Loulé

10 lipca 2010         

Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: , , , ,

Wróciłam właśnie z miasteczka Loulé i nadal nie mogę wyjść z podziwu. Nasłuchałam się wcześniej, że w soboty jest tam jeden z najciekawszych targów w Algarve – targ cygański. I że koniecznie trzeba to zobaczyć. Jak trzeba, to trzeba! Zatem wycieczka do Loulé. Dojeżdżamy autokarem na miejsce, przewodniczka mówi nam, że targ cygański jest na wprost, dostajemy 3 godziny wolnego czasu i wysiadamy. Idę na ten targ, aparat w gotowości, a moim oczom ukazuje się… no taki typowy bazar, jakich w Polsce niemało, z mydłem i powidłem. Z samochodów i prowizorycznych budek sprzedaje się tu ciuchy, niby-skórzane torebki, koronkową bieliznę, bibeloty, tanie zegarki, buty, obrusy itp., itd. Yyy… no, może dla kogoś z Europy Zachodniej to jest egzotyka?

Loulé
Ale nie ma co spisywać Loulé na straty z tej okazji! Wystarczy przejść się do centrum miasta, a tam już robi się ciekawiej. Od centralnego placu z fontanną odchodzi wąska, ale urocza uliczka ze sklepami i kafejkami. W dodatku cała zacieniona, więc można chwilę odpocząć od upału. Cień zapewniają jakieś takie płachty materiału, które dla mnie wyglądają na pierwszy rzut oka jak kołdry rozciągnięte pomiędzy dachami budynków :)

Loulé

Na drugim końcu uliczki jest znowu mały placyk, a jak się pójdzie dalej prosto, to można znaleźć moim zdaniem perełkę Loulé. Czyli normalną halę targową. To rzeczywiście lubię tu w Portugalii – miejscowe bazarki z żywnością i tradycyjnymi wyrobami lokalnymi. Bardzo malownicze i fotogeniczne!

Loulé

Hala targowa w Loulé nie jest jakaś przesadnie wielka. Po wejściu do środka od razu uderza woń kwiatów zmieszana z rybnym zapachem. Z jednej strony mamy kwiaciarki właśnie oraz handlarzy warzyw i owoców – wszystko soczyste i kolorowe. Są też stoiska, gdzie można kupić piri-piri, czyli portugalską przyprawę w stylu tabasco. Jest miód i chleb. Z drugiej strony rozlokowali się sprzedawcy ryb i owoców morza.

Loulé

Warto pobuszować też w okolicach stoisk z suszonymi owocami i słodkościami. W ofercie znajdują się bowiem typowe dla Loulé ciastka figowo-migdałowe. Nie są tanie – najmniejsze ciastko kosztuje 3 euro, większe około 5 euro, ale dla amatorów słodyczy będzie to na pewno jak znalazł. A jak ktoś się przesłodzi, to w hali można bez problemu znaleźć też małe kafejki, gdzie serwują kawę i zimne napoje.

Loulé

Po wyjściu z hali targowej warto wrócić jeszcze kawałeczek w kierunku centrum i przejść się do tutejszych pozostałości mauretańskiego zamku. Nie jest duży, a w Algarve na pewno znajdą się ładniejsze zamki z tego okresu, ale mimo to warto zajrzeć do środka. Wstęp kosztuje 1,5 euro i obejmuje spacer po murach zamkowych i wejście do muzeum archeologicznego. A u stóp zamku można zobaczyć jeden z już niewielu sklepów, gdzie można kupić ręcznie wykonane naczynia cataplana, służące do przygotowywania typowej dla Algarve potrawy z owoców morza, o takiej samej nazwie jak owo naczynie.

Loulé

Warto więc moim zdaniem wyskoczyć na pół dnia do Loulé, ale nie ze względu na ten nieszczęsny targ cygański, ale po to, żeby sobie zwyczajnie pospacerować po miasteczku!

Podobne wpisy:

    Kolekcjonerzy szczęścia Bangkok targami i bazarami stoi. Większe, pełne turystów i mniejsze, wypełnione głównie mieszkańcami stolicy. Wszędzie tak samo ciasno, tłoczno, gwarno....
    Marmaris Jeszcze jakiś czas temu było senną osadą rybacką. W latach 80. XX w. zaczęło rozwijać się, by osiągnąć status najpiękniejszego...
    Silves – dawna stolica Algarve Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za siedmioma rzekami… Ech, inaczej. Dawno, dawno temu, na zboczu...
    Targ, węże i złoty Budda Wstajemy z rana, przed wschodem słońca. Przespałam całą noc jak kamień, więc jestem wyspana. Szybko się zbieramy i ruszamy na...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 3 do “Loulé”


  1. Ania pisze:

    Hmmmm, w czwartek w Sewilli jest fajny pchli targ………….moze jak nie bedzie za goraco to sie wybierzemy? Emocje gwarantowane;)

  2. Ewa pisze:

    Jeśli pogoda dopisze, to bardzo chętnie :D

  3. Ania pisze:

    Hehe, jak to na poludniu zmienia znaczenie wyrazenie “jesli pogoda dopisze”:) Nie chodzi o brak deszczu, sniegu, czy mrozu. Chodzi o to, czy nie bedzie smazyc, heheh:)
    Pozdrawiam tradycyjnie znad sniadania:)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.