Luksor

31 maja 2010      

Wpis w kategoriach: Egipt, Z podróży | Tematy: , , , ,

Jadąc dzisiaj taksówką do Karnaku Rafał próbuje się dowiedzieć od taksówkarza, jaka jest temperatura. Kierowca niewiele rozumie, ale potakuje, że gorąco. Oj, co do tego nie ma wątpliwości. Zdążyłam już dziś zatęsknić za pociągiem – lodówką i wszelkimi innymi przejawami klimatyzacji. W Luksorze gorąco, w Karnaku jeszcze goręcej… Z lodówki trafiamy więc do piekarnika. Nawet nad samym Nilem nie ma wytchnienia. Na drugim brzegu, za wąskim pasem zieleni widać wysuszony krajobraz. Cień w deficycie. Wypijamy hektolitry wody…

Nil
Po wyjściu z dworca w Luksorze witają nas naganiacze. Ale nie ma takiej masakry, jakiej można byłoby się spodziewać po przeczytaniu przewodnika – może dlatego, że to nie sezon. Podchodzi do nas ze czterech, ale są dość natrętni. My jednak idziemy do z góry upatrzonego hotelu Fontana. Znalazłam go w przewodniku. Po krótkich negocjacjach za pokój z łazienką godną faraona i klimatyzacją płacimy 40 funtów. Widać, że wyjechaliśmy ze stolicy.

Po krótkiej drzemce wyruszamy do Karnaku. Początkowo chcemy tam dojść na piechotę, ale ze względu na upał namawiam Rafała na taksówkę. W taksówce jak w metalowej puszce, wcale nie lepiej, ale szybciej. Za kurs z centrum Luksoru do Karnaku płacimy 10 funtów. Jest godzina mniej więcej 14:00 i docieramy tam tuż przed pierwszą popołudniową grupą turystów. Polaków zresztą.

Karnak

Miejscowi w bardzo sprytny sposób zarabiają tu pieniądze. Zamykają jakieś wybrane przejście i kiedy widzą turystę na horyzoncie, pokazują mu „tajemny” korytarzyk, którym można dojść w wybrane miejsce. Oczywiście wyciągając przy tym dłonie po bakszysz.

Karnak jest niesamowity. Moje zdjęcia nie oddają tego ogromu, doniosłości, potęgi, jakie czuje się w tym miejscu. Wielkie kolumny, dwa obeliski, mniejsze i większe posągi, ściany pokryte hieroglifami. Wszystko to wygląda niesamowicie. Ale jest też niesamowicie gorąco. Upał sprawia, że zwiedzam dość ekspresowo. Ale z biegiem czasu zaczynają pojawiać się kolejne grupy turystów. Kiedy kończę spacer po Karnaku około 16:00, teren jest już przepełniony.

Karnak

Po ochłodzeniu się w klimatyzowanym wnętrzu holu recepcji idziemy z powrotem do miasta. Pogoda tym razem pozwala na spacer wzdłuż Nilu. Przy rzece zacumowanych jest mnóstwo statków wożących turystów. Przechodzimy przez miejscowy bazar i dajemy się skusić na sok pomarańczowy. Tutaj niestety popełniamy błąd, bo przyzwyczajeni do niskiej ceny świeżo wyciskanych soków nie pytamy o cenę. Przychodzi nam zapłacić 14 funtów za dwie szklanki.

Idziemy też do knajpki. I tu znowu wychodzi mało fajnie, bo kiedy chcemy usiąść w sali dla lokalesów, wzbudzamy powszechne zdziwienie. Kiedy jednak Rafał bierze kartę z cenami dla miejscowych, obsługa nie jest zbyt szczęśliwa. A kiedy przynoszą nam angielskie menu, a Rafał tłumaczy, że on chce ceny lokalne, to już koniec, nie chcą się na to zgodzić. Wychodzimy wiec i idziemy znaleźć inne miejsce.

Świątynię Luksorską sobie dzisiaj odpuszczamy. Kiedy dochodzimy na miejsce, jest w niej tłum ludzi. Zostawiamy ją więc sobie na następny dzień. Wracając do naszego hotelu zaglądamy jeszcze do innego miejsca, gdzie dowiadujemy się o ceny do Doliny Królów i okolic. Wychodzi 211 funtów na osobę. Taką też cenę postanawiamy wynegocjować w naszym hotelu, chociaż na początku menedżer zaproponował nam wycieczkę za 350 funtów. Udaje się, więc jutro z samego rana ruszamy na drugi brzeg Nilu. Wyposażeni, oczywiście, w hektolitry wody :)

Podobne wpisy:

    Przechadzka po gruzach Karnaku To najbardziej dobrane z miejsc (jakoś mi to nie brzmi, ale niech będzie, że tak się tłumaczy egipskie Ipet isut)...
    Asuan W Asuanie nie ma tak łatwo z internetem. Najprościej było w Luksorze – tam WiFi mieliśmy w hotelu, ale w...
    Dolina Królów i okolice Jeśli ktoś chce zobaczyć z bliska hieroglify to polecam wybranie się właśnie do Luksoru. W Kairze, w Muzeum Egipskim jest...
    Miasto pełne minaretów Dobra rada: jeśli będziecie kiedykolwiek jechać do Egiptu na przełomie maja i czerwca, nie zapomnijcie zabrać ze sobą wełnianej czapki...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 4 do “Luksor”


  1. Ania pisze:

    … przecież każdy wie, że do Luksoru jeździ się zimą ;)

    Polecam wizytę w Świątymi Luksorskiej z zmierzchu (pora dnia nie ma wpływu na liczbę turystów), a po pierwsze będzie nieco chłodniej, a po durgie (i najważniejsze) będzie przepięknie – podświetlona świątynia, granatowe niebo. Błękitna godzina – najbardziej magiczna w fotografii … ze statywem, oczywiście :)

    Ze wszystkich miejsc w Egipcie Luksor najbardziej dał mi się we znaki pod względem naganiaczy i naciągania turystów. Nawet w Kairze jest znacznie lepiej. Życzę więc wytrwałości i wytrzymałości termicznej!

  2. Ewa pisze:

    zimą, no tak :) Wpadnę tu może zimą też :)

    Do świątyni Luksorskiej wybierzemy się dzisiaj na zachód słońca, mam nadzieję, że nie będą mieć nic przeciwko mojemu statywowi :)

    Rzeczywiście tutaj jest dużo ciężej jeśli chodzi o ilość osób, które namawiają do czegokolwiek, ale póki co daję radę. Dzisiaj jednemu takiemu namolnemu opowiedziałam wierszyk o kaczce dziwaczce z pokazywaniem. Jak doszłam do machania “skrzydełkami”, jak kaczka to zrezygnował :)

  3. ana z maroka pisze:

    Cały Luksor, a najbardziej świątynia Karnaku to dla mnie najpiękniejszy Egipt :)

  4. Ewa pisze:

    Rzeczywiscie pieknie! Dzisiaj bylismy w swiatyni na wyspie File w Asanie i po Karnaku to juz nie to… :)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.