Valle de Viñales – dolina tytoniem pachnąca

W przestronnej szopie panuje półmrok. Przez wąskie szpary w ścianach i dachu wpada zaledwie trochę światła. W powietrzu unosi się dość charakterystyczny ale delikatny, nieco wilgotny zapach ale nie potrafię od razu rozpoznać. Pomieszczenie jest puste jeśli nie liczyć kilku drewnianych konstrukcji. Na prawo od wejścia, w rogu, stoi niewielki zydelek zrobiony z drewna a pod dachem wisi kilka pęczków suszących się liści tytoniu. Rozglądam się po suszarni, w której za kilka miesięcy będzie suszyć się nowa partia liści służących do produkcji cygar.

Suszarnia tytoniu

Valle de Viñales to przepiękna krajobrazowo dolina położona w północno-zachodniej części Kuby, w prowincji Pinar del Rio. Mamy trochę pecha, ponieważ kiedy tu docieramy, niebo zasnuwają ciężkie, szare chmury, z których co jakiś czas leje deszcz. W tle majaczą Mogotes – potężne wapienne ostańce otulone gęstą mgłą. Chciałabym napisać, że dookoła ciągną się pola uprawne porośnięte tytoniem, ale byłaby to nieprawda. Październik to okres, kiedy wysiewa się ziarenka tej rośliny w okolicy rzek. Dopiero jak wykiełkują i trochę podrosną zostaną przesadzone na pola. Dlatego w tej chwili mijamy połacie gołej, ciemnobrązowej, żyznej ziemi.

Suszarnia tytoniu

Obszar doliny Viñales słynie z upraw tytoniu tradycyjnymi metodami, bez użycia maszyn. Nierzadkim widokiem jest tutaj pług ciągnięty przez byka. Odwiedzamy jedną z takich tradycyjnych plantacji a jej pracownik zaprasza nas do wnętrza suszarni by opowiedzieć jak wygląda cały proces od maluteńkich ziarenek przypominających nieco zmieloną kawę aż po gotowe cygara.

Ziarenka tytoniu

Ze względu na okres, w jakim odwiedzam Kubę, nie jest mi dane zobaczyć jak wyglądają rośliny tytoniu na polu. Tym bardziej nie nadszedł jeszcze czas suszenia. Te liście, które widzimy w szopie, to pozostałość ze zbiorów z poprzedniego sezonu. Po zebraniu z pola liście w pęczkach przechowuje się w cieniu i suszy oraz poddaje fermentacji. To niezwykle ważny proces – chodzi o to, by liści nie przesuszyć, ale jednocześnie nie pozwolić im zgnić. Odpowiedniej jakości liście wysyłane są następnie do fabryki celem dalszego przerobu. Rolnik ma prawo zachować dziesięć procent zbiorów na własny użytek.

Liście tytoniu

Starszy mężczyzna pokazuje nam też, jak zwinąć cygaro. Najpierw selekcjonuje odpowiednie liście oddzielając od siebie te, których użyje jako wypełnienia od tych, które posłużą mu za chwilę za warstwę zewnętrzną. Gruby pęczek ściska i roluje, a następnie rozprostowuje ładny liść na desce trzymanej na kolanach i używa go do owinięcia pęczka. Jego pomarszczone ręce niezwykle sprawnie zwijają cygaro. Na koniec dużym, ostrym nożem przycina końcówkę i oto domowej roboty cygaro gotowe. Można palić!

Zwijanie cygara

Jakiś czas później odwiedzamy państwową fabrykę cygar. Sztywne reguły zabraniają fotografowania wnętrz w czasie wizyty. W pomieszczeniach mocno pachnie suszonym tytoniem. Przypominam sobie zapach z szopy – był podobny, choć dużo delikatniejszy i jakby bardziej wilgotny. Mamy możliwość obserwacji prawie całego procesu produkcji cygar, który niewiele różni się od tego co pokazywał nam rolnik, z tym że na dużo większą skalę.

Wszystko zaczyna się od pokoju, gdzie kilka kobiet selekcjonuje liście oraz usuwa z nich grube żyłki. Jakość cygara zależy bowiem od liści w nim użytych. Następnie zaglądamy do głównej sali, gdzie pracują zwijacze. Na przedzie sali, niczym w klasie, znajduje się miejsce dla czytacza – to z kolei osoba która czytaniem gazet czy książek umila zwijaczom nudną i monotonną pracę. Cygara rolowane są błyskawicznie na drewnianych pulpitach zarówno przez kobiety jak i mężczyzn. Najsprawniejsze osoby potrafią zrobić nawet kilkaset cygar dziennie o identycznej jakości. Między bajki można włożyć zatem opowieści o pięknych Kubankach zwijających najlepsze cygara na swoich spoconych udach. Ciekawostką dla mnie jest to, że przywilejem osób pracujących w fabryce jet to, że mogą palić zwijane cygara do woli.

Po zrolowaniu cygara wkładane są do drewnianych foremek i lekko ściskane. Kolejnym krokiem jest kontrola jakości – za pomocą specjalnego urządzenia sprawdza się ciąg powietrza w produkcie. Nieodpowiednie cygara wracają do poprawki. Potem już tylko pakowanie i dystrybucja, a następnie sprzedaż. Kuba słynie ze swoich cygar świetnej jakości. Tylko jedna marka, Guantanamera, produkowana jest maszynowo i uznawana za cygara gorszej klasy.

Fabryka cygar

Dolina Viñales to jednak nie tylko tytoń. Tym, co zachwyca mnie najbardziej są właśnie Mogotes – bajeczne skalne ostańce będące częścią pasma górskiego Sierra de los Órganos. To idealne miejsce na piesze wędrówki, przejażdżki konno czy wspinaczkę skałkową. Już samo przyglądanie się okolicy sprawia wielką przyjemność.

Mogotes

Mogoty to bardzo stare formacje krasowe powstałe w okresie jury pod wpływem erozji. Woda wypłukuje bardziej miękkie fragmenty skał wapiennych pozostawiając potężne pagórki o charakterystycznym kształcie. Porastają je gęste zarośla i drzewa – wszystko intensywnie zielone i przywodzące na myśl scenerię, w której po ziemi biegały dinozaury.

Mogotes

Prehistorię w myślach miał również Leovigildo González Morillo, autor osobliwego muralu namalowanego na ścianie jednego z mogotów. Na zlecenie Fidela Castro na początku lat 60. XX wieku oczyszczono jedną ze skał z roślinności i oddano artyście, by wykazał się swoim kunsztem. Kwestią cały czas dyskusyjną jest to, czy obraz, który powstał, to faktycznie kunszt czy też kicz. Do dzisiaj można tu oglądać wielkie malowidło przedstawiające ewolucję – od amonitów, przez dinozaury po czerwonych ludzi. Ci ostatni wzbudzają pewne kontrowersje. Według niektórych symbolizują oni rdzennych mieszkańców okolic, Indian Taino wymordowanych przez przybyszów z Europy. Inni twierdzą, że czerwony kolor symbolizuje ostatnie ogniwo rewolucji jakim jest człowiek-komunista. Jeszcze inni uważają, że artyście po prostu nawinęła się pod pędzel akurat czerwona farba. Pod względem artystycznym mural niespecjalnie mnie zachwyca, za to u jego stóp znaleźć można malutkie stoisko, gdzie serwują najlepszą na świecie pinacoladę.

Mural Prehistoria

Większą atrakcją niż mural są dla mnie zazwyczaj jaskinie. W okolicy jest ich kilka, a my odwiedzamy jedną z nich – Cueva del Indio. Niestety sama grota trochę mnie rozczarowuje – formacje skalne nie robią na mnie większego wrażenia, a dodatkowo druga połowę jaskini pokonuje się łodzią. Problem w tym, że oczekiwanie w kolejce do łódki trwa dłużej, niż sama przejażdżka. Dopiero pod koniec wycieczki wzdycham z zachwytu – kiedy dopływamy do szczeliny, przez którą mamy wypłynąć na zewnątrz, naszym oczom ukazują się dzikie, bujne rośliny zwisające z ostrych, wapiennych skał. Wygląda to przepięknie!

Cueva del Indio

Valle de Viñales została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1999 roku ze względu na krajobraz kulturowy. Moim zdaniem krajobraz naturalny jest tu jednak równie interesujący!

Paliliście kiedyś cygaro? Jak Wam smakowało? Chcielibyście na własne oczy zobaczyć, jak się je produkuje? Co interesuje Was bardziej podczas podróży – kultura czy natura?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

55 komentarzy

  1. Damian pisze:

    Nie, nie próbowaliśmy :P

  2. Darek pisze:

    ble :P chyba umarłbym od tego zapachu!

  3. Ewa pisze:

    Nie próbowałam i raczej nie spróbuję, pfe!

  4. Itersensus pisze:

    Probowalam, musi byc dla konseserow ta sztuka :)

  5. Kinga pisze:

    Ten domek wygląda jakby się dziwił. :D ciekawe czy to celowy zabieg budowniczych, czy czysty przypadek. Chciałabym zobaczyć Mogoty – wyglądają mocno nierealnie, szczególnie z tą mgłą.

  6. Agnieszka pisze:

    Kiedyś uwielbiałam cygara. Papierosy za nic, cygara bardzo chętnie. Ale te czasy chyba minęły

  7. Monika pisze:

    brrrr mało co się nie udusiłam. okropne, chyba gorsze niż papierochy ;)

  8. Mirosława pisze:

    Paliłam to ręcznie robione, Nie było złe:)

  9. Nie widziałam, ale bardzo bym chciała. Nigdy nie paliłam i mnie do tego nie ciągnie, ale może bym spróbowała kubańskie cygaro.

    • Ewa pisze:

      Ja też nigdy nie paliłam, nie licząc paru pojedynczych głupich wyskoków w przeszłości. Nawet chcialam spróbować ale zapach palących się cygar mnie drażni dużo bardziej, niż papierosów…

  10. Kinga pisze:

    Próbowałam, jak dla mnie zdecydowanie za mocne ;)

  11. Joanna pisze:

    Paliłam i jedno jeszcze na mnie czeka:) całkiem miłe doświadczenie zakładając że nie palę papierosów w ogóle

  12. sekulada.com pisze:

    Nie próbowałem i też nie zamierzam, ale dla takich widoków warto byłoby się tam wybrać! Ahhh <3

  13. Góry Sierra de los Órganos wyglądają naprawdę ekstra. Kuba nigdy mnie specjalnie nie kusiła, ale gdyby tam rzuciło, to dobrze o nich wiedzieć. A co do cygar, to jak pisałam – zwykłam palić na studiach z kumplami. Bardzo lubiłam ten klimat.

  14. Mr_Szpak pisze:

    Od kilku lat już nie palę papierosów, postanowiłem wydawać na podróże, ale kiedy kumpel przywiózł mi cygara z Kuby pozwoliłem sobie na tą przyjemność… warto było… :)

  15. Ania pisze:

    O borze zielony, tej pinacolady spod Mural de la Prehistoria nie zapomnę do końca życia! :D Absolutnie przepyszna! Jeszcze dobra była u takiej pani, która się w centrum Vinales rozkładała przed domem z mikserem na stoliku wieczorami (ale ona nie zawsze miała wersję alkoholową, o ile dobrze pamiętam, bo to już 3 lata mijają).

    • Ewa pisze:

      Najlepsza była!!! :) i można sobie było wlać rumu według uznania :)

      • Ania pisze:

        Dla mnie to był szok tym większy, że byłam przekonana, że nie znoszę pinacolady (nie lubię kokosów), a ta pod muralem to był jeden z najlepszych drinków mojego życia! :) Po prostu w Europie nie jest łatwo o pinacoladę z prawdziwego, świeżego kokosa i ananasa… Rum miejscowy też smakuje inaczej.
        Ech, zazdroszczę! :D

        • Ewa pisze:

          To prawda, lubię pinacolade ale w Europie nierzadko dostaje się takie rozwodnione coś. To pod muralem było mistrzowskie! Jeszcze całkiem niezłą piłam na parkingu przed mostem Bacunyagua, najwyższym na Kubie :)

  16. Powiedziałabym, że ten pech burzowych chmur przerodził się w piękne efekty fotograficzne :) Czy tę fabrykę można zwiedzić na własną rękę? Są tam jakieś bilety wstępu?

  17. Szymon pisze:

    jaskinia wygląda super, mogoty też. A tytoń – zapach jeszcze rosnącego (nawet w PL) bardzo mi się podoba :)

  18. No, a ja czekałam na zdjęcie Kubanki zwijającej cygara, jestem bardzo rozczarowana, że one nie istnieją :) Zwijanie cygar brzmi jak idealna praca dla palacza, skoro palić do woli mogą. Ja raz paliłam, nie polubiliśmy się, ale jeżeli ktoś jeszcze kiedyś zaproponuje, to pewnie nie odmówię :)

    • Ewa pisze:

      Hahahah one istnieją, ale nie zwijają na udzie i nie każda jest najpiękniejsza :) Z tym paleniem do woli to ja zastanawiam się jak to się ma do BHP :D

  19. TuJarek pisze:

    Chociaż na co dzień nie palę tutaj na pewno bym się przełamał. Być na Kubie i nie wypalić cygara? To se neda ;)

  20. „Urządzenie do sprawdzania ciągu w cygarze” musiałem wygooglować jak to wygląda :P Ah ta ciekawość.

  21. CzajkaPodroze pisze:

    Byłem na Kubie i „paliłem” ich lokalne cygaro. Nie jestem palaczem więc nie powiem, że mi smakowało ale spróbowałem czegoś nowego :)
    Pozdrawiam

  22. Laura pisze:

    Piękne zdjęcia, wspaniały wpis co nie zmienia faktu że jestem przeciwniczką palenia ;-)

  23. Ja również nie palę i jestem przeciwniczką palenia, ale kubańskie cygaro spróbować musiałam :P nic specjalnego, wypaliłam nawet całe :P skończyło się to bólem głowy dnia następnego, hahah :D
    Cygara pali się w inny sposób niż papierosy, cygar się nie wdycha do płuc, a jedynie przetrzymuje w ustach i wypuszcza ;)

  24. Fajny tekst o tytoniu. Uwielbiam takie wpisy „gdzie to rośnie, jak to się produkuje” :)

  25. Martyna pisze:

    Palenie dowolnych ilości przez pracowników jest powszchne w fabrykach wyrobów tytoniowych na całym świecie (w tym w Polsce). To nic nowego, podobnie jak pracownicy Marsa moga podjadać tyle batoników ile chcą :) Niemniej fabryki kubanskich cygar są z pewnością wyjątkowo insteresujące i chciałabym ją zobaczyć. Czy trudno zorganizować taką wycieczkę do fabryki i ile mniej więcej czasu na trwa? Z góry dziękuję za info! Pozdrawiam! Ps. Piękny blog, piękne zdjęcia i (zapewne) piękne życie! Gratuluję!

    • Ewa pisze:

      Aaaa, z tymi batonikami nie wiedziałam! Dobrze, że tam nie pracuję, bo z pracy by mnie chyba ciężarówka wywoziła :) Dzięki za miłe słowa! Wycieczkę miałyśmy zorganizowaną przez naszą przewodniczkę, ale – z tego, co pamiętam – to chyba mówiła, że po prostu trzeba przyjść do fabryki. Nie wiem, czy trzeba się wcześniej umawiać. Trwa niezbyt długo, może z pół godziny. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!