Agadir

Jeśli ktoś jedzie na hotelowe wakacje do Maroka, to jestem przekonana, że w większości przypadków wyląduje w Agadirze. Po pierwsze, miejscowość leży nad oceanem i szczyci się dziesięcioma kilometrami szerokich plaż. Po drugie, jest tam międzynarodowe lotnisko (więc nawet jak ktoś będzie się wybierał poza Agadir to duża szansa, że pierwszy przystanek na trasie to będzie właśnie to miasto). I po trzecie, spośród marokańskich kurortów Agadir ma też największą ilość hoteli.

Agadir nocą
Co ciekawe, miasto zostało założone przez Portugalczyków w XV w. i nazywało się wówczas Santa Cruz do Cabo de Gué. Wcześniej na tych terenach znajdowała się rybacka osada. Agadir został w 1541 r. podbity przez Saadytów, którzy na pobliskim wzgórzu wybudowali twierdzę – kazbę. Miasto zaczęło się szybko rozwijać, aż w 1730 r. przyszło trzęsienie ziemi. Miasto od tej pory straciło na znaczeniu na rzecz położonej bardziej na północ As-Sawiry.

Agadir ma pecha jeśli chodzi o trzęsienia ziemi. W lutową noc w 1960 r. ziemia zatrzęsła się ponownie, trwało to 15 minut i skutkowało kompletnym zniszczeniem miasta oraz śmiercią około 15 000 ludzi. Ponieważ wymagało zupełnej odbudowy, postanowiono stworzyć tutaj nadmorski kurort. Dlatego też Agadir nie posiada obecnie atmosfery typowej dla innych marokańskich miast, choć w 1992 r. rozpoczęto nawet budowę nowej medyny na miejsce zniszczonej starej.

Agadir nocą

W mieście działa ważny port rybacki i handlowy. Założono tu pierwszy na świecie port sardynkowy – przez połowy sardynek w okolicy Agadiru Portugalia straciła znaczenie jako producent tych ryb :) Oprócz tego przez port przeładunkowy przechodzą takie eksportowane towary jak cytrusy, cement, cynk, kobalt i mangan.

Port przeładunkowy w Agadirze

Nad miastem góruje kazba, z której rozciąga się widok na całą okolicę – plaże, hotele, port i serce Agadiru. Z kolei z okien hotelowych i ulic można dostrzec podświetlony nocą napis ułożony na zboczu wzniesienia. To słowa Allah, Ojczyzna, Król – tak ważne dla Marokańczyków.

Allah, ojczyzna, król

Na południe od Agadiru leży ujście rzeki Souss do Atlantyku, które znajduje się na terenie Parku Narodowego Souss-Massa. Park założono w 1991 r. w celu ochrony licznych siedlisk ptaków m.in. ibisów. Można tam dotrzeć na własną rękę albo na wycieczce na wielbłądach.

Park Narodowy Souss-Massa

Jeśli ktoś ma ochotę wypocząć na słońcu, także zimą (temperatury w okolicach 15°C) – może spokojnie wybrać się do Agadiru. Miasto ma średnio aż 300 słonecznych dni w roku! Hotele naprawdę niezłej jakości i szeroka plaża – to dla miłośników stacjonarnego wypoczynku. Ale Agadir może być też bazą wypadową do zwiedzania innych części Maroka – co kto lubi :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

22 komentarze

  1. Magda pisze:

    Podobało się, ale 10 lat temu:) Wybrzeże staciło swój dawny klimat. Agadir zamienił się w kurort (nowa promenada + hotele)… Ale są gusta i guściki:)))

  2. Ewa pisze:

    Ja byłam pierwszy raz na początku 2007 r., więc nie mam porównania z tym, jak było wcześniej. No ale rzeczywiście – kurort to kurort. Jak ktoś lubi taką formę spędzania wakacji to dobre miejsce :)

  3. Agata pisze:

    nie – jedno wielkie hotelowisko. znacznie ciekawszy klimat oferują okoliczne małe miejscowości nad oceanem

  4. Krystyna pisze:

    Znam takich co jadę, siedzą cały czas w hotelu i wracają zadowoleni do Polski.
    Hotel jednak zagraniczny , a co … :-)))
    Co kto lubi.

  5. Ewa pisze:

    Ja też znam takich sporo, spotykam ich codziennie w pracy. Ale przyznam, że potrafię to zrozumieć, różnie ludzie lubią wypoczywać. Jedni aktywnie, poznając świat, inni leżąc tydzień na plaży – każdy ma prawo odpoczywać jak lubi. A wyjazd to nie kwestia hotelu zagranicznego – jakby w Polsce można było odpocząć w podobnym standardzie za podobną cenę i mieć prawie gwarancję słonecznych dni – to pewnie niekoniecznie tyle osób by wyjeżdżało, tak sądzę. Pewnie, nadal znaleźliby się ludzie lubiący po prostu lans, ale – nie oszukujmy się, chociażby pogoda nad polskim morzem nie jest tak pewna jak na południu Portugalii :)

  6. Krystyna pisze:

    Wiem coś o tej pogodzie nad polskim morzem, :-((
    bo mamy je blisko.
    Jest rzeczywiście bardzo niepewna,
    a na dokładkę i temperatury naszego morza nie są za wysokie.

    • Ewa pisze:

      Co ciekawe Atlantyk w Portugalii też nie za gorący (oceniałabym organoleptycznie, że niewiele cieplejszy od Bałtyku), ale za to temperatura powietrza wysoka i duża szansa, że raczej będzie słonecznie :)

  7. Krystyna pisze:

    Atlantyk jest smaczniejszy od naszego morza ? :-)))

  8. Krystyna pisze:

    Skoro zeszliśmy na sól, to może byłaś w krajach gdzie jest bardzo bardzo słone morze?

    • Ewa pisze:

      Z mórz (nie jezior) to najbardziej słone jest Morze Czerwone (ok 41 promili) – tam nie byłam. Śródziemne w niektórych częściach też jest strasznie słone. Nad Morzem Martwym (de facto jeziorem) też nie byłam, ani nad innymi mocno zasolonymi jeziorami, więc wyprawy nad mocno słone wody jeszcze przede mną :)

  9. Ajka pisze:

    Oj Maroko, MAroko, tyle lat juz się tam wybieram. Ale Agadir mnie odstrasza ;)

    • Ewa pisze:

      Powiem tak, znam straszniejsze kurorty (np. Benidorm w Hiszpanii – brrr…), ale w Maroku jest mnóstwo miejsc, gdzie jest dużo przyjemniej – nawet taki “turystyczny” Marrakesz ma dla mnie swój urok :)

  10. Krystyna pisze:

    Ależ Ty masz dużą wiedzę na te tematy, podróżnicze mam na myśli.

    • Ewa pisze:

      Dzięki! Z zasoleniem to pamiętam jeszcze co nieco z geografii, to był mój ulubiony przedmiot w szkole, zresztą z geografii maturę zdawałam :)

  11. anka pisze:

    A ja lubię Agadir ,mieszkam w prawdzie w hoteli (niezbyt wyszukanym ,bo akurat na to to mi szkoda kasy)ale mam tu Marokańskich przyjaciół i tak w pierwszy wieczór urzekło mnie tajin i zaplusowałam tym , że jadłam ze wszystkimi z jednej michy zupełnie inaczej smakuje niż z nożem i widelcem. Byłam również na targu gdzie pieką ryby na otwartych paleniskach i smażą owoce moża a potem też je się z hurtowego talerza i palcami ,na stół kładą kartki papieru i wszystkie resztki nie jadalne odkłada się obok talerza przez co po skończonym posiłku zostawia się straszny “sajgon” na stole. Byłam również w części gdzie nie zapuszczają się turyści. Mama mojej koleżanki pożyczyła mi swoją …zapomniałam jak się ta sukienka nazywa w każdym razie cały dzień chodziłam w tej nazwijmy to albie z obwiązaną głową odwiedziliśmy jakąś ich ciotkę która nakarmiła mnie daktylami po to żebym szybko wyszła za mąż:) taka tradycja panna młoda częstuje panny daktylami i mlekiem ,panny młodej czyli córki tej ciotki jeszcze nie poznałam , ale zostałam zaproszona na jej ślub!!!! jutro ! odbędzie się malowanie henną. lubię też życie nocne shisha na każdym stoliku :) i podoba mi się z jaką łatwością się bawią nie potrzebują wlać w siebie mnustwa alkoholu żeby wyjść na parkiet .Muzyka zaczyna grać komuś się podoba albo czuje zew natury wstaje i tańczy tak jak stoi i tam gdzie stoi ,czasem jest to cały stolik a czasem jedna dwie osoby z grupy piosenka się kończy tańczący siada i dalej konwersuje jakby nigdy nic:) jestem pierwszy raz w Agadirze i uwielbiam to miasto:) następnym razem marzę o śaharze:)

  12. anka pisze:

    A ja lubię Agadir ,mieszkam w prawdzie w hoteli (niezbyt wyszukanym ,bo akurat na to to mi szkoda kasy)ale mam tu Marokańskich przyjaciół i tak w pierwszy wieczór urzekło mnie tajin i zaplusowałam tym , że jadłam ze wszystkimi z jednej michy zupełnie inaczej smakuje niż z nożem i widelcem. Byłam również na targu gdzie pieką ryby na otwartych paleniskach i smażą owoce moża a potem też je się z hurtowego talerza i palcami ,na stół kładą kartki papieru i wszystkie resztki nie jadalne odkłada się obok talerza przez co po skończonym posiłku zostawia się straszny “sajgon” na stole. Byłam również w części gdzie nie zapuszczają się turyści. Mama mojej koleżanki pożyczyła mi swoją …zapomniałam jak się ta sukienka nazywa w każdym razie cały dzień chodziłam w tej nazwijmy to albie z obwiązaną głową odwiedziliśmy jakąś ich ciotkę która nakarmiła mnie daktylami po to żebym szybko wyszła za mąż:) taka tradycja panna młoda częstuje panny daktylami i mlekiem ,panny młodej czyli córki tej ciotki jeszcze nie poznałam , ale zostałam zaproszona na jej ślub!!!! jutro ! odbędzie się malowanie henną. lubię też życie nocne shisha na każdym stoliku :) i podoba mi się z jaką łatwością się bawią nie potrzebują wlać w siebie mnustwa alkoholu żeby wyjść na parkiet .Muzyka zaczyna grać komuś się podoba albo czuje zew natury wstaje i tańczy tak jak stoi i tam gdzie stoi ,czasem jest to cały stolik a czasem jedna dwie osoby z grupy piosenka się kończy tańczący siada i dalej konwersuje jakby nigdy nic:) jestem pierwszy raz w Agadirze i uwielbiam to miasto:) teraz marzę o saharze:)acha a to co mnie zafascynowało to stosunek Marokańczyków do króla Karima naprawdę uważa go za swojego drugiego ojca i okazało się ,że król NAPRAWDĘ przejmuje się losem podwładnych i DZIAŁA zmienia życie personalnie ,nadal uważam to za istny cud! że można tak powiedzieć królowi marzę żeby być policjantem ,ale mi się nie udaje kilka razy zdawałem egzamin i mnie nie przyjeli a król na to napisz mi swoje imię i nazwisko i o jakie stanowisko się starasz i spełnił prośbę chłopaka który pracował na plaży a chciał w policji i jeszcze kilka takich historii mi Karima opowiedziała

  13. anka pisze:

    ups. sorry;/

    • Ewa pisze:

      Spoko :D

      Fajnie, że miałaś tak dobre doświadczenia w Agadirze, dla mnie był on jedynie bazą wypadową, ale przecież każdy może mieć inne doświadczenia. Dzięki za podzielenie się swoimi! :)

  14. beata pisze:

    Milo wspominam pobyt w Agadirze, ale tylko dlatego, ze traktowalismy to miejsce bardziej jako baze wypadowa. Nam tez trafily sie glownie dni mgliste ;) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!