El Cortecito – Punta Cana bez luksusu

Czyściutkie, ekskluzywne hotele z prywatną plażą, palmy i drinki z parasolkami – tak się kojarzy Dominikana. Ci, którym wczasy na Dominikanie obiły się o uszy trochę mocniej, mogą skojarzyć też nazwę Punta Cana – kurort z tymi wszystkimi wycackanymi hotelami. Ale i tam da się znaleźć miejsce nieco bardziej dominikańskie niż turystyczne. El Cortecito – tam trafiamy na początku i na końcu naszego objazdu po Dominikanie.

Plaża w El Cortecito
Wpływ Punta Cana widać w cenach hoteli. Dwójka w El Cortecito Inn kosztuje nas 60 dolarów za noc. Ale El Cortecito Inn nie przypomina tych wszystkich hoteli all inclusive – farba na ścianach łuszczy się i odpada to tu, to tam, kafelki wyglądają jak z ubiegłego wieku, a śniadanie wliczone w cenę jest mało finezyjne… Ale przecież nie po to przyjeżdżamy na Dominikanę, by siedzieć w hotelu. A ulica wita nas kolorami!

Główna ulica El Cortecito

El Cortecito to część miasteczka Bávaro. Historia wygląda tak: Bávaro było początkowo takim jakby miastem-zapleczem dla turystycznego kurortu w Punta Cana. Tu mieszkali pracownicy hoteli. Jak można się spodziewać, kompleksy hotelowe musiały się jednak rozrastać i wchłonęły też samo miasto. A El Cortecito, przez niektórych uważane za dawną wioskę rybacką, zostało ponoć założone jako osiedle cieśli.

El Cortecito

Dzisiaj to senna osadka z kilkoma kiepskimi hotelami, paroma restauracjami i barami przy plaży, w których można napić się rumu albo santo libre i rzędem sklepów z tanimi pamiątkami. Jest też plaża – pewnie nie taka wymuskana jak te przy drogich hotelach, ale dla mnie ma ona swój urok.

Plaża w El Cortecito

Tutaj znajduje się – ponoć słynna – restauracja Captain Cook, ale równie dobrze, a nawet pewnie lepiej można zjeść w knajpce w jednej z wąskich uliczek prowadzących z plaży do głównej ulicy osady.

Wąski zaułek z knajpką w El Cortecito

El Cortecito – taki krótki przystanek na trasie, początek i koniec, niby nic specjalnego, a jednak miło wspominam to miejsce. Najpewniej przez ludzi, którzy – choć lekko znudzeni – zawsze są chętni do pomocy i uśmiechnięci.

Dominikana… Pojechałabym tam jeszcze raz!

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

20 komentarzy

  1. Agata pisze:

    Zawsze uwielbiałam takie kolorowe miejsca, nawet jeśli farba odpada. Mają niesamowity urok, sklepy i bary na plaży wyglądają pięknie i rzeczywiście nie trzeba “stawiać” gwiazdek. Na wszystko jest miejsce i na gwiazdki i na bary bez nich. Pamiętam na Fuercie obok przepięknego hotelu stała mała buda z kilkoma pieńkami na zewnątrz. W środku sami Hiszpanie i głowa świni wisząca na haku nad barem. Bar, rzeźnik i kawiarnia w jednym, ale kawy jaką serwowali nie pobił nikt.

  2. Joanna pisze:

    Nie mam awersji do drinka z parasolką w cieniu palmy na białej plaży :) Jednak zdecydowanie jestem fanką kolorytu poza kurortami:) Dzięki za post -wróciły wspomnienia i ogromna chęć powrotu:)

  3. Edyta pisze:

    Podobnie i ja:)

  4. Edyta pisze:

    ..takiego klimatu zażyłam w Cabarete:)

  5. Pan Jan pisze:

    Ha! Ja jestem w Dominikanie zakochany. W tym roku trzecia podróż :D

  6. Ewa pisze:

    W Cabarete miałam trochę bardziej międzynarodowo, bo mój host z couchsurfingu był Holendrem, a jego najlepszy kumpel pół-Anglikiem, pół-Chińczykiem i ogólnie obracaliśmy się w międzynarodowym towarzystwie. Ale też m się tam bardzo podobało :)

  7. US-lovers pisze:

    Dominikana jest piękna… Biedna, ale piękna:)
    Też chętnie bym tam wróciła!

  8. Frelcia pisze:

    Czesc, lubie twoj Blog :)

    Planuje jechac na Dominikane w Lipcu, ale obawiam sie ze bede mogla to zrobic tylko sama.
    Czy wiesz moze jak wyglada samotne podrozowanie koiety tam?Jest bezpiecznie?
    Bedzie to samodzielna wycieczka bez biura podrozy.Wylot z USA

    • Ewa pisze:

      Dziękuję za miłe słowa :)

      Odpowiadając na Twoje pytanie… hmm – ja podróżowałam we dwójkę z koleżanką, nie czułam się nigdy niebezpiecznie, chociaż też poruszałyśmy się samodzielnie, bez zorganizowanej wycieczki. Zupełnie sama? To zależy, jeśli masz już doświadczenie w takich podróżach to myślę, że nie powinno być problemu, jeśli będziesz na siebie uważała. Ja nie przepadam za samotnymi podróżami, ale kwestia bezpieczeństwa jest tu tylko jednym z czynników :) Trudno mi więc doradzać w tej kwestii konkretnie.

  9. Biszka pisze:

    W Gdyni również znajduje się restauracja Capitan Cook, ale niestety nie ma takiego klimatu jak te tutaj…

  10. Robert pisze:

    Za 2 tygodnie wybieram się do Barcelo Dominican Beach. Co prawda tym razem All inclusive, ale mam nadzieję, że uda mi się poczuć również trochę prawdziwą Dominikanę. Czy masz jakieś podpowiedzi na okolicę? Czy w okolicach hotelu jest gdzie pójść?

    • Ewa pisze:

      Niestety nie bardzo mogę pomóc bo nie znam tego hotelu i nie wiem, jak i gdzie jest położony. Ale jeśli jest blisko do El Cortecito to na pewno warto tam zajrzeć, bardzo przyjemna miejscowość :)

  11. Magda pisze:

    Właśnie siedzę na dziedzińcu El Cortecito Inn i czytam Twój blog. Jedno mogę powiedzieć – nic się nie zmieniło… I napewno ta część miasta nie jest ani trochę podobna do tego co jest w folderach wakacyjnych. Zrobiliśmy piesza wycieczkę do Frusi, 3 kilometry wzdłuż murów na 2,5 metra otaczających wielkie hotele, a po drugiej stronie slumsy Dominikany, przykry widok… Analfabetyzm i bieda, gdzie idą te olbrzymie pieniądze z wycieczek all inclusive? Pozdrawiam z gorącego Cortecito!

    • Ewa pisze:

      Te pieniądze idą do międzynarodowych koncernów hotelowych i miejscowych włodarzy – tak sądzę. Ślę pozdrowienia do Cortecito!

  12. WLODEK pisze:

    Witam Pania Ewe i Pania Magde i wszystkich zakochanych w Dominikanskich klimatach.Mialem te wielka przyjemnosc byc trzy razy w tym pieknym kraju.Za miesiac bede tam po raz kolejny…mam nadzieje ze nie ostatni,chociac mam juz swoje lata.Wiem,ze pieknych miejsc na swiecie sa miliony ale magia Dominikany jest tak silna ,ze wywarla na mojej skromnej osobie ogromne wrazenie ,do tego stopnia ,ze postanowilem tam wracac…..i delektowac sie wszystkim tym co dla przecietnego Europejczyka na codzien jest niedostepne.Tak jak Pani Ewa wspomniala prawdziwa Dominikane nie zauwazy sie w bogatych hotelowych enklawach ale kilkaset metrow dalej.Bylem gosciem tych pierwszych i tych drugich.Widzialem luksus i nedze.Ogromne kontrasty.Ale zawsze bede zazdroscil /w cudzyslowie/Dominikanczykom niespotykanej pogody ducha,codziennego usmiechu,serdecznosci i goscinnosci.To co wyroznia te wyspe/czytaj Dominikane / to minn. normalni prosci ludzie ktorzy zyjac bardzo skromnie potrafia sie podzielic sie z innymi prawie wszystkim tym co posiadaja.,bezinteresownie.Sam doswiadczylem tego wielokrotnie.Podczas 14 dni pobytu w marcu tego roku z pewnoscia odwiedze moje ukochane EL CORTECITO,i spotkam sie z moimi dominikanskimi przyjaciolmi.

  13. WLODEK pisze:

    Zapomnialem dodac ,ze mialem przyjemnosc zjesc pyszny i bardzo tani posilek /ok 2USD/ dokladnie w tej samej jadlodajni na tej samej mikro uliczce ktora prezentuje Pani Ewa na swoim zdjeciu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!