Kulturalne Koszyce pełne niespodzianek

Powiedziałeś: Koszyce, a ja pomyślałam: huta stali. To było pierwsze skojarzenie, jakie do niedawna jeszcze przychodziło mi do głowy na dźwięk nazwy tego miasta położonego w południowo-wschodniej części Słowacji. To trochę wina władz dawnej Czechosłowacji, która promowała fantastyczną Pragę jako ulubione miasto turystów, a daleka prowincja, jaką był słowacki region koszycki, pozostawała w zapomnieniu pod względem turystycznym. Rozwijano za to przemysł ciężki!

Huta stali w Koszycach

Dziś huta nadal działa, ale Koszyce zasługują na dużo lepsze skojarzenia niż tylko miasto, w którym produkuje się ogromne ilości stali. To drugie pod względem liczby mieszkańców miasto Słowacji rozkwitło szczególnie po tym, jak w 2013 roku cieszyło się tytułem Europejskiej Stolicy Kultury. I kwitnie do dziś!

Koszyce

Basen znajduje się niedaleko naszego hotelu, więc możemy iść tam na piechotę. Spacerujemy wzdłuż ruchliwej ulicy wybudowanej w dawnym korycie rzeki Hornad. Koryto sztucznie przesunięto dalej, gdy zorientowano się, że w mieście przydałaby się dodatkowa arteria komunikacyjna. Wybudowanie jej przypieczętowało jednak los miejskiej pływalni stojącej tuż nad Hornadem, bo ze względu na ruchy gruntu budynek popękał, tak że nie można było go już używać zgodnie z przeznaczeniem. I stał tak przez lata niszczejąc nad nową ulicą.

Gdy docieramy na miejsce i spoglądam na elegancki budynek z szyldem Kulturhaus w życiu bym nie domyśliła się, że jeszcze parę lat temu był on kompletną ruiną. Miasto odnowiło basen i zupełnie zmieniło jego przeznaczenie. Teraz znajduje się tu galeria sztuki nowoczesnej, której sama fanką nie jestem. Jestem natomiast zachwycona samą koncepcją rewitalizacji pływalni, bo wchodząc do środka można się jeszcze bez problemu domyślić, co znajdowało się tu wcześniej – przypominają o tym kształt hali, trybuny, a przede wszystkim kamienne numerowane stanowiska, z których dawniej można było wskakiwać do wody!

Kulturhaus Koszyce

Miejski basen kulturalny to zresztą niejedyne miejsce w Koszycach, które odnowiono z przeznaczeniem na cele kulturalne. Projektem chyba na większą skalę jest rewitalizacja dawnych koszar wojskowych, w których dzisiaj znajduje się Kulturpark. Budynki nazwane według alfabetu fonetycznego NATO (czy nie jest to ciekawe odniesienie do wojskowej przeszłości tego miejsca?) służą jako miejsca wystaw, koncertów, przedstawień i warsztatów. Na tym sporej wielkości kompleksie każdy znajdzie coś interesującego!

Kulturpark Koszyce

Mnie w Koszycach najbardziej jednak zachwyca sama starówka, przepięknie odnowiona i zupełnie nie kojarząca się z miastem przemysłowym. Nie czuć tu absolutnie wielkomiejskiego gwaru, nie ma tłumów ludzi spieszących się dokądś. Spacer sprawia naprawdę ogromną przyjemność.

Koszyce

Sercem starówki jest największy kościół na Słowacji czyli katedra św. Elżbiety, będąca świetnym przykładem stylu późnogotyckiego. Historia jego budowy sięga aż XIV wieku. Gdy wchodzimy do środka z przewodnikiem uderza mnie jednak to, że z pozoru budowla wcale nie wydaje się być monumentalna ani ciężka. Miłośnicy sztuki i architektury będą z pewnością zachwyceni zarówno wnętrzem, jak i zewnętrznymi dekoracjami kościoła.

Koszyce

A najdziwniejszą z dekoracji można znaleźć na zewnątrz w formie rzygacza. Rzygacz, zwany ładniej gargulcem, to ozdobne zakończenie rynny dachowej wystające przed mur budowli, tak aby woda mogła swobodnie spływać. Ten konkretny, umieszczony przed jednego z budowniczych kościoła o imieniu Stefan, przedstawia podobiznę jego własnej żony, która nie stroniła od alkoholu. Nazwa rzygacz nabiera tu dodatkowego znaczenia… Taką piękna pamiątkę zostawił żartowniś Stefan małżonce!

Koszyce

Nieopodal katedry mieści się budynek Teatru Państwowego Koszyce, który otwarto w 1899 roku. Co ciekawe, przedstawienia początkowo odbywały się po węgiersku, a nie po słowacku. W ogóle warto wspomnieć, że Koszyce to miasto wielokulturowe. Mamy tu wpływy węgierskie właśnie, ale także żydowskie czy niemieckie. A dzisiaj do miasta zjeżdżają na studia młodzi ludzie z różnych zakątków świata, więc tętni ono prawdziwie międzynarodowym życiem.

Koszyce

W centrum miasta pełno jest kafejek, knajpek, pubów i restauracji, w których można posiedzieć ze znajomymi przy kuflu Zlatego Bažanta lub – moje najnowsze odkrycie – kieliszku fantastycznego słowackiego wina. Znajdą się lokale na każdą kieszeń, od najtańszych, do których czasem strach zajrzeć (przykładem niech będzie bar w stylu komunistycznym, z podobiznami Lenina na ścianie, znajdujący się w jednej z bocznych uliczek), poprzez średnią półkę, aż po ekskluzywne, drogie miejsca na specjalne okazje. Fani serialu Przyjaciele będą zachwyceni kawiarnią Smelly Cat, udekorowaną motywami związanymi z tym amerykańskim tasiemcem komediowym. Przekonuję się na własne oczy widząc, jak podekscytowane są moje towarzyszki podróży, gdy zaglądamy do środka :)

Koszyce

Urocze są te boczne, wąskie uliczki koszyckiej starówki. Nie wszystkie odnowione, ale nie przeszkadza mi to szczególnie. W takim miejscu właśnie przyjemnie jest się zgubić, bo za każdym zakrętem i w każdym zaułku czeka coś ciekawego. Niech będzie to kolejna ciekawa knajpka, muzeum tortur urządzone w dawnym domu miejskiego kata czy kamienica z pięknie wykończoną fasadą.

Koszyce

Największe rozczarowanie Koszyc to tutejszy zamek, z którego nie zostało nic poza fragmentem muru. Ale to nie dla tych ruin warto wybrać się na wzgórze zamkowe Hradová. Kiedy wspinamy się pod łagodną górkę, idąc przez budzący się do życia wiosną las, na sam zamek nie zwracam tak naprawdę większej uwagi. Tym, co przyciąga moją uwagę, jest skonstruowana tutaj w1986 roku wieża widokowa o wysokości 21 metrów. By wspiąć się na szczyt trzeba pokonać 99 stopni, ale warto, bo panorama Koszyc z góry jest fantastyczna! Zresztą ja w ogóle lubię oglądać miasta z lotu ptaka :)

Koszyce

Wizyta na wieży widokowej to dla mnie idealne podsumowanie zwiedzania Koszyc. Widać stąd jak na dłoni zarówno historyczne centrum miasta z katedrą i teatrem, jak też nowe dzielnice pełne blokowisk, nowy bieg rzeki Hornad oraz hutę stali w tle. A dookoła porośnięte trawą i drzewami wzgórza niczym fale wielkiego, zielonego morza. Przepiękna okolica!

Okolice Koszyc

Co kojarzy się Wam z Koszycami? Czy myśleliście kiedyś o odwiedzeniu tego słowackiego miasta? A może już tam byliście?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

55 komentarzy

  1. Foto Cafe pisze:

    obóz sportowy w podstawówce (wtedy jeszcze Czechosłowacja) :)

  2. Kuba pisze:

    Cudowne i klimatyczne. Byłem parę lat przed rewitalizacją. Juz wtedy zdawały się na piękne. Zresztą cala wschodnia Słowacja dopiero czeka na odkrycie!

  3. Ewa pisze:

    Zygmunt Kuba, no właśnie… ja słyszałam głosy, że przed rewitalizacja było koszmarnie ale teraz to naprawdę perełka :)

  4. Łukasz pisze:

    W sumie to juz nie jestem pewein, ale wydaje mi sie, ze jie bylismy tam, a wygląda całkiem przyjemnie i zachęcająco

  5. Emilia pisze:

    Mnie się kojarzy z rysunkiem, który wisi w moim rodzinnym domu, a który przywiozłam z Koszyc w 2005 roku. Przepiękne miasto. W którym roku była rewitalizacja?

  6. Koralina pisze:

    Też byłam zaskoczona, jakie fajne to miasto:) A kawiarnia Przyjaciół to naprawdę coś! Nadrób zaległości, to pogadamy ;)

  7. Carla pisze:

    Koszyce to cudowne miasteczko studenckie! Mimo, że niewielkie- nuda nikomu nie doskwiera! Ludzie cudowni, wiele pubów, słynne studenckie collossem do którego wieczorami schodzą się punkowcy. Niezwykła atmosfera! Warto też wspomnieć o tatranskym caju – najbardziej popularny 52 % trunek. Warto się zatrzymać, zwiedzić! Wybrać do teatru czy na zimny stadion- by zobaczyć mecz hokeja!

  8. Ajka pisze:

    Wygląda bardzo ładnie i miło dla oka :) O mieście słyszałam, ale nie kojarzy mi się z niczym

  9. Kawiarnie, kawiarnie, kawiarnie. To jak wy o basenach i starówkach, to ja będę o kawiarniach właśnie ;)

  10. Mona pisze:

    Nigdy bym nie wpadła na to, że mam po co jechać do Koszyc, a tu proszę. W końcu jestem fanką “Przyjaciół” :)

  11. Jak dawno już tam nie byłam. Miałam chyba z 13 lat, kiedy odwiedziłam Koszyce. Pamiętam jednak jak dziś, jak bardzo podobał mi się główny deptak. Wtedy też po raz pierwszy w życiu widziałam multimedialną fontannę

  12. Artur pisze:

    Słowacja kraj absurdów, chyba jeszcze bardziej jak Polska.

  13. Momentami z Praąa mi się kojarzy(nie warszawską;). Nie wiem czy Polska ładnieje , czy to 3,5roku poza Pl robia swoje.
    Ładnie sie to prezentuje…
    pzdr

  14. Tatiana pisze:

    Wydaje mi się, że Słowacja ogólnie bardzo często niesłusznie pomijana. Wszyscy jadą do znakomitych Czech (no naprawdę są znakomite – trzeba to przyznać), a Słowacja zawsze zostaje na potem, na może kiedyś, jako ten niechciany brat. A to miasteczko przeurocze!

  15. Ibazela pisze:

    Koszyce zawsze kojarzyły mi się tylko i wyłącznie z przemysłem. Co więcej, wielokrotnie przez nie przejeżdżałam w drodze na Węgry i jakoś nikt nigdy nie wpadł na pomysł, by się tam zatrzymać. Wstyd ;)

  16. Ola pisze:

    coś mnie dzisiaj te miasto prześladuje ;) Może to znak, że muszę się tam wybrać?

  17. Magda Kajzer pisze:

    Panorama piękna, Słowacja rzut kamieniem ode mnie….może czas zobaczyć Koszyce! :)

  18. Martyna pisze:

    Wow! Piękne zdjęcia! Widzę, że wybierasz się na Korfu – najpiękniejsze miejsce, jakie miałam okazję odwiedzić, to prawie mój drugi dom :) Polecam serdecznie. A w razie jakichś niespodziewanych problemów, możesz napisać do mnie maila, postaram się wspomóc doświadczeniem :)

    • Ewa pisze:

      Dzięki :)
      O tak! Chętnie dowiem się, jakie miejsca polecasz do zobaczenia na Korfu i czy masz ulubione lokalne knajpki?

      • Martyna pisze:

        Przede wszystkim Paleokastritsa i knajpka, do której wjeżdża się windą. Niesamowite widoki. Ponadto góra Pantokrator, a w centrum restauracja, w której miejsce rezerwować trzeba niestety z wyprzedzeniem, ale mają najlepsze souvlaki jakie jadłam i to w całkiem przystępnej cenie – “Pane e souvlaki” na małym placu, przy ulicy Gkilford :)

  19. miła pisze:

    Te lustra wyglądają ślicznie. ;)

  20. kami pisze:

    mam słabość do Koszyc, sama nie wiem dlaczego, może przez to że miasto jest taką ukrytą perełką! Już się nie mogę doczekać lipca jak w końcu ciut dłużej tam pobędę :)

  21. mw pisze:

    witam,
    chyba w tym tygodniu wpadnę do Koszyc na pół dnia – gdzie jest ta knajpka z Leninem: :-)

  22. Rafal pisze:

    Prośba o rekomendacje. Gdzie pojechać na weekend. Koszyce czy Bratysława?

  23. stary robol pisze:

    Fajnie powybrzydzać na hutę, produkcję i czasy socjalizmu – ale stąd wzięły się kochane pieniążki na rozwój regionu.
    Dziś modne są kafejki, puby , grilowanie i piwkowanie, a praca to tylko wyłącznie w usługach, jak umilić innym czas. Ciężka orka w fabryce jest passe.
    Tylko po co dezawuować ludzki wysiłek? Ktoś jednak musi wykonywać konkretną robotę. Bo inaczej te złote winko w kieliszkach restauracji przy odnowionej starówce będzie jedynym posiłkiem.

    • Ewa pisze:

      A kto tu gdzie wybrzydza na hutę? Wybrzydza jedynie na to, że dawniej władze regionu nie promowały Koszyc pod względem turystycznym chociaż to piękne miasto. Kto tu dezawuuje czyjkolwiek wysiłek?

  24. Magda pisze:

    Witaj,byłam w Koszycach jako 15 latka i bylismy z wycieczka nie pamietam czy to byl zamek czy kościuł ale byly chyba w piwnicach zmumifikowane zwłoki kobiety,wyglądała jakby spała .Nie wieez może gdzie to jest??

  25. dorota pisze:

    Z Koszycami kojarzy mi się…Lunik IX. Niedawno jechałam na rowerze z Polski do Rumunii. Pierwszy nocleg (który pojawił się…cudem) był w tym mieście. Oczywiście zwiedzałam starówkę (z lokalsem! – najlepiej!), ale zależało mi bardzo, by pojechać na romskie osiedle złą sławą owiane. Pojechałam. Wjeżdżam sobie na luzaku na moim rowerze. Przy mnie policja: “Ochronku macie..?”. Dziwne miejsce. Przygnębiające. Niestety ze względu na to, że policja postanowiła być moją ochroną byłam “spalona”. Chciałam powiedzmy zrobić takie…socjologiczne badania. Btw, pod względem zabytków może się tak nie wypowiem, ale mam wrażenie, że miasto poznałam, gdyż nie mogłam znaleźć centrum. Jeździłam, więc po nim bardzo dużo. Wracałam również przez Koszyce. Niby pociągiem (tylko jeden odcinek bez noclegu wyszedł 360 km…), czekałam w nocy na pociąg do Lipan i w trybie “zombie” (moja druga noc bez snu) jeździłam po tym mieście, bo dworzec zamykają…Powerbank w sklepie ładowałam. Ważne miejsce na mojej bikingowej mapie. Historia moja noclegu jest też fajna dla mnie. Polubiłam Koszyce.

  26. Kasia Dudziak pisze:

    Piękne zdjęcia, przepiękne. Cudowne miasto. Bardzo bym chciała kiedyś tam się znaleźć. Pozdrawiam serdecznie :)

  27. Adam Maruszak pisze:

    Do odnowienia katedry św. Elżbiety w Koszycach przyczynili się także polscy konserwatorzy zabytków, którzy tu od 1985 roku pracowali. Warto też ruszyć na zachód od Koszyc, do Jasova (jaskinia, klasztor norbertanów), Krasnej Horki (zamek Andrassów) oraz ruszyć na spacer w niewysokie góry koło miejscowości Turnianskie Podhradie.
    A z koszyckiego jedzenia polecam wyprażany “syr z szynkou i omaczką”.
    Miłego zwiedzania Słowacji

  28. supertlumacz pisze:

    Ja niestety nie mialam okazji aby odwiedzić to miasto. Koszyce mają swój urok i z pewnością warto zobaczyć to miejsce, szczególnie starówkę, która mnie osobiście zachwyciła.

  1. 12 stycznia 2017

    […] co zobaczyć w Koszycach. Napisała o mieście moja towarzyszka podróży – Ewa. Skupiła się na atrakcjach kulturalnych Koszyc. Wędrowne motyle z kolei już dawno napisały bardziej ogólny artykuł o największych atrakcjach […]

Pozostaw odpowiedź Ibazela Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!