Karlskrona, miasto marynarki wojennej

Wokół morza, statków i wojny kręci się w tym mieście wszystko, choć Szwecja ogólnie chce być neutralna. Jednak nie zawsze tak było. W XVII w. kraj ten toczył wojny m.in. z Danią i to jej udało się szwedzkiemu królowi odebrać tereny wokół obecnej Karlskrony. Wtedy nie było tu prawie nic, a jedyną osobą zamieszkującą te tereny był rolnik z wyspy Trossö.

Karlskrona

Ponieważ jednak miejsce to miało strategiczne położenie i – co ważne – znajdowało się bardziej na południe, niż Sztokholm, gdzie Bałtyk okresowo zamarzał, pod koniec 1679 r. król Karol XI zdecydował się wybudować tu miasto i założyć główną bazę marynarki wojennej. Tak zaczyna się historia Karlskrony, a dosłownie Korony Karola bo tak tłumaczy się na polski tę nazwę.

Dzisiaj Karlskrona jest miasteczkiem, które zamieszkuje około 30 000 mieszkańców i stolicą regionu Blekinge. Leży na kilkudziesięciu skalistych wyspach połączonych mostami lub przeprawami promowymi. To m.in. te szkiery, czyli małe, skaliste wysepki, broniące dostępu do samego miasta i bazy okrętów sprawiły, że miejsce to zostało wybrane przez króla. Do dzisiaj na wyspach stoją elementy fortyfikacji, takie jak mini twierdza Godnatt (co znaczy po szwedzku dobranoc, czyli coś, co szwedzcy obrońcy mogliby powiedzieć marynarzom zatapianych przez siebie statków ;) zajmująca w całości jeden szkier.

Godnatt

Miasto nie jest duże i warto sobie po nim pospacerować. Dobrym punktem startowym jest rynek, przy którym znajduje się Ratusz i dwa kościoły luterańskie – Kościół Fryderyka i Kościół św. Trójcy. Drugi z nich nazywany jest też kościołem niemieckim, ponieważ został zbudowany w 1709 r. by służyć mieszkającym tu w tym czasie Niemcom. Skonstruowany wcześniej, w 1690 r. kościół Fryderyka wzorowany był natomiast na kościele Santa Trinita dei Monti z Rzymu.

Kościół Fryderyka

Z rynku można przejść się deptakiem w kierunku wschodnim. Tu, na wyspie Stumholmen znajduje się ciekawe Muzeum Marynarki Wojennej. A w zasadzie przy wyspie, bo budynek muzeum stoi na podeście na morzu. Na zewnątrz przycumowane są okręty wojenne, jeden z nich można obejrzeć też w środku. Samo muzeum pełne jest eksponatów związanych z morzem i statkami, a także z samą Karlskroną. Atrakcją są m.in resztki zatopionego okrętu, które można zobaczyć schodząc do tunelu z oknami poprowadzonego pod powierzchnią wody. Ciekawa jest też wystawa galionów zdobiących kiedyś dzioby szwedzkich statków.

Galion

Po wyjściu z muzeum warto wskoczyć na żółty, bezpłatny prom na wyspę Aspö. Tam stoi jedna z dwóch najważniejszych twierdz broniących dojścia do Karlskrony. Cytadela Drottningskär, w przeciwieństwie do leżącej naprzeciwko twierdzy Kungsholm, nie jest już używana przez marynarkę wojenną. Myślę, że grube mury, umocnienia, działa i tunele spodobają się nie tylko wielbicielom militariów. A na wyspie znajduje się też mnóstwo uroczych domków letniskowych… To tak, jakby ktoś się zastanawiał nad wczasami w Szwecji ;)

Cytadela Drottningskär

Po powrocie na główną wyspę Karlskrony Trossö można przejść się w okolice bazy okrętów. Po drodze mija się żółte zabudowania szkoły oficerskiej i olbrzymi budynek Kościoła Admiralicji. Był on przeznaczony, jak sama nazwa wskazuje, dla oficerów, ale mógł pomieścić aż 4 000 ludzi. Zbudowany z drewna, ale pomalowany na popularny w Szwecji kolor tzw. czerwieni z Falun, sprawia wrażenie murowanego. Przed kościołem stoi pomnik słynnego karlskrońskiego żebraka Rosenboma.

Kościół Admiralicji

Stąd już niedaleko do zabudowań bazy marynarki wojennej, portu i starej stoczni. Ze względów bezpieczeństwa zwiedzanie położonych tu obiektów możliwe jest tylko w zorganizowanej grupie z przewodnikiem (o konkrety można pytać w Muzeum Marynarki Wojennej). W dodatku w większości miejsc nie wolno fotografować – na przykład ciekawego doku wykutego w litej skale granitowej, który jest nadal używany, żeby nie stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa. Jak to mówi nasz przewodnik, na zdjęciach mogą być tylko stare obiekty, takie jak ten długaśny budynek, w którym dawniej produkowano liny okrętowe. Dziwne to, bo na mapie Google (na dole link) i tak wszystko widać jak na dłoni.

Karlskrona

Trochę bardziej na zachód znajduje się stocznia z pięcioma dokami i starym, zabytkowym żurawiem, jednak tam też nie wolno wchodzić. Dookoła stoczni prowadzi mur, podążając za którym można dość do przeuroczego zakątka Karlskrony czyli do Björkholmen – Wzgórza Brzozowego. To miejsce, gdzie dawniej mieszkali pracownicy stoczni, a dzisiaj bardzo droga dzielnica. Niewielkie drewniane i kolorowe domki sprawiają wrażenie, jakby były zbudowane dla małych trolli, a nie potężnych Szwedów pracujących przy budowie statków.

Björkholmen

Z Björkholmen można wrócić na rynek kierując się na zachód. Po drodze warto zahaczyć jeszcze o nabrzeże na północy wyspy i maleńką wysepkę Stakholmen, na której karlskrończycy wypoczywają w ciepłe, słoneczne dni.

W 1998 r. Karlskrona znalazła się na liście światowego dziedzictwa UNESCO jako najlepiej na świecie zachowane ufortyfikowane miasto i baza marynarki wojennej z XVII i XVIII w. Składają się na to m.in. właśnie działająca dotychczas baza, stocznia, zabudowania szkoły oficerskiej z Kościołem Admiralicji, twierdze Kungsholmen i Drottningskär, dzielnica Björkholmen… Myślę, że warto tu zajrzeć nawet na kilka dni, nie tylko – tak jak ja – na jeden :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

18 komentarzy

  1. Ajka pisze:

    Zdradź mi sekret – jaki jest główny cel pływających tam statków? 1-dniowo turystyczny czy jakiś inny?

    • Ewa pisze:

      Głównego to chyba nie ma, bo cele są bardzo różne:

      – wiadomo, przemieszczenie się pomiędzy Polską a Szwecją – auta samolotem nie przewieziesz. TIRy są przewożone promem. A jak wracałyśmy to prom był pełen polskich robotników pracujących w Szwecji i wracających do kraju

      – typowa turystyka jak najbardziej – zwiedzenie Karlskrony na własną rękę lub z wycieczką zorganizowaną

      – imprezy (są ludzie, którzy płyną promem do Szwecji, tam nawet nie schodzą na ląd i tym samym wracają do Polski, albo na odwrót, Szwedzi płyną do Polski i z powrotem na imprezę, bo taniej) czy zakupy

      – inne (wizyty u rodziny, znajomych czy konferencje na promie też są)

  2. Ajka pisze:

    dziekuje za wyczerpujace info ;) pozdrawiam bezsennie

  3. Paulina pisze:

    Miło wspomnieć Pani oczami mój jednodniowy pobyt tam :) Miałam okazję również pracować na tym promie, nistety w ciągu pierwszych 2 tygodni nie zeszłam ani razu do miasta a za drugim “krótkim kontraktem” tylko raz udało mi się zejść na ląd :) I wspomnienia z przewodnikiem i śmiganie samemu po mieście wspominam bardzo miło :) ALOHA

    • Ewa pisze:

      Cieszę się, że się podoba :) Mi też się podobało, żałuję tylko trochę, że pogoda nie była nieco lepsza…

      Taka praca na promie musi być chyba ciekawa, ale właśnie dobrze jest, jeżeli przy okazji jest możliwość zobaczenia czegoś więcej, niż tylko morza i portu :)

  4. wkraj pisze:

    Chyba by mi się podobało, lubię takie połączenie historii i teraźniejszości. Miejsce warte zobaczenia :)

  5. Patryk pisze:

    Super zdjęcia :)
    Mam pytanko – będziesz w Warszawie 14 maja na targach książki w Pałacu Kultury i Nauki? Bo z chęcią na kawę bym się umówił :)
    Dawno tutaj nie komentowałem ale czytam regularnie i powiem ci, że twoja wpisy są inspirujące :).

  6. Patryk pisze:

    PS.
    “Dzisiaj Karlskrona jest miasteczkiem, które zamieszkuje około 30 000 mieszkańców” – to mieszkańcy trochę większej, sąsiedniej wsi liczącej koło jednego tysiąca mieszkańców mówią dumnie “miasteczko” :P To to w takim razie to metropolia :D

  7. Tribudragon pisze:

    Dla mnie Szwecja jest bardziej egzotyczna niz Wyspy Zielonego Przyladka ;)

    @Ewa

    za ktorym oceanem ? Atlantyckim ??

    -:)

    • Ewa pisze:

      Ha! Dla mnie póki co na odwrót, ale pracuję nad tym, żeby to odwrócić ;)

      Tak, wyruszam na drugą stronę Atlantyku zgubić się w dżungli miejskiej Wielkiego Jabłka :)

  8. grycela pisze:

    Najradośniejszych Świąt Wielkanocnych,
    najlepszych koncertowych mazurków,
    najkolorowszych pisanek.
    pogody, słońca, radości!
    Samych spełnionych życzeń!

    Alleluja!

  9. winaslodkie pisze:

    Byłam na rejsie Gdynia – Karlskrona, a nie dowiedziałam się na nim tylu informacji o tym pięknym mieście co z tego wpisu! Dziękuję ;)

  10. Kasia pisze:

    mozecie polecic jakies fajne miejsce na nocleg w rozsadnej cenie?:)

    • Ewa pisze:

      Kasia, ja sama spędziłam w Karlskronie jeden dzień, spałam już na promie, ale wrzuciłam pytanie na FB, może ktoś coś nam podpowie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!