Od Abu Simbel do Aleksandrii

4 czerwca 2010      

Wpis w kategoriach: Egipt, Z podróży | Tematy: , , , , , , , ,

Hmm… Może ktoś z tu obecnych umie wyjaśnić ideę konwoju do Abu Simbel w Egipcie? Wyrusza toto o 4:00 nad ranem. W jedno miejsce zjeżdżają się autokary i busiki. Policja je liczy i można startować. A potem już każdy jedzie swoim tempem. Kończy się w taki sposób, że do Abu Simbel docieramy później, niż pierwsze busiki, ale wcześniej niż większość autokarów. Policji w tym naszym konwoju nie widać. Zresztą jedyne, co widać to pustynia, pustynia, pustynia… Po co więc ten konwój?

Pustynia
W Abu Simbel jesteśmy tuż po 7:30 i mamy półtorej godziny na obejście i obejrzenie dwóch świątyń. Trzeba przyznać, że nieźle sobie to wykombinował faraon Ramzes budując swoją świątynkę “twarzą” na południe – każdy przybysz do Egiptu musiał się natknąć na cztery wielgachne posągi strzegące do niej wejścia. I widząc takie coś, na pewno myślał, że z Egipcjanami to lepiej nie zadzierać, skoro są tak zdolni.

Abu Simbel

Nasz konwój, hehe, wyrusza z powrotem do Asuanu o 9:00. Znowu pomykamy przez pustynię, końca nie widać. Po dotarciu na miejsce idziemy jeszcze do hotelu, bierzemy prysznic i wybieramy się na dworzec, żeby kupić bilety do Aleksandrii.

I teraz tak. Nad kasami wisi rozkład, według którego mamy pociąg o 16:00. Nieaktualny. Chcemy kupić bilet w kasie. Nie da się – komputery się popsuły, ale zaraz naprawią. Zaraz trwa dwie godziny. W międzyczasie od jakiegoś stacyjnego ważniaka dowiaduję się, że jest pociąg do Aleksandrii o 19:30, ale nie mogę na niego kupić biletów, bo nie. Pomieszanie z poplątaniem. Kończy się w ten sposób, że ja dostaję od stacyjnego ważniaka pyszną herbatkę, a Rafał stoi w kolejce i kupuje bilet do Kairu.

Mamy jeszcze chwilę czasu przed odjazdem pociągu, wykorzystujemy go więc na małą wycieczkę na Wysoką Tamę. Spore toto jest rzeczywiście. Na tyle spore, że jakby ją wysadzić, to cały Egipt zmyłoby do Morza Śródziemnego łącznie ze Sfinksem i piramidami. Powódź w Polsce to byłaby przy tym jak ameba przy amfibii.

Tama asuańska

Do Kairu docieramy nad ranem i od razu chcemy kupić bilet do Aleksandrii. Nie ma tak prosto – najbliższy pociąg, na który są miejsca, jest w południe, więc trzeba sobie znaleźć zajęcie na trzy godziny. Rafał proponuje, żeby jechać do Kairu koptyjskiego. W jednym miejscu są kościół, cerkiew, synagoga, a niedaleko meczety. Bardzo przyjemne miejsce. I mają tam też lokalną odmianę telefonii ojca Rydzyka :)

Kair koptyjski

Pociąg do Aleksandrii jedzie niecałe trzy godziny. Wysiadamy… i nie możemy uwierzyć. Zimno tu! Jeszcze paręnaście godzin temu byliśmy w rozgrzanym do czerwoności Asuanie, a tu nagle chłodek, morska bryza, cień. Powietrze nie drga z gorąca. Da się wytrzymać na pełnym słońcu. Brrr… Szybko znajdujemy hotel – nazywa się Acropole. Ceny niższe niż w Kairze, ale wyższe niż na południu – za dwójkę płacimy 100 funtów. Ale widok z okna… taki jest, o:

Aleksandria

Po południu idziemy na spacer po mieście. Ruszamy w kierunku zachodnim, bo Rafał znajduje w przewodniku jakąś restaurację z pysznymi rybami. Rzeczywiście, ryba bardzo smaczna. A do tego pełno dodatków typu jakieś sosy, sałatki, bakłażany w pomidorach. I nawet człowiek się robi głodny w ten ziąb.

Wracając do hotelu znajdujemy plażę, więc robimy sobie mały spacerek brzegiem morza. Trochę ludzi się kąpie, w większości małe dzieci albo starsi chłopcy – dziewczynkom trochę ciężko w ubraniach. Ale ogólnie atmosfera nad brzegiem morza bardzo wakacyjna. Przyznaję, że po tym przejechaniu całego Egiptu wzdłuż taki dzień relaksu to jest to, czego mi potrzeba…

Aleksandria

Podobne wpisy:

    Abu Simbel czyli witajcie w Egipcie Jakieś 3 300 lat temu żył sobie w Egipcie faraon imieniem Ramzes II. Władca ów prowadził wojny m.in. z Nubijczykami,...
    Od Aleksandrii do Kairu Bliżej końca wycieczki oznacza wolniejsze tempo. Czujemy się, jakbyśmy byli tu w Egipcie już od jakiegoś miesiąca. Upał zelżał, nawet...
    Asuan W Asuanie nie ma tak łatwo z internetem. Najprościej było w Luksorze – tam WiFi mieliśmy w hotelu, ale w...
    Maggiore Verbania to mała włoska miejscowość w Alpach, całkiem niedaleko granicy ze Szwajcarią. Dziura jakich mało. Zawsze staram się w odwiedzanych...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 13 do “Od Abu Simbel do Aleksandrii”


  1. Gosia pisze:

    Jak dla mnie w Egipcie najlepiej podróżuje sie autokarami jeżdzą bardzo czesto i nie ma z nimi takiego zamieszania jak z pociągami i dojazd z Kairu do Aleksandrii około 2h a może nawet mniej… :)

  2. Ewa pisze:

    Autokarami jakoś nie próbowałam. Szczerze mówiąc nawet mi to do głowy nie przyszło – jakoś było oczywiste, że Egipt to pociąg:)))

  3. Gosia pisze:

    No widzisz, to na następny raz polecam autokary, wprawdzie na dworcu zamieszanie niezłe zawsze jest, ale nie ma w nich tak zimno (klimatyzacja oczywiście działająca) i można wybrać sobie nawet jazde I klasą z jedzonkiem i ceny też nie najgorsze :))

  4. Ewa pisze:

    A masz może porównanie cenowe jazdy autobusem i pociągiem, np na trasie z Kairu do Aleksandrii?

  5. Gosia pisze:

    Wiesz co jak na złość nie umiałam znaleść biletów z trasy Kair- Aleksandria, ale znalazłam za to z Hurgady do Kairu i cena była za 2gą klase 55 LE a 75 LE za pierwszą(to ta z jedzonkiem i super wypasem).
    Może te ceny wystarczą już dla samego porównania, ale z tego co pamietam gdzieś wynosiły połowe z tych cen, gdyż Hurgada- Kair tj 6h w autobusie a Kair-Alex 2h :)

  6. Gosia pisze:

    Potwierdziłam moje informacje i autobus kosztuje około 30 LE do Alexandrii z Kairu :D

  7. Ewa pisze:

    To rzeczywiście bardzo przyjemne ceny! Nie pamiętam niestety ile płaciliśmy za pociąg Kair-Aleksandria, ale pewnie coś w tych okolicach… Następnym razem można pomyśleć o autobusie!

  8. Gosia pisze:

    Dokładnie wszytskiego trzeba spróbować :P
    Ewkaa dzięki Tobie poznałam wiele nowych stron serio wielkie dzieki :*
    Znalazłam tanie loty ja teraz poluje na Turcje w lipcu, choć kuszą mnie Indie i tyle innych wspaniałych miejsc, jednym z nich jest Portugalnia i Algarve ahhh
    Skąd brać te pieniądze :P

  9. Ewa pisze:

    Gosia, to do dzieła! Mnie też kusi tyle miejsc ale… na wszystko przyjdzie czas :)

    W lipcu w Turcji pewnie będzie dość gorąco. Ale ten kraj też mnie kusi, oj kusi…

  10. jacekk pisze:

    Te konwoje, to po prostu super zarobek dla państwa. Są przymusowe i każde biuro podróży, każdy autokar musi za niego zapłacić. Taki dodatkowy podatek sobie wymyślili, bo przecież i tak nikogo nie ochronią.

    Abu Simbel bajkowe!! tam trzeba być!

  11. Ewa pisze:

    Właśnie tutaj: http://www.dalekoniedaleko.pl/abu-simbel-czyli-witajcie-w-egipcie/ też rozważaliśmy koncepcję konwoju. Że nikogo nie ochronią, to nie ma wątpliwości. Nikt nikogo i niczego nie sprawdza :)

  12. Robert pisze:

    W zasadzie nawet nie tyle zarobek dla państwa ile dla tamtejszego wojska. I podobno mocno protestują przy próbie zlikwidowania (to ostatnie konwoje jakie się ostały).

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.