Niebiańska plaża

Plan był taki. Napiszę tylko jedno zdanie: Na wyspie Ko Lipe jest tak rajsko, że słowa są zbędne. Wystarczy kilka fotografii. I wgram kilka zdjęć z wczoraj i dziś. Ale z planu wyszły nici, bo zdjęć nie da się tu wgrać. Wiec skrótowo o tym, jak to jest w raju na ziemi.

Mieszkamy w bambusowych chatkach z wiatrakami. Ok, są karaluchy, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami. Tyko w nocy wyobraźnia podsuwa wizje karaluchów-gigantów skrobiących w drzwi. A Tomek nie zapiął plecaka i musiał eksmitować z niego całą kolonię karaluszków. Ale uczymy się żyć obok siebie. One nie wchodzą pod moskitierę (na ogół), my staramy się ich nie dostrzegać.

Niebiańska plaża
Wczoraj zerwaliśmy się z Tomkiem przed wschodem słońca i poszliśmy na jedną z trzech plaż na Ko Lipe – tą, która nazywa się Plaża Wschodzącego Słońca. Wschód słońca (tradycyjnie o 6:00) był dużo bardziej widowiskowy, niż zachód poprzedniego dnia. Nad plażą rosną palmy kokosowe, a w wodzie zaparkowane są tutejsze kolorowe, długie łódki. Wszystko to wygląda naprawdę malowniczo w miękkim świetle poranka.

A po wschodzie – czas na śniadanie. Pytamy się w kafejce, czy otwarte. Tak, oczywiście. No to siadamy. Bierzemy menu, wybieramy coś dobrego. Podchodzi kelner: Ale otwieramy dopiero o 7:00… Aha. Tak jest z wieloma rzeczami. Zamawiamy kilka naleśników z ananasem i kilka z bananem, to przynoszą wszystkie z bananem. Zamawiamy młodego homara, przynoszą krewetki. I mówią, że to to samo. Kompletny luz i maniana. Kto by się przejmował. Ananas czy banan – i to, i to owoc. No nie? :)

Potem cały dzień schodzi na spacerach, nurkowaniu z rurką i maską, czytaniu książek w cieniu pod palmami, znowu spacerowaniu, robieniu zdjęć i tak w kółko. Pełen relaks, wypoczynek i nicnierobienie. Aż do znudzenia.

Długa łódka

Dzisiaj z kolei pojechaliśmy na całodzienną wycieczkę łódką. Za 2000 bahtów od łódki pan obwozi po okolicznych małych wysepkach gdzie znowu możemy nurkować oglądając niesamowicie barwne żyjątka morskie, ale nie tylko. Zatrzymujemy się tez na Wyspie Małp, gdzie wita nas stado naszych dalekich kuzynów. Tam zostajemy na plaży, a nasz pan wypływa w morze złowić dla nas rybę. Udaje mu się złowić pięć.

Grillowane ryby

Pakujemy się z powrotem do łódki i płyniemy na kolejną wyspę. Tam nasz kapitan rozpala ognisko i piecze złowione dla nas ryby. Czekając, aż będą gotowe, idziemy w głąb wyspy wykąpać się w zimnym strumieniu. W końcu zimna woda! Obiad dostajemy podany na jakichś liściach. Wsuwamy przepyszną rybę z ryżem, który zabraliśmy ze sobą z domu. A na deser świeży ananas. No czy to nie raj?

Potem płyniemy jeszcze na wysepkę składającą się z okrągłych, czarnych kamieni. Niezła odmiana od mącznego, bielutkiego piasku na naszej plaży. Na wysepce jest informacja, jakie nieszczęścia czekają tego, kto zwinie z niej choćby jeden kamień: od niebezpiecznych wypadków, przez utratę pracy, choroby, po śmierć. Zostawiamy wszystkie kamyki na miejscu.

Po powrocie do domu prysznic, żeby zmyć z siebie słoną wodę, smarowanie balsamem po opalaniu, drink w bambusowym barze obok, a potem masaż olejkami i maść aloesowa na opalona skórę. To się nazywa życie :)

Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, dodaj +1. Dziękuję!




Przeczytaj też...

7 odpowiedzi

  1. Ciocia Ewa pisze:

    Śledzę Twoją podróż. Trzymaj się. Pozdrawiam,

  2. Jola pisze:

    Tak, jesteście chyba w raju. Czyli warto starać się, aby trafić właśnie do raju. Ewa, proszę o zdjęcia słynnych tajskich storczyków w naturze.

  3. Mira pisze:

    Mam nadzieję, że z tego raju wrócicie do nas.

  4. Ania i Jarek pisze:

    To my, białe niedźwiedzie, ściskamy Cię mocno!!!!!!!!!!

  5. Ewa pisze:

    Ciociu, pozdrawiam cala rodzinke! :)

    Mamo Agi, powiedzmy, ze te storczyki sa w pol-naturze, bo sa hodowane najczesciej w orzechach kokosowych, wiec mozna to uznac za doniczki :)

    Mamus, pewnie, ze wrocimy. Urlop sie konczy ;)

    Misiaki! Trzymajcie sie tam w biurze cieplo! Mam nadzieje, ze ogrzewanie dziala :)

  6. Mira pisze:

    Ewuniu, Ty jadłaś te rybki? W raju jada się jabłuszka:)
    Pozdrowienia.

  7. Ewa pisze:

    Ale tu nie ma jablek :) Sa smierdzace duriany za to…
    poza tym ryba jest zdrowa :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!