Podobno najszybciej można się czegoś nauczyć po prostu to robiąc, więc chyba dlatego los rzucił mnie od razu na głęboką wodę. Piątek to jest ten dzień, kiedy pierwszy raz mam się sprawdzić w roli pilota wycieczki.
Informacje na temat wycieczki, zarówno te organizacyjne, jak i te merytoryczne, zebrałam poprzedniego wieczora w Arubie przy jakimś lekkim drinku. Zrobiłam sobie elegancko trochę notatek, w resztę wyposażyła mnie Anka i powiedziała, że jadę z Kristyną, Czeszką, która będzie prowadziła niewielką grupę czeskich turystów, więc w razie czego mi pomoże. Muszę wstać jakoś w środku nocy, bo o 6:50 mam się z Kristyną spotkać pod hotelem w Faliraki. Uzbrojona w notatki, identyfikator i tekturkę z logo biura podróży człapię jeszcze półprzytomna na spotkanie. Okazuje się, że jestem trochę za wcześnie. Kristyna zjawia się o czasie, zabiera mnie do autka i pomykamy do portu w Rodos.
czytaj dalej

