Lizbona nowoczesna

31 grudnia 2009         

Wpis w kategoriach: Portugalia, Z podróży | Tematy: , ,

Rozmawiałam niedawno z Anią o fotografowaniu ludzi. Czyli jak z nimi rozmawiać, żeby zgodzili się na to, by zrobić im zdjęcie, w jakich okolicznościach, na co zwrócić uwagę itp. Ania robi świetne portrety. A ja mam jeszcze często opory przed podejściem do obcej osoby, żeby ją sfotografować. A tu się okazuje, że nie zawsze trzeba pytać! Są ludzie, którzy sami chcą, żeby im zrobić zdjęcie.

W kafejce
Idziemy z Jarkiem na tramwaj, żeby dojechać do centrum. Mijamy po drodze bardzo stromą uliczkę, i Jarek chce się zatrzymać, żeby zrobić zdjęcie. To ja też wyjmuję aparat. W tym momencie zauważam, że obsługa – dwóch panów z kafejki obok zaczyna mnie wołać. Idę sprawdzić, o co im chodzi a tam okazuje się, że pani kucharka siedzi przy stoliku. A oni pokazują mi na migi i coś tłumaczą. Że mam ją sfotografować. Koniecznie z talerzem, pustą szklanką, kwiatkami i butelką wina. Po co? Dlaczego? Nie wiem, ale skoro sprawia im to radość, to czemu nie. Nawet nie zostawiają maila z prośbą o przysłanie im tego zdjęcia. Po prostu chcą, żebym je zrobiła.

Dziś wychodzi słońce. Ruszamy na wschód Lizbony do Parku Narodów. Ale najpierw dworzec Oriente. Kiedy wychodzimy z metra na powierzchnię, akurat kończy się deszcz i zaczyna wychodzić słońce, więc jest super tęcza. Tak przypuszczam, bo widzę tylko jej kawałek. Resztę zasłania nieszczęsny daszek dworca. A w ogóle czy ja wyglądam jak tutejsza? Troje Portugalczyków pyta mnie dzisiaj o to, gdzie jesteśmy albo jak gdzieś dojść… A ja nie wiem.

Dworzec Oriente

Potem idziemy już do samego Parku Narodów. Podziwiamy z zachwytem zardzewiałą rzeźbę Człowieka-Słońca, która wygląda bardziej jak kilka zespawanych ze sobą żelaznych pająków. Potem wielka betonowa plandeka, rozciągnięta nad ziemią. Budynek lizbońskiego oceanarium – ten wygląda ciekawie. Dwie czarne tuby. I w końcu kolejka linowa.

Park Narodów

Do wagonika wbijamy się, kiedy nad park nadciągają ciężkie chmury. Kiedy wisimy nad ziemią, zaczyna padać. Widok z wagonika jest całkiem fajny, choć trochę zmienił się przez te cztery lata. Kiedyś za jedną stacją stała wieża Vasco da Gamy stylizowana na żagiel. Dzisiaj ta wieża nadal stoi, ale dobudowują do niej drugą część, hotel. Do żagla już temu daleko. Chwilę po wyjściu z kolejki słyszymy grzmot, a za moment z nieba leje się woda strumieniami. Przeczekujemy ulewę w knajpce nad rzeką.

Później jeszcze tylko chwila zabawy na placyku, gdzie stoją różne urządzenia. Uderzanie w nie powoduje, że wydają dźwięki. Mamy niezły ubaw. Normalnie jak dzieci. A potem wracamy do domu na kolację. Udaje mi się ugotować makaron z tuńczykiem. Straty w ludziach: zero. Sukces!

Podobne wpisy:

    Najstarsza część Lizbony Portugalska język – trudna język. Wczoraj w czasie kolacji przeglądaliśmy kartę, żeby zamówić jakiś portugalski deser i jedną z pozycji...
    Dwanaście życzeń I mamy 2010 r. W Portugalii jest taki zwyczaj, że o północy każda osoba musi stojąc na krześle zjeść dwanaście...
    Sekretna receptura ciastek z Belém Zima za oknem! W mediach wszyscy nawołują do pozostania dzisiaj w domach, jeśli nie ma konieczności wychodzenia. A jak już...
    Gdzie jest Nemo i cała reszta? Lizbońskie oceanarium jest jednym z największych na świecie. Zobaczmy, co tam takiego w tym wielkim akwarium pływa. Lojalnie uprzedzam, że...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 3 do “Lizbona nowoczesna”


  1. Dziękuję:)
    Bardzo mi miło!
    I życzę wielu wspaniałych zdjęć!

  2. Ajka pisze:

    Ja mam ten problem. Chyba wręcz nie umiem podejść, spytać. Stresuję się strasznie, walę fotki “z brzucha” i wychodzi lipa ;) A pani od kwiatków i pustej szklanki doprawdy słodka!

  3. Ewa pisze:

    Właśnie. Plan jest taki, żeby się przełamywać coraz bardziej. Teraz na Sri Lance będę próbowała, zobaczymy, jak wyjdzie…

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.