeby zając się czymś ciekawym w Phnom Penh postanawiamy nauczyć się podstaw kuchni khmerskiej. W przewodniku Agi jest propozycja kursu gotowania na pół dnia za 12 dolarów. Jedziemy na miejsce, żeby doskonalić nasze kulinarne umiejętności.
Wpis w kategoriach: Kambodża, Z podróży | Tematy: bazar, kulinaria, Phnom Penh, targ
W stolicy Kambodży
6 listopada 2009 | Komentarze: 1
Dzisiaj umawiamy się z chłopcami o 8:00 na śniadaniu. Potem oni ruszają zobaczyć najważniejsze miejsca w Phnom Penh, a my postanawiamy złapać autobus do dawnej stolicy Kambodży, Udongu. Na dworcu okazuje się jednak, że o ile możemy złapać autobus w tamtą stronę, to powrotnego nie ma. To znaczy, możemy sobie na trasie próbować łapać autobus jadący do stolicy skądinąd. Hmm… jest jeszcze opcja taksówki, ale taksówka jest jakaś mega droga. Odpuszczamy. Umawiamy się z chłopcami, którzy rano oglądają Pałac Królewski, a potem mają jechać na Pola Śmierci. Zanim jednak się z nimi spotkamy, ruszamy na targ, który jest obok dworca w Phnom Penh i buszujemy wśród azjatyckich owoców. Generalnie większości z nich w ogóle nie znamy i widzimy pierwszy raz w życiu. Fajnie, że możemy pokazać owoc palcem, dostajemy go do spróbowania i możemy powiedzieć, czy chcemy go, czy nie.
Wpis w kategoriach: Kambodża, Z podróży | Tematy: Choeung Ek, Czerwoni Khmerzy, ludobójstwo, muzeum, owoce, Phnom Penh, Pola Śmierci, S-21, Tuol Sleng
Phnom Penh
6 listopada 2009 | Brak komentarzy
Biorąc pod uwagę fakt, że w autobusie spałyśmy niewiele, a dojechałyśmy późno w nocy, postanawiamy wstać aż o 9:00. Zgodnie z planem wstajemy po 10:00, a z hostelu wyruszamy około południa. Organizujemy tuk-tukowca, który obwiezie nas po mieście za 4 dolary. Od razu stwierdzamy, że widać, że to stolica, ceny są wyższe na wejściu i praktycznie nie chcą negocjować. Aga zauważa też, że łatwiej negocjować z kimś, kto słabiej zna angielski.
Najpierw jedziemy do świątyni Wat Phnom. Według przewodnika, dookoła niej ma się dziać cyrk – ma być pełno dzieci, kuglarzy, wszelkiej maści sprzedawców i żebraków. Okazuje się, że wcale tak nie jest. Ale sama świątynia też nie jest szczególnie ciekawa. Obchodzimy ją dookoła, zaglądamy do środka i ruszamy dalej.
Wpis w kategoriach: Kambodża, Z podróży | Tematy: buddyzm, muzeum, pałac, Phnom Penh, świątynia
Pływające wioski
6 listopada 2009 | Komentarze: 3
Drugiego dnia w Siem Reap jest ciepło i słonecznie, a my postanawiamy zobaczyć słynne pływające wioski. A w zasadzie to chcemy upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu bo wybieramy się do zatopionego lasu, a przy okazji zobaczymy pływająca wioskę, jakich wiele nad jeziorem Tonle Sap.
Wpis w kategoriach: Kambodża, Ze świata | Tematy: jezioro, ludzie, pływające wioski, Siem Reap, świątynia, Tonle Sap, życie codzienne







