24 stycznia 2010
Wpis w kategoriach: Polska, Ze świata | Tematy: muzeum, przemysł, Warszawa
W maju 1836 r. Magistrat Warszawski udzielił niemieckiemu Kontynentalnemu Towarzystwu Gazowemu z Dessau koncesji na budowę i eksploatację gazowni, a na Powiślu zaczęto uruchamiać Zakład Gazowy. Nieco ponad pół roku później, nocne ulice Warszawy rozświetliło światło latarni gazowych. Zakład prosperował świetnie, ale nadszedł kres możliwości jego rozbudowy, więc w 1888 r. w podwarszawskiej wsi Wola otwarto Zakład Gazowy nr 2. Dziewięćdziesiąt lat później, w 1978 r. zakończono produkcję gazu miejskiego w Warszawie i zastąpiono go gazem ziemnym wysokometanowym. A na Woli utworzono Muzeum Gazownictwa, które miałam okazję zwiedzić w sobotę.

Spotykamy się z grupą przed 10:00 na portierni gazowni. Zimno jak na biegunie północnym, spotkanie niedźwiedzia polarnego nie byłoby żadnym zaskoczeniem. Zamiast misia spotykamy jednak samego dyrektora Muzeum Gazownictwa Zygmunta Marszałka.
Wchodzimy na teren gazowni, gdzie pan dyrektor instruuje nas, że mamy się trzymać lewej strony jezdni biegnącej przez teren zakładu. Bo jak przejdziemy na prawą, to pogoni nas ochrona. To tylko krótkie wprowadzenie, bo jest za zimno, żeby stać na zewnątrz i słuchać historii gazowni. Idziemy więc do muzeum.

A w muzeum hulaj dusza! Pan Marszałek opowiada pokrótce historię gazownictwa w Warszawie. Już w maju 1857 r. gazu produkowanego na Powiślu użyto do oświetlania mieszkań. Możemy zresztą takie dziewiętnastowieczne mieszkanie zobaczyć, bo zostało ono zaaranżowane w muzeum. Jest pokój dzienny z kredensem, biurkiem i starą maszyną do pisania. Jest łazienka z pokaźnych rozmiarów wanną i kuchnia, gdzie można napić się gorącej herbaty. Prawie, bo kucharka zapomniała wstawić wodę na gaz.

W muzeum można obejrzeć wiele ciekawych eksponatów związanych z produkcją gazu z węgla kamiennego. Gaz tzw. miejski uzyskiwało się poprzez proces suchej destylacji węgla. Polega on na wygrzewaniu węgla kamiennego w temperaturze ok. 1000 stopni Celsjusza bez dostępu powietrza. Gaz powstały w ten sposób jest silnie zanieczyszczony amoniakiem i siarkowodorem, które trzeba usunąć poprzez serię procesów oczyszczania.
Oglądamy rury, zawory, płuczki amoniakalne, ssawy i kompresory. Ciekawość wzbudza też stary licznik gazowy, który wykonany był z taką precyzją, że spełnia wszystkie dzisiejsze normy odnośnie pomiaru gazu!

Poza typowo gazowymi gadżetami są tam też urządzenia działające na gaz, takie jak kuchenki i lodówki… Lodówki gazowe? Tak, sama byłam zdziwiona, a jednak! Do tego niewielka kolekcja lamp naftowych. Pełno jest też zdjęć i dokumentów opisujących historię warszawskiego gazownictwa.

Muzeum Gazownictwa znajduje się przy ul. Kasprzaka 25 na Woli (teraz już dzielnicy Warszawy :) i czynne jest w dni powszednie w godzinach 9:00-14:00. Wstęp wolny. Tylko pamiętajcie, żeby nie przechodzić na prawą stronę uliczki, bo ochrona pogoni ;)
Podobne wpisy:
-
W hucie stali Wróciłam przed chwilą do domu z Dąbrowy Górniczej, dzisiejsza noc będzie więc w moim własnym łóżeczku. Przyznaję, że łóżko w...
Chodź, opowiem ci bajeczkę Przyznaję się! Kilka razy przejeżdżałam przez Rzeszów i nigdy nie pomyślałam, żeby się w tym mieście zatrzymać na dłużej. Wyrobiłam...
Szentendre: w królestwie marcepanu Marcepan to migdały. A jak migdały – to uwielbiam :) Jedyne na świecie muzeum marcepanu znajduje się w węgierskim miasteczku...
Djurgården Jest taka wyspa w Sztokholmie. Miejsce miłe, spokojne i ciche, zapraszające wręcz do spacerów. Pełne drzew, cienistych alejek i przytulnych...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)








Krotkie, zwięzłe i do rzeczy. Tak było, dzięki za przypomnienie:))
Pozdrawiam
Sławek
Jednak przejdę na prawą stronę, wzbudziłaś moją ciekawość :)