Siem Reap

2 listopada 2009         

Wpis w kategoriach: Kambodża, Tajlandia, Z podróży | Tematy: , , , , , , , , , , , , , ,

Wstajemy o 3:15 bo chcemy z Bangkoku do Siem Reap dojechać drogą lądową. Obsługa z apartamentowca Florka wzywa nam taksówkę. Prosimy o zawiezienie na Mo Chit Bus Terminal. Terminal jest na północy, ale o tej porze nie ma jeszcze korków wiec docieramy na miejsce o 4:15. Tam kupujemy bilet na autobus do granicy, który odjeżdża o 5:00. Na pokładzie zostajemy miło zaskoczone bo dostajemy śniadanie (bułeczkę z budyniem) i kubek wody (tzn. taki zamknięty, jak jogurt).

Siem Reap
Podroż mija dość szybko i sprawnie. Trochę przysypiamy, ja trochę obserwuję to, co się dzieje za oknem ale nie są to zbyt fascynujące widoki. Na granicę docieramy tuż po 10:00 i ruszamy piechotą do samego przejścia. Oczywiście zaraz obstępują nas życzliwi, którzy chcą nam pomóc załatwić wizę do Kambodży. My jednak mamy już swoje e-wizy wydrukowane z internetu.

Kolejka do odprawy po stronie tajskiej jest niesamowicie długa wiec musimy odstać swoje. W końcu dostajemy stempelek wyjazdowy i ruszamy do granicy kambodżańskiej. Tutaj po raz kolejny stajemy się obiektem naganiania. Jakiś młody chłopak z plakietką udający oficjela prowadzi nas do miejsca, gdzie można załatwić wizę. Też powtarzamy mu, że my już swój papierek mamy, olewamy go i ruszamy prosto do odprawy. Nasze wizy elektroniczne są jak najbardziej w porządku i po 11:00 jesteśmy już w Poi Pet w Kambodży.

Za przejściem granicznym musimy złapać taksówkę do Siem Reap. Tutaj dopada nas “mafia taksówkowa” ale nie chcemy skorzystać z ich usług. Same wybieramy taksówkarza, ale “mafia” każe mu odpalić sobie prowizję. Godzimy się zapłacić 40 dolarów za zawiezienie nas toyotą corollą prosto do Siem Reap bez brania po drodze innych osób. Czekamy jeszcze, aż taksówkarz zatankuje gaz i w końcu ruszamy.

Po drodze do Siem Reap mijamy pola ryżowe. Po niecałych dwóch godzinach dojeżdżamy do miasta, gdzie taksówkarz odbiera telefon, chyba od kogoś z tej “mafii”, zatrzymuje się, a tu przejmuje nas tuk-tukowiec. Zawozi nas, już bezpłatnie, do wybranego hostelu. Próbuje się z nami umówić na następny dzień, ale niestety nie mamy jeszcze planów. A to jego sposób zarabiania – raz podwozi za darmo, a potem chce się umawiać dalej. No niestety, nie chce zostawić nawet numeru telefonu wiec na nas nie zarobi.

Zostawiamy rzeczy w hostelu, szybki prysznic i ruszamy na spacer na miasto i coś zjeść. Próbujemy kambodżańskiej zupy i jakichś drugich dań, całkiem smacznych i niezbyt ostrych nawet jak dla mnie. Po obiedzie ja wracam do hostelu odpocząć godzinkę, bo poprzedniej nocy nie przespałam ani minuty, a Aga idzie zobaczyć jedną z miejscowych świątyń. Na wieczór umawiamy się z managerem hostelu, który zamawia nam tuk-tuka. Tuk-tukowiec zawozi nas do Angkoru na zachód słońca. Bilet kosztuje 20 dolarów, ale można na niego wejść raz na wieczór i następnego dnia na cały dzień. Przy zakupie robią zdjęcia, wiec każdy bilet jest indywidualny.

Angkor Wat

Podjeżdżamy pod najbardziej “widowiskowe” miejsce do oglądania zachodu – Phnom Bakheng, wspinamy się jak szalone na wzgórze i rzeczywiście, sam zachód mógłby być ładny, ale nad horyzontem snują się jakieś chmury. Mnie fascynuje i w sumie też przeraża mnogość ludzi, która wspięła się na to wzgórze świątynne, żeby na ten zachód patrzeć. Mam wrażenie, że jeśli ta świątynka będzie tak dalej eksploatowana, to się niedługo zawali.

Mnisi w Phnom Bakheng

Po obejrzeniu zachodu wracamy do Siem Reap. Szybkie odświeżenie się i ruszamy na Festiwal Wody (Bon Om Tuk), który się dzisiaj tutaj odbywa. Jest jarmark, występy, ludzie puszczają wianki z kadzidełkami po rzeczce. Bardzo przyjemnie, kolorowo i tłoczno. spacerujemy sobie trochę nad rzeką i w końcu wracamy do hostelu. Dziś kładziemy się wcześnie spać, bo jutro wstajemy na wschód słońca w Angkorze.

Bon Om Tuk

Podobne wpisy:

    Pływające wioski Drugiego dnia w Siem Reap jest ciepło i słonecznie, a my postanawiamy zobaczyć słynne pływające wioski. A w zasadzie to...
    Świat z tuk-tuka Jeszcze przed podróżą, kupujemy bilety na samolot do Bangkoku. Przeszukując internet w poszukiwaniu dobrych okazji trafiamy na super ofertę w...
    Kiedy rzeka płynie pod prąd Jest na świecie jedna taka rzeka, która na wiosnę zawraca i zaczyna płynąć w odwrotnym kierunku niż normalnie. To rzeka...
    Prowadź, Jasiu Wędrowniczku! Kambodża, jedna z głównych dróg wychodzących z Siem Reap. Przy drodze stoisko, podobne do wielu innych przy tej drodze. Parasol,...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 2 do “Siem Reap”


  1. Jola pisze:

    Jestem z Was dumna i zazdroszczę przygody.
    Ewa liczę na zdjęcia od Ciebie po powrocie do Polski.
    Mama Agi zwana w dalszych komentarzach Jola

  2. Ewa pisze:

    Oczywiscie, obiecalam Adze caly komplet zdjec bez cenzury :)

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.