1 grudnia 2009
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Ze świata | Tematy: Bangkok, taksówki, transport
Niespodzianką w Bangkoku jest to, że taksówki to na ogół zadbane, czyste, klimatyzowane toyoty corolle. Samochodów w intensywnych kolorach (najczęściej żółto-zielonych, różowych, czasem czerwonych bądź granatowych) z napisem TAXI METER pełno jest na ulicach. Wolna taksówkę można rozpoznać po znaczku świecącym przez przednią szybę. No i uwaga! Przejażdżka taksówką to też jest doświadczenie. Wsiadając do taksówki w Bangkoku nie można zakładać, że a) taksówkarz będzie chciał w ogóle nas zabrać; b) taksówkarz zrozumie, gdzie chcemy jechać; c) taksówkarz umie czytać mapę; i d) taksówkarz dowiezie nas tam, gdzie chcemy.

Jak już wspominałam, taksówka w Bangkoku jest tańsza od tuk-tuka, pod warunkiem, że nie próbujemy się umawiać wcześniej na cenę, tylko jedziemy według taksometru. Jadąc z lotniska, trzeba być przygotowanym na to, że do rachunku zostanie doliczona opłata w wysokości 50 bahtów za obsługę (po wyjściu z lotniska idzie się do stolika, gdzie pani wypisuje kwitek, z którym trzeba udać się do pierwszego w kolejce taksówkarza). No i zawsze pasażer płaci kasę za przejazd autostradą.
Kilka razy w Bangkoku zdarza nam się, że taksówkarz nie chce nas zabrać. Może to mieć kila przyczyn. Albo nasz cel jest tak blisko, że taksówkarzowi nie chce się nas brać. Albo wręcz przeciwnie – cel jest tak daleko, że taksówkarzowi nie chce się tam jechać. I trzecia możliwość – taksówkarz kompletnie nie ma pojęcia, gdzie ma nas zawieźć. To i tak dobrze, że ma odwagę się do tego przyznać.
Bywa przecież tak, że taksówkarz przytaknie, weźmie pasażerów, a potem nie ma pojęcia, gdzie jechać. Albo źle zrozumie i jedzie w zupełnie inne miejsce. Tak jak wtedy, kiedy próbujemy z Agnieszką dojechać na rewię Ladyboy Show. Nie jesteśmy w stanie się z naszym kierowcą dogadać.
Bywają taksówkarze, którzy zapytani, czy dowiozą w jakieś miejsce, zaczynają się zastanawiać. Jakby ktoś wpadł na genialny pomysł, że pokaże kierowcy mapę z przewodnika, to od razu uprzedzam. Nie działa. Nie wiem, z czego to wynika, ale taksówkarze zupełnie nie umieją czytać mapy. Mimo to, będą się jej przyglądać z uwagą przez kilka minut a potem… i tak pojadą tam, gdzie im się będzie wydawało, że powinni. Co niekoniecznie oznacza to miejsce, o które nam chodzi.
Ale bez obaw, najczęściej jednak udaje się dotrzeć tam, gdzie trzeba. Rzadko też zdarza się, żeby taksówkarz specjalnie jechał okrężną drogą. Czasem, jeśli sami orientujemy się w mapie i okolicy, wystarczy trochę pokierować kierowcą, pokazując mu, czy ma jechać prosto, czy skręcić.
A czemu tak jest? Przecież wydaje się, że to właśnie taksówkarze najlepiej powinni znać miasto? I tu okazuje się, że wcale nie. Jak opowiada nam Florek, w Bangkoku to jest tak, że jak się w kraju kończą zbiory ryżu, to ludzie ze wsi ruszają zarabiać do stolicy. Wypożyczają więc błyszczącą toyotę i dorabiają sobie, jeżdżąc na taksówce. Jak więc mają znać miasto? No właśnie. Dlatego biorąc taksówkę w Bangkoku trzeba przede wszystkim mieć otwarty umysł :)
Podobne wpisy:
-
Świat z tuk-tuka Jeszcze przed podróżą, kupujemy bilety na samolot do Bangkoku. Przeszukując internet w poszukiwaniu dobrych okazji trafiamy na super ofertę w...
Jedna noc w Bangkoku Jesteśmy w Bangkoku. Miasto jest ogromne! Póki co chłonę je wszystkimi zmysłami: wzrokiem, zapachem, smakiem, dotykiem, słuchem… Jest wspaniale! Z...
Siem Reap Wstajemy o 3:15 bo chcemy z Bangkoku do Siem Reap dojechać drogą lądową. Obsługa z apartamentowca Florka wzywa nam taksówkę....
Bangkok w pigułce Dzień zwiedzania. Można go podzielić na kilka etapów: etap pierwszy to etap Buddy. Drugi – etap europejski. Trzeci – hmm…...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)








taksówkarze, ale też wielu ludzi chociażby w Tajlandii nie kuma map po angielsku, bo nie potrafią czytać naszych literek… chyba że mamy mape z zawijasami to moze być łatwiej :) to tak jak chciałabys poruszać sie z mapą po tajsku :D
mhmm… to prawda, ale oni tez nie kumaja, ze np droga moze miec zakret. dla nich droga jest prosta dopoki nie bedzie skrzyzowania, na ktorym mozna skrecic :) – to z doswiadczenia kumpla, ktory pracuje z Tajami w sprzedazy i jezdzi z nimi po miescie, mimo, ze znaja angielski to ciezko im sie polapac w mapie :)
czasami jest to problemem, ale zawsze daję sobie radę
Czasami nie ma innego wyjścia, niż dać sobie radę :)