Miedź, słoneczniki i niepozorna figurka Matki Boskiej

Autobus zatrzymuje się na poboczu krętej drogi, nieopodal niewielkiego straganu. Na wystawie pełno mniejszych lub większych figurek Matki Boskiej z pobliskiego sanktuarium. Można się też zaopatrzyć w świeczki za jedno peso wymienialne i słoneczniki, ulubione kwiaty pielgrzymów udających się do miasteczka El Cobre. Takie stragany można też znaleźć przy samej świątyni, ale zatrzymujemy się właśnie tutaj, by pierwszy raz rzucić okiem na kontrastujący z soczyście zielonymi wzgórzami w tle, usadowiony na wzgórzu budynek Sanktuarium Matki Boskiej Miłosiernej z El Cobre. Czyli dom uznanej za patronkę Kuby figurki przedstawiającej Dziewicę Miłosierdzia.

Sanktuarium w El Cobre

Dom ten nie zawsze znajdował się w tym miejscu. Aby poznać historię sanktuarium należy cofnąć się do XVI wieku. Legenda głosi, że na jego początku figurkę z Hiszpanii przywiózł konkwistador Alfons de Ojeda i podarował lokalnemu wodzowi, ten jednak widząc silny sprzeciw ludu wrzucił ją do morza. I tak unosiła się ona na falach przez prawie sto lat, aż do 1606 roku (wg innych podań 1612 r.), kiedy z zatoki Nipe wyłowiło ją trzech chłopców – dwóch Indian Juan i Rodrigo de Hoyos oraz młody murzyński niewolnik Juan Moreno, którzy udali się tam po sól do rzeźni w Barajagua, zaopatrującej w mięso także pobliską wieś Santaigo del Prado, znaną dziś jako El Cobre. Niewielka statuetka unosiła się na falach. Kiedy wyłowili ją z wody okazało się, że figurka jest zupełnie sucha. Podpisana była Yo soy la Virgen de la Caridad co oznacza Jestem Dziewicą Miłosierdzia. Matka Boska trzymała w rękach Dzieciątko Jezus.

Matka boska Miłosierna z El Cobre

Zamiast soli trzej chłopcy zanieśli do Barajagua statuetkę Maryi. Władze postanowiły wybudować dla niej malutką kaplicę. Niestety okazało się, że co jakiś czas figurka znikała w tajemniczych okolicznościach, by później pojawić się znowu. Wówczas postanowiono przenieść ją do El Cobre, do tamtejszego kościoła. Jednakże i stamtąd zaczęła ona znikać od czasu do czasu, aż któregoś dnia na szczycie jednego ze wzgórz pobliskiej Sierra Maestra znalazła ją bawiąca się dziewczynka o imieniu Jabba. Uznano, że widocznie w tym miejscu chce ona być i na szczycie wzniesienia zbudowano kościół, który właśnie podziwiamy z dystansu. Z bliska bazylika wygląda równie majestatycznie…

Sanktuarium maryjne El Cobre

Kiedy dojeżdżamy na miejsce w kościele nie ma tłumów. Najwięcej pielgrzymów przybywa tu 8 września, w oficjalne święto patronki. Oprócz nas w sanktuarium jest jedynie kilkudziesięciu innych turystów i miejscowych. W środku panuje przejmująca cisza. Wierzący zasiadają w ławkach i modlą się w skupieniu. Nad ołtarzem dostrzegam ubraną w złote szaty figurkę. Wydaje się być malutka (ma jedynie 40 centymetrów wysokości), niepozorna, a jednak dominuje nad całą nawą główną. Okolice ołtarza i nawy bocznej przystrojone są żółtymi słonecznikami. Gdzieś z boku można zapalić świeczkę w wybranej przez siebie intencji. Wcześniej na straganie nieco sceptycznie podeszłam do pomysłu kupienia świeczek jako osoba niewierząca, ale będąc w bazylice, być może pod wpływem tej spokojnej, przyjaznej atmosfery chętnie zapalam także swoją. Wydaje mi się to w pewien sposób właściwe.

Bazylika w El Cobre

Statuetka uznawana jest za symbol wolności Kuby, gdyż to ona patronowała powstańcom walczącym przeciwko Hiszpanii. Na wniosek weteranów wojny o niepodległość Matka Boska z El Cobre została ogłoszona oficjalnie patronką Kuby w 1916 roku przez papieża Benedykta XV. W 1998 roku papież Jan Paweł II odwiedzający wyspę osobiście ukoronował figurę (chociaż oficjalna papieska koronacja miała miejsce już w 1936 roku za czasów papieża Piusa XI). Przed wejściem do bazyliki znajduje się upamiętniające tę wizytę popiersie Jana Pawła II. Wychodzę na chwilę z bazyliki, by zejść po 254 stopniach w dół i stamtąd rzucić okiem na piękną bazylikę w bladożółtym kolorze, odcinająca się od błękitnego nieba. Tutaj, u stóp wzgórza rozłożyło się jeszcze kilka niewielkich straganów ze świeczkami, figurkami i… kawałkami miedzi.

Popiersie Jana Pawła II z El Cobre

Miedź to po hiszpańsku cobre. Nazwa miasteczka pochodzi właśnie od tego metalu wydobywanego od lat w tej okolicy. Ponieważ właśnie bogate w miedź rejony upodobała sobie statuetka, to zdarza się, że zamiast łańcuszka z medalikiem z Matką Boską Kubańczycy noszą przy sobie grudki miedzi, wierząc, że przyniesie im to błogosławieństwo.

Uważa się, że znalezienie figurki przez dwóch ubogich młodych Indian i Murzyna-niewolnika ma symboliczne znaczenie i to do niej modlili się walczący o zniesienie niewolnictwa. Pod jej ochronę oddają się także kubańscy uchodźcy. Matka Boska z el Cobre patronuje nie tylko chrześcijanom, ale wszystkim mieszkańcom wyspy bez względu na wyznanie. Mimo że po rewolucji Fidela Castro religia była na Kubie oficjalnie zakazana do lat 90. XX wieku, wiara chrześcijańska nadal jest silna. Co ciekawe, wśród podarków dziękczynnych w sanktuarium znaleźć można także złotą statuetkę rewolucjonisty, złożoną tam przez matkę samego Fidela w podzięce za ochronę syna. Ernest Hemingway ofiarował tam swoją Nagrodę Nobla. Bazylika pełna jest też innych darów składanych przez zwykłych ludzi wierzących, że Matka Boska Miłosierna z El Cobre otacza ich opieką.

Dary z El Cobre

Moja wizyta w sanktuarium nie trwa długo. Wystarczy, by chwilę poobserwować modlących się wiernych, zapalić świeczkę, przejść w ciszy nawą boczną by z bliska przyjrzeć się statuetce, obejść bazylikę i zejść po schodach by stanąć u jej stóp. I chociaż z reguły nie przepadam za zwiedzaniem kościołów, ten zostawia jednak bardzo przyjemne wrażenie w mojej pamięci…

Byliście kiedyś w miejscu kultu religijnego, które zrobiło na Was szczególne wrażenie? Lubicie odwiedzać takie miejsca? Chcielibyście wybrać się do El Cobre?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

26 komentarzy

  1. Nasze wędrowanie napisał(a):

    w 2013 roku poszliśmy tam pieszo z Havany , prawie 900 km w niecałe 30 dni przełom lipca i sierpnia , piekło na Kubie , temperatury między 40 a 50 w słońcu , w nocy spadały do 30

  2. Nasze wędrowanie napisał(a):

    a te żółte słoneczniki to symbol santeri , wyznawcy santeri też czczą Matkę Boską z El Cobre , ba zielonoświątkowcy też i ateisci , komuniści też , bo to ich kubańska patronka , wszystkich kubańczyków i całej Kuby. Poza tym raz w miesiącu przed bazyliką gromadzą się kobiety w bieli , jedyny oficjalny dozwolony niemy protest przeciw komunizmowi na Kubie

  3. Life Good Morning napisał(a):

    Licheń, ale negatywnie bardzo.

  4. Evi Mielczarek napisał(a):

    Popatrz, popatrz tam nie zajechałam będąc na Kubie, ale pierwsze zdjęcie MEGA! Tego typu miejsca może nie są na pierwszym miejscu na liście atrakcji jakie lubie odwiedzać, ale osobiście preferuje katedry, jak np. ta w Hawanie – Katedra San Cristobal, fantastyczna fasada i miejsce. Czy Bazylika Sacré-cœur w Paryżu, też fantastyczna. Ach, chciałabym na Kubę jeszcze wrócić :)

    • Ewa napisał(a):

      O rany, uwielbiam Sacre Coeur! nie wiem jak to jest, ale ogólnie nie przepadam za zwiedzaniem kościołów, ale niektóre mają po prostu w sobie to coś… Albo klasztor i kościół Hieronimitów w Lizbonie. No bajka po prostu!

  5. Danuta/boliviainmyeyes napisał(a):

    Ja rowniez lubie te spontaniczna wiare mieszkancow Ameryki Poludniowej. Takze w Boliwii, chrzescijanstwo zasymilowalo sie z rodzima tradycja i nikt nie widzi w tym problemu. U nas niestety wyglada to troche inaczej i pewnie dlatego tez odeszlam od Kosciola…

    • Ewa napisał(a):

      Musiałabym pewnie pomieszkać tak jak Ty dłużej w Ameryce Południowej, by zobaczyć jak to jest dokładnie. Przez dłuższy czas myślałam, że Ameryka Płd czy Afryka są podobne, z kościołem (kościołami) wychodzącym do ludzi, blisko człowieka i jego spraw. niestety mieszkanie w Kenii trochę rozczarowało mnie pod tym względem – owszem jest blisko ludzi, jest radość i taka nieskalana wiara ale jednocześnie niestety mam wrażenie, że religia ogłupia tu ludzi. W sensie edukacji. No bo jeśli wykształcona osoba mówi mi, że dinozaury to ściema bo Biblia o nich nie pisze, to ja się za głowę łapię :/

  6. Mariusz Stachowiak napisał(a):

    Przyznaję bez bicia, że mnie też tam nie było. Ten kościół na wzniesieniu wygląda świetnie. Dając wpis o kościele… chyba idą święta :)

  7. Monika napisał(a):

    Ominęłam. Zresztą wcale nierzadko zdarza mi się omijać kościoły – nie odnajduję w nich tego czego szukam w podróży.
    Religijność czy to afrykańska czy latynoska, o której tutaj z Evi wspominacie jednocześnie mnie fascynuje (kiedy mogę się przyglądać) i męczyć kiedy ktoś zaczyna zadawać pytania o moją religijność (co się często zdarza).

    • Ewa napisał(a):

      Kiedy mówię w Kenii, że nie wierzę w Boga, to zawsze pojawia się pytanie „To w co wierzysz? W naukę?” tak jakby to były dwie przeciwstawne rzeczy. Najczęściej odpowiadam po prostu, że w nic nie wierzę, ktoś komentuje, że to niemożliwe i każdy zostaje przy swoim zdaniu. Jeszcze mi się nie zdarzyło nigdy, by ktoś zareagował na moją deklarację negatywnie czy nienawistnie…

  8. Adriana R-k napisał(a):

    Chyba Jerozolima i Betlejem. Jest to miejsce, do którego pielgrzymują wyznawcy trzech religii!

  9. Justyna Karolina napisał(a):

    Naprawdę dumnie się prezentuje! Na mnie większość tych miejsc kultu robi ogromne wrażenie, niezależnie od religii. A już na pewno te mniejsze – im mniejsze, im dalej, im mniej ludzi – tym lepiej. Człowiek zatrzymuje się na chwilę, wycisza, łapie kontakt z samym sobą i rzeczywistością i wychodzi jakiś taki podbudowany, pokorniejszy, lepszy…

  10. Ultra napisał(a):

    Sanktuaria traktuję jako miejsce refleksji, wiekowej zadumy, wyciszenia.
    Zdjęcia doskonałe. Pozdrawiam Podróżniczkę.

  11. Wiesz, 2 godziny temu byłam na Jasnej Górze. Czytam Twój opis i wypisz wymaluj ten sam scenariusz. I pewnie tak można podać jeszcze 50 przykładów. Niesamowite, jak to się powtarza.

  12. Gdanskcitybreak napisał(a):

    Podobnie jak Ty, nie przepadam za zwiedzaniem kościołów… ale skoro ten zrobił na Tobie dobre wrażenie to może warto go odwiedzić :) Do tej pory jedyny kościół który przyjemnie mi się zwiedzało to Sagrada Familia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!