3 marca 2010
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Ze świata | Tematy: Bangkok, buddyzm, sklep, życie codzienne
Jest pewna niezwykła ulica w Bangkoku. Nazywa się Bamrung Meuang. Dawno, dawno temu była trasą, którą słonie docierały do pałacu królewskiego. A dziś pełno przy niej sklepów i sklepików z wszelkiej maści dewocjonaliami buddyjskimi. I tak, można tutaj dokonać zakupu stroików, kwiatów, parasolek i wszystkiego, co się tylko z modlitwą mniej lub bardziej kojarzy.

Cały ten asortyment wylewa się ze stoisk i sklepików prosto na chodnik, więc spacer wzdłuż tej ulicy przynosi naprawdę bliskie obcowanie z przedmiotami związanymi z religią buddyjską. Na ulicy dokonuje się też akt twórczy, bo oto na przykład ktoś maluje taką nieobrobiona jeszcze statuetkę na piękny złoty kolor.

Ale przede wszystkim można sobie tutaj kupić Buddę. Za całkiem niemałą cenę każdy, kto chce, może przyjść i dokonać zakupu złotej statuetki. Dominują Buddowie w pozycji siedzącej, ale jak się ktoś uprze na stojącego czy leżącego, to też znajdzie. Klient nasz pan. Buddowie siedzą sobie grzecznie w rządkach owinięci folią i czekają, aż ktoś zechce ich przygarnąć.

Po co komu taki Budda? Mi się to wszystko kojarzy nieco z fenomenem naszych krasnali ogrodowych. To mogłoby być nawet ciekawe, ustawić sobie takiego złotego Buddę w ogródku. Ale nie, tutaj kupuje się takie statuetki po to, żeby je potem podarować wybranej świątyni. I teraz już wiadomo, skąd w nich tyle tych statuetek, że potrafią swoją liczebnością przewyższyć ilość modlących się w świątyni osób.
Podobne wpisy:
-
Pod Buddą Drugi dzień zwiedzania Bangkoku to takie mniejsze, ale też ciekawe atrakcje. Zaczynam od Złotej Góry. Góra polega na tym, że...
Bangkok pod znakiem złotego Buddy Z perspektywy czasu sprawa nie wydaje się już tak poruszająca, jak na początku… ale nadal pamiętam te zastępy złotych figurek...
Komu w drogę, temu… różne środki transportu Z Ko Muk wydostajemy się bez trudu. Najpierw wrzucamy bagaże na przyczepkę motorka, a potem sami zostajemy podrzuceni skuterkami na...
Bangkok w pigułce Dzień zwiedzania. Można go podzielić na kilka etapów: etap pierwszy to etap Buddy. Drugi – etap europejski. Trzeci – hmm…...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






Cóż, Pieńkowska będzie miała Buddę w ogródku :D
Serio? A to nawet nie slyszalam :) Skorzystala z mojego pomyslu!
Ominęły cię takie newsy ;) Oto i on http://m.onet.pl/_m/56eb5efb4d3387848ddd25a3fd4ddbf8,14,1.jpg póki co w ogródku :P
No żywcem jak z Bamrung Meuang przywieziony! Ale numer :)