Pod piramidami

8 czerwca 2010      

Wpis w kategoriach: Egipt, Z podróży | Tematy: , , , ,

Standardowo to jest mniej więcej tak: przyjeżdża wycieczka klimatyzowanym autokarem pod piramidy w Gizie. Pojazd zatrzymuje się pod piramidą Cheopsa. Wycieczka wysiada, kilka fotografii na tle piramidy, zwiedzanie wnętrza, wycieczka wsiada. Autokar przejeżdża pod piramidę Chefrena. I znowu: wysiadanie, zdjęcie, zwiedzanie, wsiadanie. Autokar dowozi wycieczkowiczów na punkt widokowy. Wysiadka, zdjęcie (obowiązkowo w pozie typu trzymam piramidę za czubek), wsiadanie. Autokar jedzie pod Sfinksa. Wycieczka wysiada, zdjęcie, wycieczka wsiada i odjeżdża. Wersja luksusowa to ten sam schemat ale klimatyzowaną limuzyną, np. mercedesem. Wersja na lokalesa to znowu to samo, ale na wielbłądzie, ewentualnie koniu. A wersja Ewy i Rafała – też to samo, ale na piechotę!

Piramidy
Ostatni dzień w Egipcie to taka wisienka na torcie. Czyli do piramid podejście drugie – tym razem nie żadne panoramy i inne takie, tylko idziemy normalnie do kasy i zwiedzamy zabytek. Żeby się wyrobić przed upałem i zdążyć na popołudniowe samoloty musimy wstać skoro świt o 7:00 rano. Metrem do Gizy, a tam przesiadamy się w busik. Teraz płacimy jedyne 3 funty od osoby, co jest już ceną zbliżoną do lokalnej.

Bilet na teren, na którym stoją wiekowe ostrosłupy kosztuje 60 funtów. Dodatkowe 100 funtów trzeba zapłacić, jeśli chce się zwiedzić piramidę Cheopsa od środka. Podobno nie warto, więc sobie odpuszczamy. Ponieważ nie dysponujemy autokarem klimatyzowanym ani mercedesem, zwiedzamy teren piechotą. Jesteśmy dwiema z trzech osób, które się na to decydują. I nie jest źle! Wprawdzie słońce praży, ale wiaterek sprawia, że spacer pomiędzy piramidami jest naprawdę przyjemny.

Piramida Chefrena

Na tym samym terenie stoi też Sfinks. Trasa do niego prowadzi z tyłu piramidy Cheopsa. Wzdłuż niej można spotkać trochę wielbłądów, można na nie wsiadać i się z nimi fotografować. Któż nie chciałby mieć zdjęcia z wielbłądem? Jest też miejsce po drodze, z którego można strzelić fotkę typu całuję Sfinksa w pyszczek i aż dziw bierze, że lokalesi jeszcze tego patentu nie odkryli i nie próbują go sprzedać turystom za drobny bakszysz. A sam Sfinks? Trochę rozczarowuje – mały jakiś taki i niewyględny.

Sfinks

Po wizycie u Sfinksa trzeba jeszcze coś przekąsić. Ale wcześniej oczywiście świeżo wyciskany sok pomarańczowy. Potem gdzieś na uboczu wynajdujemy knajpkę dla miejscowych. I szok! Po raz pierwszy płacimy tyle, co miejscowi – ja biorę falafel, a Rafał jakąś pastę kukurydzianą i płacimy jedyne 2 funty!

Kair

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tego, żeby za transport zapłacić miejscową cenę. I udaje się! Łapiemy powrotny autobus do stacji metra w Gizie, a przejażdżka trochę przypominająca kolejkę górską kosztuje po 1 funciaku od osoby. Autobus pomyka w obranym kierunku, a w stale otwartych drzwiach stoi pomocnik kierowcy, wykrzykujący nazwę miejsc docelowych – z jego krzyku jestem w stanie rozróżnić tylko metro Giza. Ponieważ siadamy na miejscach tuż obok kierowcy, mogę obserwować co się dzieje z przodu na ulicy – a nudno nie jest.

Kair

I tak kończy się wycieczka do Egiptu. Z hotelu taksówka na lotnisko. Check-in. Podchodzi do mnie miły pan i mówi, że na mój lot Swiss jest overbooking i jeśli zgodzę się wracać do domu dzień później to dostanę rekompensatę i nocleg w pięciogwiazdkowym hotelu. Brzmi przyjemnie, ale Portugalia czeka :) Wracamy z Rafałem oddzielnie, on przez Wiedeń, ja z noclegiem w Zurychu.

Podobne wpisy:

    Piramidalne widoki Jako dziecku wydawało mi się, że Egipt i piramidy to jakiś koniec świata, miejsce tak dalekie, że aż nieosiągalne. A...
    Gorący Kair Siedzimy sobie z Rafałem na dworcu Ramsis i czekamy, aż otworzą kasy, żeby kupić sobie na następny dzień bilet na...
    Od Abu Simbel do Aleksandrii Hmm… Może ktoś z tu obecnych umie wyjaśnić ideę konwoju do Abu Simbel w Egipcie? Wyrusza toto o 4:00 nad...
    Kolejowy Ramzes Jeśli gdzieś nie można robić zdjęć, to ja na pewno o tym nie wiem i beztrosko wyciągnę aparat, pstryknę, a...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 9 do “Pod piramidami”


  1. Anika pisze:

    Na prawdę podziwiam za to chodzenie miedzy piramidami. Jak tam byłam to było bardzo bardzo gorąco. Chyba nie miałabym siły, żeby się tak przejść!

  2. Ewa pisze:

    Ale to serio był niesamowicie miły spacerek! Dzięki temu, że po pustyni wiał wiaterek, to nie było czuć tego żaru :)

    Już bardziej dokuczliwe były te wielkie autokary przejeżdżające z rykiem obok, nie zwracające uwagi na to, że ktoś idzie…

  3. Sebastian pisze:

    Jakże bardzo chciałbym skosztować tych egipskich upałów ;)

  4. Ewa pisze:

    A czy w Polsce czasem nie było ostatnio jakoś w okolicach 35 stopni? To niewiele mniej, niż w Kairze ;)

  5. Sebastian pisze:

    Było, ale się skończyło. Dzisiejszy dzień przywitał mnie deszcze i temperaturą iście jesienną ;)

  6. Ewa pisze:

    A tutaj właśnie się zaczyna. Dziś tylko 27 stopni, ale ma rosnąć :)

  7. Sebastian pisze:

    Osobiście czuję się usatysfakcjonowany przy temperaturze 30+, więc widzę perspektywy w Portugalii ;)

  8. Gosia pisze:

    Ja tez tak zwiedzałam piramidy i chyba jest to najlepsze wyjście, nikt nie pogania nie mówi, że teraz papirusy czy coś, a ciepło w końcu to Egipt chyba po to ciepło też sie tam jedzie :)

  9. Ewa pisze:

    dokładnie, robisz wszystko w swoim tempie i oglądasz to, co chcesz zobaczyć, a nie kolejne muzeum alabastru…

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.