Z wizytą w kenijskich lasach namorzynowych

W czasie przypływu woda miejscami sięga tak wysoko, że zalewa drewniany pomost, po którym idziemy. To jednak nie problem, bo zanurzenie stóp w ciepłej, oceanicznej wodzie jest samą przyjemnością. Trzeba tylko uważać, żeby się nie pośliznąć, bo niektóre deski nie są dobrze zamocowane, a kilku brakuje. Kto by jednak wybrzydzał w takich okolicznościach przyrody? Wędrujemy przecież przez gęsty las namorzynowy na kenijskim wybrzeżu!

Pomost w lesie namorzynowym w Gazi

Lasy namorzynowe to formacja roślinna składająca się z drzew i krzewów częściowo zalanych słoną wodą. Są niezmiernie ważne dla nabrzeżnych ekosystemów, a także dla człowieka. Chronią wybrzeże, stanowią schronienie i miejsce rozmnażania dla wielu ryb czy ptaków, zapobiegają niszczeniu pobliskich raf koralowych. Jednocześnie drewno tych drzew jest niezwykle wytrzymałe, świetnie nadaje się zatem do budowy na przykład domów. Kiedyś na kenijskim wybrzeżu bardzo agresywnie wycinano namorzyny.

Rybak w lesie namorzynowym

Eksploatacja lasu była intensywna do czasu, aż rybacy zauważyli, że wracając z połowów przywożą coraz mniej ryb. Działo się tak, ponieważ powoli traciły one naturalne schroniska, w których mogły się rozmnażać. Kiedy zauważono, jakie szkody czyni nieregulowana wycinka drzew, postanowiono je chronić. Niektóre lasy znalazły się nawet na obszarze Morskiego Parku Narodowego Watamu.

Las namorzynowy pod wodą

Zarówno na północnym, jak i południowym wybrzeżu Mombasy można dzisiaj wziąć udział w rejsie łódką przez las namorzynowy. Najciekawszym miejscem na południu jest okolica rzeki Ramisi i tamtejsze namorzyny. Do kanałów utworzonych wśród drzew nie można wpłynąć dużą łodzią, płyniemy więc niewielką łódką wyposażoną – niestety – w głośny silnik.

Namorzyny

Na szczęście kiedy bystre oczy przewodnika wypatrzą jakiegoś pięknego ptaka, sternik zwalnia i już po cichu możemy się do niego zbliżyć. Mnie najbardziej zachwycają zimorodki – maleńki zimorodek malachitowy…

Zimorodek malachitowy

… oraz zimorodek srokaty.

Zimorodek srokaty

Żyją tu także ptaki drapieżne. Niestety nie pamiętam już nazwy tej piękności.

Drapieznik z lasu namorzynowego

Czasem podpływamy blisko do brzegu, wtedy można jak na dłoni zobaczyć małże przyczepione do korzeni drzew i krzewów. Spotkać tu można też różnego rodzaju kraby…

Krab

… i poskoczki mułowe, zabawne ryby wyglądające jakby właśnie ewoluowały i próbowały wyjść na ląd!

Poskoczek mułowy

Najciekawsze jest jednak spotkanie oko w oko z krokodylem. Leży bestia nieruchomo z otwartą paszczą, tak że przez jakieś pięć minut zaczynam myśleć, czy ktoś po prostu nie położył plastikowej atrapy żeby turyści mieli radochę. Jednak po jakimś czasie kłap! – krokodyl zamyka paszczę i wślizguje się do wody. Jednak to wcale nie atrapa!

Krokodyl

Na tym kończymy nasze krótkie namorzynowe safari. Innym razem wybieram się w te okolice na rejs kajakiem i przyznam szczerze, że taka wycieczka, kiedy oprócz dźwięków przyrody i delikatnego plusku wioseł jest jeszcze piękniejszym przeżyciem, niż wyprawa łódką. Kajakiem nie możemy jednak dopłynąć zbyt daleko, bo nie chcemy ryzykować, że zeżre nas krokodyl, który – jak już wiem – wcale nie jest plastikowy.

Namorzyny

Wieś rybacka Gazi znajduje się na południe od Mombasy. Tutejszy pas wybrzeża także porastają namorzyny. Z pomocą międzynarodowych organizacji pozarządowych miejscowe kobiety postanowiły nie tylko chronić las, ale także edukować mieszkańców i turystów i uświadamiać im, jak ważne są namorzyny dla środowiska i człowieka.

Obrazek z centrum informacyjnego

Przy międzynarodowym wsparciu finansowym wybudowano tu zatem małe centrum informacyjne oraz pomost prowadzący przez las, a miejscowe kobiety zabierają turystów na spacer. Nie jest to jednak zwykła wędrówka. Można w jej trakcie dowiedzieć się naprawdę dużo o namorzynach, rodzaju rosnących tu drzew, ich znaczeniu, zwierzętach zamieszkujących okolicę oraz sposobach ochrony lasów. Wiedza naszej przewodniczki jest naprawdę imponująca. Na koniec można wpisać się do księgi pamiątkowej i zostawić datek dla lokalnej organizacji.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Gazi Mangrove Project zajrzyjcie na na stronę www projektu. Uważacie, że warto wspierać takie lokalne inicjatywy czy jest to strata czasu, bo akcja ma niewielki zasięg, a żeby chronić przyrodę potrzebne są działania na szeroką skalę? Będąc w Kenii skusilibyście się na rejs lub spacer po lasach namorzynowych? A może już tam byliście?

Przewodnik po KeniiPrzewodnik po Kenii
O Gazi i lasach namorzynowych, a także o wielu innych ciekawych miejscach poczytasz w moim przewodniku po Kenii! Kliknij tutaj i kup :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

40 komentarzy

  1. Agnieszka napisał(a):

    Każdy mądry projekt w którym ludziom chce się coś robić, ma sens

  2. Ewa napisał(a):

    Jeśli chodzi o aktywizację ludzi to jak najbardziej. Jeden z turystów natomiast zapytał co taka mała wioska zmieni w skali makro, jeśli chodzi o ochronę lasu. Ja uważam, że mimo wszystko warto wspierać takie projekty, bo od małych się zaczyna, a potem można je rozwinąć, dając dobry przykład. Ale może są i inne pomysły na ochronę środowiska, bardziej złożone? To mnie zastanowiło trochę

  3. Ajka napisał(a):

    Jaki zimorodek cudaczny :)

  4. Nastrzelałaś tych zwierzątek! Ptaszyny są piękne, a zimorodek malachitowy – naprawdę rozczulający. Rewelacja.
    Pozdrawiam, A.

  5. Agnieszka napisał(a):

    Obawiam się, że zazwyczaj nie ma żadnych pomysłów i taki tok myślenia jak tego turysty jest zgubny. Jest takie piękne przysłowie „Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie”

  6. Ewa napisał(a):

    Praca u podstaw :)

  7. travelerka napisał(a):

    Oj marzy mi się Kenia, marzy. A jak jeszcze widzę takie zdjęcia to od razu chce mi się pakować! :)

  8. Sabina napisał(a):

    Piękna wyprawa.
    Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłam lasy namorzynowe na własne oczy – nie w książce – w Tajlandii. Mój przyjaciel nie mógł się napatrzeć i nakrzyczeć, żeby robić zdjęcia i uczniom w szkole pokazać.
    Zdjęcia i przygoda wspaniała, krokodyl niezły. Pamiętam, że pływając przy brzegu kajakiem na wyspie Tarutao znajomi zorientowali się nagle, że nad ich głowami wisi ogromna ilość węży.. zmienili trasę. Trzeba pamiętać, że to jednak dzikie tereny:)
    Zazdroszczę!

    • Ewa napisał(a):

      Oczywiście, safari to safari, w jeepie czy w kajaku, i to my wchodzimy na teren dzikich zwierząt. Ja jednak tak lubię, jak mam możliwość podglądania zwierzaków w ich naturalnym środowisku, a nie w zoo :)

  9. Maciek napisał(a):

    Świetne zdjęcia – i wow, spotkanie z krokodylem, zazdroszczę!
    Jeśli idzie o te akcje, to myślę że potrzebujemy zarówno tych na szeroką skalę, jak i tych mniejszych, lokalnych. Cokolwiek, byle, żeby pomóc.

    • Ewa napisał(a):

      Dzięki! Tu był tylko jeden, więcej ich spotkałam w czasie safari w Masai Mara, ale tamte widziałam z lądu, a tego z łódki :) o krokodylach jeszcze kiedyś napiszę :)

  10. To prawda, zdjęcie zimorodka jak z NatGeo :)
    Każdy taki projekt ma sens, a te lokalne, oddolne, może nawet bardziej przyczyniają się do ochrony przyrody. Bardzo mądra inicjatywa.

    • Ewa napisał(a):

      Dzięki Gosia!
      Mi przede wszystkim spodobało się to, że ludziom chce się coś robić, bo bardzo często – niestety – spotykałam się tam z taką akceptacją „jest jak jest, jak Bóg da to będzie lepiej, jak nie to nie”…

  11. Zależna w podróży napisał(a):

    Zdjęcia fantastyczne! Rewelacyjny zoom i uchwycenie chwili! Zwłaszcza to drugie mnie zachwyciło. Dokładnie, NG

  12. Agnieszka napisał(a):

    Kenia jest dla mnie nieznana, ale właśnie dlatego chętnie o niej więcej poczytam! :)

  13. Kamila Anna napisał(a):

    po raz pierwszy słyszę słowo „namorzynowy”! *ignorantka*

  14. Agnieszka napisał(a):

    piękny artykuł nota bene!

  15. Traveling I love napisał(a):

    O jaaa, super! Gdyby nie podpis, pomyślalabym, że to Amazonia, a nie Afryka Wschodnia! :)

  16. Ewa napisał(a):

    Kamila, spałaś na lekcjach geografii? :D

  17. Kianka napisał(a):

    Kenia…eh szkoda, że Afryka jest dla mnie strasznie odległym podróżniczo celem :(

  18. Danuta napisał(a):

    naprawde ciekawe! Piekne zdjecia:)

  19. Joanna Julia napisał(a):

    Piękny spacer! My co najwyżej możemy sobie iść na spacer do parku szukać kasztanów, a i tych specjalnie nie uświadczysz…

  20. Magda napisał(a):

    Niesamowite zdjęcia niezwykłego miejsca, ogromnie istotnego dla rozwoju m.in. narybku. Bardzo zazdroszczę wyprawy, ale relacja sprawiła, że prawie tam byłam:).

  21. Ewa napisał(a):

    Dzięki za miłe słowa! Kenia jest cudna, to fakt :)

  22. kocham zwiedzać napisał(a):

    Ech szkoda że ludzie często dochodzą do wniosku, że należy chronić dany ekosystem dopiero wtedy, gdy zaczynają zauważać ekologiczne spustoszenie, wywołane przez ich wcześniejsze, nieprzemyślane działania…..Szkoda też, że nie miałaś okazji płynąć taką łódką jak na zdjęciu nr 2 ;)

  23. Iza/Obiektywnie napisał(a):

    Wow! Zaniemówiłam z wrażenia! Genialne zdjęcia! Czy warto chronić takie miejsca? Oczywiście! Chociażby po to, żeby móc jeszcze oglądać takie widoki, faunę i florę. To zresztą dotyczy także przestrzeni miejskiej. Na naszych oczach znikają zabytki oraz inna wartościowa architektura nie objęta prawną ochroną jak cała spuścizna PRL-u (mozaiki, malatury, szyldy, neony itp.). Warto chronić wszystko to, co jest wartościowe i przyrodniczo, i cywilizacyjnie.

  24. Justyna Kloc napisał(a):

    Z checia bym sie na takie safari po lesie namorzynowym wybrala. Do Kenii jedziemy w grudniu, ale tym razem nie starczy nam czasu na to aby sie na takie safari wybrac. Ograniczymy sie do PN Masai Mara, Rift Valley, Mount Kenya i jesli starczy czasu wyskoczymy na pare dni do Mombasy (ale raczej po to zeby zwiedzic miasto) Na szczescie moja kolezanka, ktora bierze tam slub raczej juz w Kenii zostanie wiec bedzie po co wracac i odkrywac coraz to nowe zakatki kraju :)

    • Ewa napisał(a):

      Masai Mara! uwielbiam ten rezerwat! W Mombasie uważajcie i nie dajcie się namówić na żadnego lokalnego przewodnika, który by Was ciągnął do wąskich uliczek starówki ;)

      • Justyna Kloc napisał(a):

        Na szczescie podroze nauczyly nas, aby uwazac na naciagaczy :) Ale bedziemy sie szczegolnie miec na bacznosci w Mombasie! Dzieki za porade :)

        • Ewa napisał(a):

          Nie chodzi mi o naciąganie tylko o bezpieczeństwo. Jak wyjeżdżałam z Kenii to były przypadki jak taki samozwańczy przewodnik brał turystów do wąskiego zaułka i wystawiał ich złodziejom.. Mam nadzieję, że się już uspokoiło :)

  25. Marta napisał(a):

    Takie safari to coś dla mnie – kontakt z naturą, podpatrywanie zwierząt, odrobina adrenaliny… ;) Bardzo zazdroszczę! Zdjęcia są rewelacyjne, a zimorodek podbił moje serce :)

  26. Ruda Aga napisał(a):

    Ewo, czy ten „spacer po lesie” i przejażdżkę łódką/ kajakiem odbyłaś właśnie w Gazi?

    • Ewa napisał(a):

      Tak, spacer i przejażdżkę łódką. Kajakiem pływałam w innym miejscu ale wydaje mi się, że wycieczki kajakowe nie są juz organizowane…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!