19 czerwca 2010
Wpis w kategoriach: Z pamiętnika rezydentki |
Jak sobie tak kiedyś wyliczyłam, aby w miarę zwiedzić Lizbonę, potrzeba tygodnia. Żeby nie było, napisałam wtedy tak oto:
Kilka dni temu dostałam wiadomość od koleżanki, która teraz studiuje w Porto, z prośbą o informacje, co ciekawego warto zobaczyć z Lizbonie, bo wybiera się tam na 2-3 dni. Arcytrudne pytanie! Uważam, że 2-3 dni na zwiedzanie Lizbony to zdecydowanie za mało.
A wiecie co, da się to “zrobić” w jeden dzień! A tak efektywnie to w 5 godzin. Witajcie w świecie masowej turystyki :)

Pojechałam sobie na taką wycieczkę fakultatywną. Wyjazd przed świtem, bo trzeba odebrać uczestników z kilku hoteli. Mogłam wiec się zdrzemnąć trochę w autobusie. Choć z drugiej strony, co to za sen? W Lizbonie byliśmy o 11:00. Zaczęliśmy od Belém – godzina czasu na klasztor Hieronimitów, następnie podjechaliśmy pod Torre de Belém i Pomnik Odkrywców. Później przejazd przez miasto i zwiedzanie autokarem aż do placu Rossio, gdzie dostaliśmy nieco ponad 2,5 godziny wolnego czasu. Oczywiście, żeby nie było, przewodnik bardzo fajnie opowiedział, co i gdzie można w tym czasie zobaczyć (tramwaje, dzielnica Baixa, Elevador de Santa Justa…)
I fajnie, znam to więc mogłam sobie trochę bezstresowo pospacerować po moim ukochanym mieście i pozałatwiać trochę spraw typu doładowanie konta internetowego w Vodafone :) Do tego trafiłam akurat na tydzień Makau w Lizbonie (tak, tej ich byłej kolonii) i na placu Rossio odbywał się całkiem miły pokaz: smoki, miecze, muzyka azjatycka. Było na co popatrzeć.
A potem o 16:00 zbiórka i do domu. I co? Nie da się? Pewnie, że się da!
PS. Napisalibyście, co tam w Polsce słychać… ;)
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)








Cisza wyborcza :)
ja tez nie moge napisac co slychac, bo to kosztuje
Skoro amerykańskie wycieczki moga objechac Europe w tydzień, to, co, Lizbony w dwa dni sie nie da? :P
A tak na serio, to myslę, że zwiedzanie miast typu własnie Lizbona, czy Sewilla w jeden dzień powinno byc karalne, haha, podobnie jak złamanie ciszy wyborczej :D
Aaaaa… cisza, to piszcie po cichu ;)
a zaglosowalas?!
I już po ciszyyyyyyy, można agitowac:)
No właśnie, można :) Agitujcie zatem, co tam u Was słychać, bo ja tu się uzewnętrzniam a co w kraju i w ogóle się dzieje? Ha?
Niestety nie, dzisiaj cały dzień w pracy :(