Bursztynek, bursztynek, znalazłam go na plaży

To jest jak narkotyk, jak się zacznie to nie można przestać – opowiada kobieta, której podekscytowana szukaniem bursztynu nawet zapominam zapytać o imię. Spotykam ją i jej męża na plaży w Mielnie. Zupełnie przypadkiem. W czasie spaceru zauważam, że grzebie patykiem w leżących na brzegu śmieciach – muszlach, patykach, kawałkach wodorostów. Dzień dobry! Przepraszam, czy mogę popatrzeć? – pytam się. Kobieta chętnie opowiada o szukaniu bursztynów, pokazuje, jak to robi i pozwala do niej dołączyć.

Bursztyn
Bursztyn, jantar, amber, sukcynit… To nic innego, jak kawałki pradawnej żywicy z drzew iglastych. Leżą sobie często na dnie Bałtyku, a kiedy przychodzi sztorm, tak jak kilka dni temu, fale wyrzucają je na brzeg. Tylko ta fala jest taka, że ich nie wyrzuca na sam piach, zostają tam w wodzie – tłumaczy pani, kiedy zauważam, że przecież mąż najpierw te wszystkie śmieci musi z dna morza siatką zebrać. Wspominam, że ktoś z miejscowych mi powiedział, że w okolicach Mielna to raczej bursztynu nie znajdę i lepiej pojechać bliżej Gdańska, pani odpowiada: ja codziennie do pracy chodzę plażą z Mielna do Unieścia i zawsze coś znajdę.

Poszukiwanie bursztynu

Mąż wyrzuca kolejną kupkę na piach. Schylamy się obie z patykami w rękach. Trzeba ten syf porozgarniać i od czasu do czasu błyśnie coś złotawego. To kawałek bursztynu. Nietrudno go rozpoznać. Jest lekki, nie tak jak kamienie. I ciepły w dotyku. Grzebię tym swoim patykiem między wodorostami i w końcu jest. Jeden. Za chwilę drugi! Trzeci! To rzeczywiście uzależniające. Mogłabym tak grzebać i grzebać. Ja już od dziewiętnastu lat szukam bursztynów. Mąż mnie nauczył – opowiada moja rozmówczyni. Ona sama ma w kieszeni dużo większe kawałki bursztynu, niż ja.

Bursztyn

Przez tyle lat można nazbierać mnóstwo bursztynu. Pani tylko z uśmiechem kiwa głową. Nie sprzedaję. Zbieram dla siebie – mówi mi, rozgrzebując kolejną kupkę. W międzyczasie przez ramię zaglądają nam inni spacerowicze. I też się dziwią. Bursztyny w Mielnie?

Poszukiwanie bursztynu

Jako dziecko każdego roku jeździłam z rodzicami nad morze, ale nigdy nie udało mi się znaleźć słonecznej kropelki. Potem przestałam jeździć. Aż do tego roku. I kiedy już miałam nadzieję, że może uda mi się coś znaleźć, ktoś powiedział, że nie ma szans. Cóż – pomyślałam wtedy – trzeba będzie jechać kiedyś w okolice Gdańska i poszukać… A jednak! Mam już w ręku kilkanaście bursztynków, ale wcale nie chce się odłożyć patyka i przerwać poszukiwań. To faktycznie wciągające. Chciałoby się znaleźć kolejną kropelkę słońca. I kolejną. I jeszcze jedną… Pani uśmiecha się do mnie. Ciężko przestać, jak już się zacznie, prawda?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

18 komentarzy

  1. Ah pamietam czasy jak w naszym Mikoszewie zbieraliśmy bursztyny! Mogłam siedzieć godzinami zatopiona w myślach i patykach i było tego mnóóóstwo :)

  2. Ewa pisze:

    Ja jeździłam do Dźwirzyna, nigdy nie udało mi się tam nic znaleźć poza ogromną ilością muszelek :)

  3. Agnieszka pisze:

    U nas były kilogramy :) mieliśmy całe słoiki plus kolekcje tych bardziej okazałych sztuk, czasem niewiele mniejsze od pięści :) ale teraz to już nie ma prawie wcale..

  4. Ewa pisze:

    Ech…. a ja się z moich trzynastu cieszę jak dziecko :P

  5. Wyprawa Mama pisze:

    Cudne! To jak z czytaniem książki – jeszcze jedna strona. Tylko tutaj jeszcze 10 min, jeszcze jedna kupka “śmieci”…

  6. Katarzyna pisze:

    piekne… dobrze ze sa jeszcze miejsca gdzie mozna poszukac tych zlocistych kropelek :)

  7. monika jall pisze:

    A ja wlasnie w okolicach Mielna zbieralam bursztyny jako dziecko.

    • Ewa pisze:

      No proszę! A ja już sobie odpuściłam myśląc, że nic nie znajdę i miałam szczęście, że spotkałam panią, która mi pokazała, jak szukać :)

  8. Sabina pisze:

    Piękna historia. Ciekawa. :)
    Bursztyn.. kiedyś, jeden chyba znalazłam.. następnym razem, nad morzem przyjrzę się uważniej.

    • Ewa pisze:

      Dzięki! Mi pani powiedziała, że najlepiej nie szukać ot tak na piasku tylko właśnie w tych “śmieciach”, miedzy wodorostami itp. :)

  9. Biszka pisze:

    Podobno w Stegnie jest go bardzo dużo ;) Niestety nie miałam jeszcze okazji tego sprawdzić ;)

  10. Super! Nie sądziłam, że w taki sposób szuka się bursztynu! :)

    Słyszałam jednak, że to może być niebezpieczne. Po II WŚ zatopiono wiele broni w Bałtyku (dlaczego akurat tam się pytam? :() i czasem z niektórych bomb podobno może wydobyć się fosfor. Jest podobny do bursztynu, ale wybucha i silnie parzy – nie można ugasić go wodą.
    Są miejsca w Polsce, gdzie plaże są zamknięte, bo morze często wyrzuca na brzeg jakieś “skarby” (np. napalm), ale to rzadkość. Uważałabym jednak na ten podstępny fosfor :/

  11. klaudia pisze:

    Ja na sylwestra byłem nad morzem w Stegnach i znalazłem kilka bursztynów. Więc mogę potwierdzić że są.

  12. Krzysztof pisze:

    Mieszkam nad morzem i często spaceruję brzegiem morza i faktycznie po sztormach kilka razy udało mi się znaleźć bursztyny wielkości dużej mandarynki.

  13. Moni-1976 pisze:

    Witam ja z rodzinką wybrałam się na święta do Mikoszewa i faktycznie udało nam się znaleźć bursztynki.Nie są jakieś wielkie, ale sam rarytas szukania był i relaksik przy tym również. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!