31 maja 2010
Wpis w kategoriach: Egipt, Z podróży | Tematy: islam, Kair, Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO, ludzie, meczet, świątynia, UNESCO, życie codzienne
Dobra rada: jeśli będziecie kiedykolwiek jechać do Egiptu na przełomie maja i czerwca, nie zapomnijcie zabrać ze sobą wełnianej czapki i szalika, puchowej kurtki, grubych spodni i ciepłych butów. Wszystko to przyda się do pociągu relacji Kair – Asuan. Temperatura w przedziale mniej więcej taka, jak w starych lodówkach marki Mińsk. Przez pierwsze pięć minut jest przyjemnie, w porównaniu z gorącym zewnętrzem. Kolejne pięć – jest w porządku. Potem zaczynam się zastanawiać, czy da się na środku rozpalić ognisko. Pociągiem – lodówką wyjeżdżamy z gorącego Kairu do jeszcze gorętszego Luksoru.

Ale najpierw Kair. Po wczorajszych piramidalnych przygodach decydujemy się pospacerować po Kairze muzułmańskim. Nie jest to daleko od naszego hotelu, więc wyruszamy na piechotę. Spacer ulicą Muski kończy się niedaleko meczetu Al Azhar, gdzie udajemy się na śniadanie. Dzień rozpoczynamy od herbaty z liśćmi mięty i fatira – egipskiego naleśnika. Smaczny, ale porcje dostajemy tak wielkie, że nie da się ich zjeść w całości.

Pokrzepieni śniadaniem idziemy na spacer. Jesteśmy trochę zdziwieni, że na ulicach tak mało ludzi, a turystów to już prawie wcale. Korzystając z dobrodziejstwa przewodnika, który opisuje trasy spacerowe, idziemy w kierunku Bramy Północnej. Po drodze mijamy mnóstwo różnych meczetów i medres, do niektórych z nich można wejść. Bardzo ładny jest kompleks budowli ufundowanych przez sułtanów Qalawuna, an-Nasira i Barquqa.

Przy Bramie Północnej stoi meczet al-Hakima. W środku robimy sobie chwilę przerwy odpoczywając w cieniu. Potem wracamy bocznymi uliczkami do ulicy Muski, robiąc czasem przystanki, żeby napić się świeżo wyciskanego soku pomarańczowego. Pyszny jest! Szklanka takiego soku kosztuje nas około 2-2,5 funta i daje siłę iść dalej :)

A dalej dochodzimy do bramy Bab Zuwajla z dwoma ładnymi wieżyczkami. Tutaj ambitnie postanawiamy wejść na górę. Wstęp kosztuje 15 funtów od osoby i naprawdę warto, bo widok na Kair z góry, z jego mnóstwem minaretów, jest piękny. Jednak wspinanie się krętymi schodami na sam szczy wieżyczki to naprawdę wyczerpujący sport! Tak bardzo, że po zejściu praktycznie jednym haustem wypijam prawie pół litra coli. Możemy ruszać…
Idziemy w kierunku Cytadeli. Jednak kiedy do niej dochodzimy, jest już późno i wszystko jest pozamykane. Dlatego siadamy sobie w jakiejś kafejce przy ulicy, żeby napić się herbaty w miętą. I tu dopada nas potwór zwany globalizacją. Dostajemy herbatę ekspresową Lipton i do tego kilka liści mięty. W Polsce zupełnie mi ta herbata nie smakuje, ale po dodaniu kilku listków mięty jest do wypicia. Rafał bierze sobie jeszcze sziszę.

Odpoczywamy chwilę, nie rozumiejąc kompletnie, co mówią do nas panowie siedzący przy innych stolikach. Ale atmosfera jest miła. W kafejce sami mężczyźni i tylko ja – jedna kobieta. Przy stoliku obok dwóch panów gra w karty, kawałek dalej kolejnych dwóch w domino. W pewnym momencie pan ze stolika karcianego pokazuje mi, żeby podejść i zagrać z nim. Zastanawiam się, jak chce mi wytłumaczyć zasady. Rozdaje po 13 kart i pokazuje mi mniej więcej, o co chodzi. Na początku nic nie rozumiem, ale później załapuję – gramy w remika! Wygrywam pierwszą partię. Panowie przy stolikach obok mają niezły ubaw. Po czwartej z kolei wygranej przeze mnie partii już nie chcą grać więcej, ale humor nadal mają świetny. Trzeba przyznać, że umieją przegrywać z uśmiechem.

Postanawiamy wracać. Po drodze zaglądamy do jeszcze jednego meczetu, gdzie wspinam się na minaret, żeby zobaczyć Kair z góry w promieniach zachodzącego słońca. A później już prosto do hotelu… Zgarniamy bagaże i idziemy na dworzec, złapać nasz pociąg – lodówkę do Luksoru.
Podobne wpisy:
-
Od Abu Simbel do Aleksandrii Hmm… Może ktoś z tu obecnych umie wyjaśnić ideę konwoju do Abu Simbel w Egipcie? Wyrusza toto o 4:00 nad...
Angkor Wet i inne mokre świątynie Zrywamy się z łóżek przed 5:00 bo o 5:15 jesteśmy umówione z naszym tuk-tukowcem, który podwiezie nas i wypożyczone rowery...
Pod piramidami Standardowo to jest mniej więcej tak: przyjeżdża wycieczka klimatyzowanym autokarem pod piramidy w Gizie. Pojazd zatrzymuje się pod piramidą Cheopsa....
Luksor Jadąc dzisiaj taksówką do Karnaku Rafał próbuje się dowiedzieć od taksówkarza, jaka jest temperatura. Kierowca niewiele rozumie, ale potakuje, że...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






Chyba najbardziej lubię odwiedzać duże miasta z ich całym pięknem i brzydotą. :) Zwiedzaj, zwiedzaj i pisz i pisz. :)
Fajny ten Kair nie turystyczne… ps. wycieczki dla turystów są do Kairu zupełnie pozbawione sensu – najwięcej czasu traci sie w “muzeum perfum” oraz “muzeum papirusu” co sie okazuje oczywiście zwykłymy sklepami :/
A, tak. “Muzeów” papirusu widziałam sporo przy piramidach. A tak, jak się jest samemu to można sobie pochodzić tam, gdzie się chce :) Polecam, nawet jak jest gorąco :)