21 kwietnia 2010
Wpis w kategoriach: Włochy, Ze świata | Tematy: aperitivo, Mediolan, zwyczaje
Pierwszego dnia w Mediolanie chcemy z Magdą zjeść obiad. Pora wydaje nam się w sam raz. Jest 16:30, a my zgłodniałyśmy. Jednak w knajpce czeka nas niespodzianka. Kelner informuje, że kuchnia jest zamknięta. Możemy ewentualnie dostać tosty. Pierluigi tłumaczy nam potem, że nie ma lekko. Są ściśle określone godziny spożywania posiłków i poza nimi możemy sobie tylko pomarzyć o smacznym obiedzie. Ewentualnie wsunąć tosta.

Rozkład jazdy jedzeniowej z grubsza wygląda następująco. Rano, około 9:00, Mediolańczycy raczą się śniadaniem. Takim, powiedziałabym, francuskim, czyli croissant albo inne słodkie ciastko i do tego kawa. Po tak „obfitym” posiłku nie wytrzymują zbyt długo, więc już w południe idą na lunch, który jest wielkości naszego normalnego obiadu. Wszystkie knajpki w tym czasie pękają w szwach. Pora lunchowa kończy się około 14:30. Warto się najeść, bo kolejny posiłek dopiero wieczorem, po pracy. Obfite obiadokolacje serwowane są dopiero od około 20:00. Może to być na przykład jedna cała pizza i piwo, potem deser tiramisu, a na koniec kieliszek likieru limoncello lub mirtillo na lepsze trawienie.
Oczywiście w części typowo turystycznej – w okolicy katedry mediolańskiej – włoską pizzę czy inny makaron można w zasadzie zjeść o każdej porze. No, ale to jest przecież dbanie o turystów, a nie lokalny zwyczaj. W częściach miasta, gdzie turystów jest mniej, raczej nie ma szans na porządny posiłek w knajpce pomiędzy lunchem a obiadokolacją.
Ale jest jedna opcja, żeby się najeść przed 20:00. I to całkiem niedrogo. Zwyczaj ten nazywa się aperitivo i polega na tym, że idzie się do baru około 18:00, płaci za napoje, a można jeść do woli. Piwo wówczas kosztuje 5 euro, ale ten wydatek wystarczy, żeby móc stanąć z plastikowym talerzykiem w ręku w długaśnej kolejce do góry jedzenia. Ewentualnie można próbować dobrać się do niego poza kolejką, bo raczej nikt nie zwraca na to uwagi. Ilość dokładek nieograniczona, a wybór dań całkiem spory: różne sałatki, pasty, pieczone ryby, desery, owoce… do wyboru, do koloru!
Buon appetito!
Podobne wpisy:
-
Stazione di Milano Centrale Dworzec centralny w Mediolanie. Główna stacja Mediolanu i jedna z najważniejszych w Europie. Niby zwykła stacja kolejowa, ale jednak niezwykła....
Varanasi – nad świętą rzeką Ganges jest nie tylko święty, ale i niesamowicie brudny. Nie przeszkadza to wyznawcom hinduizmu zanurzać się w jego wodach o...
Buongiorno Milano Do Mediolanu przyjechałam bez większych oczekiwań. Jeszcze przed wyjazdem czytałam opinie, że jest to miasto brzydkie, pozbawione atmosfery i smutne....
Welcome to Egypt! Taki przewrotny trochę tytuł, biorąc pod wagę, że zgodnie z planami w najbliższym czasie w Egipcie nie zawitam. Ale to...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)





