Owocowo

24 listopada 2009      

Wpis w kategoriach: Kambodża, Tajlandia, Ze świata | Tematy: , , , , , , ,

Będąc w południowo-wschodniej Azji trzeba koniecznie, koniecznie wybrać się na targ i popróbować tamtejszych owoców. Mi się udaje trafić w takie miejsce w Kambodży, gdzie nikt nie mówi po angielsku. Ja po ichniemu też nic a nic. Kupowanie owoców polega więc na tym, że pokazuję palcem jakiś ciekawie wyglądający owoc, a pani daje mi go spróbować. I po mojej minie od razu widzi, czy jest dobry, czy nie. Ale, żeby nie było, że obżeram się za nic – jak owoc mi smakuje, to kupuję. Bo warto!

Mangostany
Mangostan (inaczej garcynia, smaczelina, żółtopla lub żółciecz) jest niewielkim owocem o rozmiarach przeciętnego jabłka. Niektórzy mówią o nim „królowa owoców” (królem jest durian, o nim później). Z zewnątrz fioletowy, ze śmieszną szypułką, w środku ma kilka cząstek białego, soczystego i delikatnego miąższu. Z owocu zjada się właśnie ten miąższ, odrzuca się skórkę i pestki. Mangostan bardzo szybko się psuje, można go trzymać jedynie kilka dni. W hostelu w Hat Yai wiszą informację, że przynoszenie mangostanu do pokoju jest zabronione, pod karą 2 000 bahtów (niecałe 200 zł), ale nikt nie jest nam w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak jest.

Mangostany

Włochatego rambutana (w zasadzie, to się powtarzam, bo w Indonezji słowo rambutan znaczy właśnie włochaty) chyba nie można nie lubić. Chociażby właśnie za sam wygląd. Czerwono-zielone owoce wielkości piłeczki do ping-ponga, porośnięte jakby miękkimi kolcami, usypane na straganie, wyglądają bardziej jak sterta pluszowych zabawek, niż jedzenie. Żeby dostać się do jadalnej części owocu wystarczy rozłupać włochatą skórkę i wycisnąć biały, słodki miąższ. Pestka jest niejadalna. Kupując rambutany na targu, lepiej wybierać te przyczepione do gałązki, są lepszej jakości.

Rambutan

Uwielbiam patrzeć na pitaję, którą nazywa się też smoczym owocem albo truskawkową gruszką. Jest różowiutka! Niektórzy mówią, że owoc jest bez smaku. Rzeczywiście, słodkawy smak nie jest intensywny, ale mi odpowiada. Pod różowym płaszczykiem kryje się jadalny miąższ, albo biały, albo też intensywnie różowy, z czarnymi pesteczkami, który łatwo odchodzi od skórki. Ciekawostka – pitaja jest owocem kaktusa, a jego kwiat kwitnie tylko przez jedną noc.

Pitaja

Była już królowa owoców, to teraz król, czyli durian. Wygląda toto jak zielonkawa piłka futbolowa pokryta kolcami. Podobno cuchnie straszliwie. Moim zdaniem nie do końca. Ok, nie pachnie ładnie, ale nie wykręca nosa na wszystkie strony. A jak smakuje? Spotkałam się z opinią, że jedzenie duriana to jak jedzenie truskawek z bita śmietaną w kiblu. Jedni go kochają, inni nienawidzą. A ja mam mieszane uczucia :) Durian ma ciekawą, kremową konsystencję, miąższ otaczający pestkę można jeść łyżeczką. Smakuje jak podsmażona albo uduszona cebulka w sosie lekko waniliowym. Czyli dziwnie. Nie jest złe, ale nie rzuca na kolana.

Durian

Salak też jest owocem, co do którego nie mogę się zdecydować, czy mi smakuje, czy nie. Zaraz po spróbowaniu wydaje się pyszny, lekko kwaskowaty, orzeźwiający. Po zjedzeniu kilku mam wrażenie, że salaki są sfermentowane. Salak jest owocem wielkości wyciągniętej w kształt wrzeciona piłeczki pingpongowej. Ma twardą, pokrytą jakby łuskami węża, brązową skórkę, która kryje biały, galaretowaty miąższ i pestkę. Żeby się do niego dostać, trzeba tą skórkę rozłamać – jest sztywna i krucha.

Salak

Szału nie robi też goździkowiec. Z wyglądu przypomina trochę czerwoną paprykę. Ale nie jest pusty w środku. Miąższ goździkowca konsystencją przypomina twardą ale soczystą gruszkę. Dlatego nie wiem, czemu nazywany jest też woskowym jabłkiem, różanym jabłkiem, górskim jabłkiem czy jabłkiem miłości. Tajowie mówią na niego chomphu, a inne nazwy ze świata to m.in. mận (Wietnam), jumbu (Sri Lanka) czy tambis (Filipiny). Owoc jest w zasadzie bez smaku. Taki sobie.

Goździkowiec

Longan jest zabawny. Wygląda jak malutkie ziemniaczki wielkości winogron. Te ziemniaczki przyczepione są do cienkich gałązek. Skórka owocu jest dość sztywna, wystarczy ją rozłupać, żeby dobrać się do białego, wodnistego i galaretowatego miąższu, podobnego w konsystencji i smaku do liczi. Miąższ otacza pestkę, która też jest jadalna.

Longan

Smacznego :)

Podobne wpisy:

    Pinokio polubiłby jabłka ze Sri Lanki A co to? W skrzynce leży kupka czegoś, co na pierwszy rzut oka przypomina okrągłe kamienie. Biorę jeden z tych...
    W stolicy Kambodży Dzisiaj umawiamy się z chłopcami o 8:00 na śniadaniu. Potem oni ruszają zobaczyć najważniejsze miejsca w Phnom Penh, a my...
    Granatowy sok On wcale nie jest granatowy! Jest koloru najprawdziwszego buraka. Zaglądam do papierowego kubka i myślę sobie – to wcale nie...
    Ko Muk Dziś dotarliśmy na kolejną wyspę. Też rajską. Chyba cała Tajlandia się z takich składa… Ko Muk różni się od Ko...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 3 do “Owocowo”


  1. ollox pisze:

    pychota.

  2. Apte pisze:

    Wlasnie jem duriana na staku. czemu wszyscy pouciekali? Czemu niechca do mnie dolaczyc? Ludzieeeeee! Otworzcie kabiny i usta! Ten owoc jest wrecz rewelacyjny: migdalowo-kowowo-smietankowy :) Pyyyychoooota! Goraco polecam :-)))

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.