Dżemaa el-Fna

Główny plac Marrakeszu przez wielu uważane jest za miejsce męczące i przede wszystkim zbyt turystyczne, by spędzić na nim trochę więcej czasu niż ten potrzebny na zrobienie dwóch czy trzech zdjęć. Ja mimo to go uwielbiam. Za dnia, kiedy trzeba wręcz uciekać przed nagabującymi z każdej strony Marokańczykami i w nocy, gdy co dwie minuty jakiś kolejny Ibrahim Makłowicz zaprasza nas na przepyszny posiłek do swojego stoiska.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu
W ciągu dnia na placu znajduje się kilka stoisk, głównie oferujących świeży i niezwykle tani sok wyciskany z pomarańczy albo słodkie bakalie na wagę.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Na otwartej części placu królują uliczni artyści.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Można tu spotkać zespoły muzyków i tancerzy gnawa, zaklinaczy węży, właścicieli małych, zwinnych małpek, które wskakują turystom na ramiona, kobiety oferujące pomalowanie dłoni henną, kolorowo wystrojonych nosiwodów czy dentystów-sadystów, którzy chętnie i bez znieczulenia wyrwą zęba za jedyne 20 dirhamów (około 2 euro).

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Fotografując cokolwiek trzeba być przygotowanym i mieć w kieszeni trochę drobnych, inaczej na przykład taki właściciel węża nie zawaha się, by go użyć. To tutaj właśnie uciekam przed takim zaklinaczem, bo wystarczy, że na niego spojrzę, a on już chce dostać bakszysz. Niestety ta ilość pieniędzy, jaką mu daję, najwyraźniej mu nie wystarcza, więc postanawia postraszyć mnie swoim gadem.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Za dnia Dżemaa el-Fna tętni życiem, ale to wraz z zachodem słońca zaczyna się prawdziwa zabawa.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Po zmierzchu na placu Dżemaa el-Fna odbywa się prawdziwy wielobarwny i pełen zapachów teatr uliczny.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Na środku placu rozstawiane są ponumerowane budki z przeróżnym jedzeniem, oświetlone światłem swobodnie zwisających spod daszku żarówek.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Spacer wśród tych stoisk pozwala poznać kilku miejscowych Robertów Makłowiczów – na hasło Polska miejscowy naganiacz wykrzyknie Polska? Robert Makłowicz! Come to my restaurant, we have Ibrahim (albo Mohammed, Abdul itp.) Makłowicz! And it’s air conditioned!

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

To ostatnie stwierdzenie jest najciekawsze, bo choć budka to tak naprawdę szkielet ze stalowych prętów i daszek, więc wiatr hula po całej “restauracji”, a mimo wszystko naganiacz mówi to z taką powagą i przekonaniem, jakby zapraszał co najmniej pięciogwiazdkowego lokalu.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Ale właśnie dzięki temu, że stoiska są otwarte, w powietrzu na całym placu czuć zapach pieczonego mięsa, tajine, grillowanych warzyw, ziół i przypraw.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

W menu są także ślimaki.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Dżemaa el-Fna spowita jest dymem z tych otwartych stoisk-restauracji.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Przy stolikach siedzą turyści i pałaszują smakowite dania.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Ale z dobrodziejstw lokali na placu korzystają także miejscowi.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Jak ktoś już się naje pieczonego mięsiwa i warzyw, zawsze może na deser posmakować daktyli lub fig.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Warto wysupłać choć trochę dirhamów na najtańszy napój w puszce, żeby wejść na taras jednej z okolicznych restauracji, z których można poobserwować nocne życie Dżemaa el-Fna z góry.

Plac Dżemaa el-Fna w Marrakeszu

Jakkolwiek komercyjny by to nie był spektakl, chętnie obejrzałabym go jeszcze nie raz :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

26 komentarzy

  1. wkraj pisze:

    Wspaniała relacja, poczułem się prawie, jakbym tam był. Do tego smakowita.
    Pozdrawiam

  2. Ania pisze:

    Ewa, uwielbiam Marakesz i plac, za dnia i noca. Fajnie sie zgubic i odnajdywac po drodze smakujac lokalnych przysmakow, podziwiac sztuke lekarska i gory slimakow.
    Chcialam sie w tym roku wybrac do Maroko koljny raz, ale chyba nas powieje w jakies inne strony. pozdrawiam cieplo z Belgradu dzisiaj

    • Ewa pisze:

      Cieszę się, że nie tylko ja lubię to miejsce. Choć na początku nieco mnie przerażało to wyciąganie ręki po bakszysz za wszystko… Ale taki już urok Marrakeszu. Urok :)

      Pozdrawiam z pochmurnej niestety Warszawy!

  3. Zuzka pisze:

    Doskonałą relacja, naprawdę, jakbym spacerowała po tych straganach. Skąd oni tego Makłowicza tak znają, hę? Trochę jak pod Wieżą Eiffla, co drugi Senegalczyk, to Polak:) Ciekawa jestem okrutnie tych potraw, takie prosto ze straganu smakuje najlepiej:) Mam pytanie: czy zauważyłaś tam może szafran? Czy naprawdę jest taki tani? Znajoma była i mówiła, że tani, jak u nas pieprz. Nie chce mi się wierzyć.

    • Ewa pisze:

      Pewnie podpytują turystów, ale to może też być kwestia telewizji, słyszałam kiedyś, że w Maroku lodówka jest luksusem, ale antenę satelitarną i telewizor musi mieć każdy – a zdaje się, że program z Makłowiczem na którejś stacji na satelicie można było zobaczyć :)

      Szafran widziałam, znajoma ma rację – oczywiście w porównaniu z innymi przyprawami był nieco droższy, ale w porównaniu z cenami w Polsce – bardzo tani. Niestety nie pamiętam dokładnych cen. Ale mam gdzieś nawet jeszcze torebkę szafranu.

  4. Agnieszka pisze:

    a za blondynki z Polski oferują kilka straganów z szalikami i stado wielbłądów ;)

  5. Ewa pisze:

    Ech, co za pech, że jestem brunetką :)))

  6. agnitz pisze:

    Ewo!
    Piękna relacja – aż chce się jechać!
    I zdjęcia równie piękne! Nie myślałaś może, żeby zamieszczać zdjęcia nieco powiększone? Nie znam się na blogowaniu, ale na niektórych blogach format zdjęcia jest dużo większy. Przez to zdjęcia są jeszcze fajniejsze i bardziej klimatyczne.

    • Ewa pisze:

      Tak, ale to musiałabym zmienić szablon bloga, a tego póki co nie planuje – trzeba by było usunąć to, co po prawej, żeby zmieścić wszystko na jednej stronie. Może kiedyś, ale jak pomyślę o tym, że wtedy wszystkie zdjęcia do wszystkich postów musiałabym wklejać jeszcze raz… No nie wiem :)

      • agnitz pisze:

        Jesteś usprawiedliwiona ;):), chociaż troszkę szkoda. A może jakiś sprytny myk, że po kliknięciu na zdjęcie otwiera się ono powiększone?
        Ja tam monitor mam weeelki, ale nikt mi nie powie – wielkość w zdjęciach robi różnicę ;))

  7. Krystyna pisze:

    Fajna relacja,, Wciągająca w nastrój.
    Zdjęcia dobre. :-)
    Bo monitor mam taki większy ? ! :-)

  8. Ajka pisze:

    Przefantastyczne są te od zmierzchu do nocy!!

  9. Michał Saks pisze:

    Byłem w tam w czasie ramadanu, niesamowite jest to jak ten plac budzi się do życia po zmierzchu. Może i komercyjnie, ale rzeczywiście bardzo klimatycznie. Miejsce w które ze wszystkich odwiedzonych w Maroku najbardziej chciałbym wrócić.

    A i miałem to szczęście że mieszkałem w tanim hostelu z tarasem na dachu, z którego można było rozkoszować się do woli widokiem wieczornego spektaklu dziejącego się na placu. Bardzo żywo przypominają mi się teraz dźwięki i zapachy tworzące również klimat tego miejsca, a których nie sposób złapać na zdjęciach.

  10. Agata pisze:

    Taki targ nocą chętnie odwiedziłabym. Daktyle suszone uwielbiam.
    Hmmm, Agnieszka ale stado wielbłądów? Szalik to przynajmniej się przyda :)

  11. anka pisze:

    a ja piszę właśnie z hotelu w Agadirze:) a w Marakeszu byłam wczoraj i tak na świerzo ,to co mnie powaliło to ruch uliczny Poprostu masakra ,dziesiątki motorynek rowerów slalomem przeciskających się między ludzmi i samochodami kierowcy za nic mają przepisy i nie przepuszczają przechodniów poprostu MASAKRA .Widząc te maleńkie uliczki można zrozumieć ,że motorynka jest bardziej praktyczna. Udeżyła mnie też bieda ,przejażdżka dorożką miała chyba w zamyśle pokazanie najstarszych budynków Marakeszu jednocześnie byłu to chyba też najbiedniejsze dzielnice. Powrót do Agadiru przyjełam jak powrót do lepszego świata .Nie mogę powiedzieć ,że Marakesz mi się nie podobał Poprostu wydaje mi się ,że nadal jestem …w lekkim szoku to chyba właściwe określenie.

    • Ewa pisze:

      Cóż, niestety tak często bywa, że te stare dzielnice są biedne i zaniedbane, jednak dla mnie mają jakieś swoje piękno. I ludzie – często bywa tak, ze choć biedni, to uśmiechnięci, przyjaźni. Rozumiem jednak, że bieda i związany z nią sposób życia na początku może szokować…

  12. irena pisze:

    Marrakesz jest przepiękny! a plac Dżemaa el-Fna jest bajkowym miejscem, mimo komercji! :) sok pomarzńczowy – najlepszy, jaki piłam, a wieczorem żałowałam tylko tego, że jestesmy już po kolacji – zresztą pysznej, w knajpce dla tubylców – i nie dam rady już nic zjeść! :(

  13. zuza pisze:

    Niestety, jedzenie na tym placu, w porównaniu ze wszystkimi rzeczami, które jadłam w Maroko (a jadłam w baaardzo różnych miejscach, od ekskluzywnej restauracji po oblesne wyłomy w murze czy komórki, w których na węglach smaży się mięso) było fatalne. Polecoć moge tylko slimaki na sprobowanie

  14. Jula pisze:

    A mnie ten plac nocą jakoś przeraził… psychodeliczna muzyka, kuglarze, handlarze, szum. I bardzo żal mi było zwierząt, zwłaszcza tych małpek w pampersach. Muszę jednak przyznać, że atmosfera placu ma w sobie coś “wsysającego”, bo mimo wszystko chciałabym jeszcze raz tam pojechać.

  15. Lila i Jurek pisze:

    Byliśmy w Maroku stosunkowo dawno, trzy tygodnie w 2013 roku, przejechaliśmy tam ponad 3000 km. Wszystko jest tam trochę inne niż w Europie. Nam, tak jak i Tobie bardzo się Maroko podobało. Klimat na placu Dżemaa el-Fna jest niesamowity i nie do opisania. To trzeba przeżyć samemu, tak jak i samemu dać się zgubić w Fezie.
    Pozdrawiamy i gratulujemy ciekawych podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!