6 lutego 2010
Wpis w kategoriach: Polska, Ze świata | Tematy: piwnice, podziemia, Rzeszów
Rzeszów jaki jest z wierzchu – każdy widzi. Oczywiście, jak przyjedzie i się rozejrzy. Ale pod Rzeszowem też niczego sobie rzeczy się dzieją. Czy raczej – działy. Pomiędzy XIV a XVIII w. w okolicy rynku i kamienic stojących dookoła niego powstawały piwnice. Cały ciąg podziemnych pomieszczeń służących jako magazyny, składy, przejścia podziemne, a nawet normalnie funkcjonujące sklepy, tzw. sklepy ziemne. Piwnice miały aż 3 kondygnacje, a część składów mieściła się pod płytą rynku, co utrudniało kontroli skarbowej ustalenie ich właściciela. A właścicielom ułatwiało machlojki podatkowe. Jak widać, już w dawnych czasach ludzie nie lubili skarbówki.

Poza oczywistymi funkcjami, czyli składowaniem towarów, kombinowaniem na podatkach i handlem, rzeszowskie podziemia służyły też jako schronienia w czasie najazdów Tatarów. Ci dzielni wojownicy bali się wchodzić do ciemnych labiryntów, bo nietrudno było w takim mrocznym wąskim przejściu Tatarzynowi łeb odciąć.
Kiedy w XVIII w. handel w Rzeszowie zaczął podupadać, piwnice nie były już tak potrzebne. Zaczęto je więc powoli zasypywać. Zamurowywano wejścia do tych położonych głębiej. Do lat 70. XX w. przetrwało za to kilka sklepów ziemnych. A te płytsze piwnice jeszcze w czasie II wojny światowej wykorzystywali Żydzi aby ukryć się przed wrogiem. Rzeszowska gazeta Nowiny twierdzi, że eksponowany w podziemiach szkielet jest szkieletem zmarłego Żyda, który zginął pod zawaloną kamienicą ukrywając się w piwnicach. Przewodnik, który oprowadza nas po trasie przekonuje, że szkielet jest plastikowy. W dodatku brak mu prawej dłoni, którą zwinął jakiś uczeń ze szkolnej wycieczki. Na pamiątkę.

Większość z piwnic, które funkcjonowały w dawnych czasach nie jest dziś dostępna do zwiedzania. W ogóle nie jest dostępna. Niszczenie rozpoczęło się na początku XX w., kiedy to woda wyciekająca z nieszczelnej kanalizacji zaczęła rozpuszczać skały lessowe, w których zbudowane były przejścia. Podczas II wojny światowej Niemcy transportowali przez rzeszowski rynek swój ciężki sprzęt, co dodatkowo naruszyło konstrukcję podziemi.
Niektóre piwnice powoli zaczynały się zapadać. W jednym z korytarzy można zobaczyć dzisiaj fragment ławki. Ponoć siedział sobie na niej jegomość, kiedy w pewnym momencie ziemia usunęła mu się spod nóg ławki i gość wraz z ławką spadł dwie kondygnacje w dół. Panu nic się nie stało, ławka nie przeżyła. W obawie przed katastrofą, w latach 60. zaczęto więc zalewać rzeszowskie piwnice betonem, niszcząc większość z nich bezpowrotnie. Dopiero później, pod koniec lat 70. zaczęto pozostałe piwnice zabezpieczać metodami górniczymi tak, aby się nie zawaliły. W 2001 r. otwarto pierwszą część odrestaurowanych piwnic, a pod koniec 2007 r. przedłużono podziemną trasę o kilka kolejnych.

Dziś trasa turystyczna ma 369 metrów długości i składa się z 25 piwnic i 15 korytarzy. Część z tych przejść została wybudowana całkiem niedawno, żeby połączyć pomieszczenia, które nie były ze sobą połączone i móc utworzyć jeden ciąg komunikacyjny. W podziemiach znajduje się stosunkowo sporo eksponatów, m.in. herby historyczne, repliki zbroi rycerskich i broni, aranżacja sklepu czy wspomniany wcześniej szkielet. Są też gablotki z przedmiotami znalezionymi w piwnicach, na przykład oryginalnie zamknięta butelka z 1910 r. z winem (albo już octem winnym :) Tokaj.

W jednym z ciemnych korytarzy na ścianie ktoś namalował pentagram. Na moją sugestię, że to może ten sam uczeń, który zwędził dłoń szkieletu, przewodnik tłumaczy, że pentagram znajdował się tam zanim otwarto piwnice do zwiedzania. I nie wiadomo, po co on tam został namalowany. Aż strach się bać.

Podziemna Trasa Turystyczna Rzeszowskie Piwnice czynna jest we wszystkie dni tygodnia poza poniedziałkami. Zwiedzanie możliwe jest wyłącznie z przewodnikiem. Bilet normalny kosztuje 6,5 zł, a ulgowy 4,5 zł. Wejście do podziemi znajduje się na rynku, naprzeciwko ratusza.
Podobne wpisy:
-
Chodź, opowiem ci bajeczkę Przyznaję się! Kilka razy przejeżdżałam przez Rzeszów i nigdy nie pomyślałam, żeby się w tym mieście zatrzymać na dłużej. Wyrobiłam...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






Byłem w Rzeszowie, ale akurat tego nie widziałem. Może dlatego, że rynek był całkiem rozkopany ;) A całkiem ciekawe się wydaje.
Zapraszam do siebie. tam niespodzianka:)