Magiczny klasztor z widokiem na morze

Zbliża się szczyt sezonu. Na plażach Majorki ciężko wetknąć nawet szpilkę. Dzieci budują zamki z piasku, Majorkańczycy – piaskowe rzeźby, przy których ustawiają plastikowe kubeczki na datki od turystów. Wieczorami na nadmorskich promenadach litrami przelewają się wino i piwo, w klubach młodzi ludzie, którzy wyrwali się spod opieki, sprawdzają, gdzie leżą ich granice wytrzymałości. I na tej obleganej Majorce można mimo wszystko znaleźć miejsce odludne. Gdzieś, gdzie można się naprawdę wyciszyć. To klasztor Miramar.

Klasztor Miramar
Kręta i wąska droga z Valldemossy prowadzi po zachodniej stronie pasma górskiego Tramuntana. Już w drodze mam kilkukrotnie ochotę zatrzymać się, by sfotografować krajobraz. I pewnie bym to zrobiła, gdyby mój postój nie groził wypadkiem. Nie szkodzi. Widoki z samego klasztoru są równie piękne.

Klasztor Miramar

Znak, który kieruje do Miramar, dość łatwo przeoczyć. Jeszcze węższą drogą dojeżdżamy do przyklasztornego parkingu. Oprócz nas stoi tu tylko jeden samochód. Jak będziemy wyjeżdżać – jego już nie będzie, a żaden nowy się nie pojawi. Będziemy ostatni.

Klasztor Miramar

Wędrujemy po klasztornych zabudowaniach niewiele mówiąc. Cisza, jaka tu panuje, aż dzwoni w uszach. I jest wystarczająca. Nic nie trzeba mówić, nie trzeba jej mącić.

Klasztor Miramar

Miramar pochodzi z XIII w. Z tamtego okresu nie zachowało się zbyt wiele. To jednak nam nie przeszkadza. Ważniejsza w tym miejscu jest atmosfera, niż stare mury.

Klasztor Miramar

A od samego klasztoru piękniejsze jest jego otoczenie. W wysokiej, już zbrązowiałej trawie stoją powyginane drzewa oliwne. Rosną tutaj niczym starzy mieszkańcy klasztoru. Jego prawdziwi gospodarze. Wyobrażam sobie, że to mnisi przemienieni w drzewa. W takim miejscu można uwierzyć nawet w takie bajki.

Klasztor Miramar

Kawałek dalej, w cieniu drzew, kryje się tajemniczy symbol. Nie dociekam nawet, co on oznacza. Chyba nie chcę wiedzieć. Wyobraźnia znowu podpowiada, że być może w tym miejscu odbywały się jakieś tajemnicze rytuały. Pewnie nie, pewnie historycy mają bardziej przyziemne wytłumaczenie. Ale ja zostaję przy moich wyobrażeniach.

Klasztor Miramar

Jednak najpiękniejszy zakątek odnajdujemy na końcu. Wykute w skale schody prowadzą do niewielkiej, półotwartej groty nad przepaścią. Jest tu mała kapliczka i przecudny widok na morze. Przysiadamy na chwilę, rozkoszujemy się delikatną bryzą, gdzieś w oddali podśpiewują ptaki, do uszu dobiega szum fal rozbijających się o brzeg. Słońce przyjemnie ogrzewa skórę. Mogłabym tak siedzieć całą wieczność.

Klasztor Miramar

Przychodzi moment, kiedy trzeba wracać. Opuścić ten zakątek Majorki, w którym moje własne myśli są głośniejsze od ciszy, która mnie otacza. Azyl, do którego można uciec, kiedy zmęczą nas tłumy na plaży. Warto tu zajrzeć. Nie dlatego, że to zabytkowy klasztor, ale dlatego, że to miejsce pełne magii…

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

13 komentarzy

  1. Jo pisze:

    z cała pewnością warto… i zaklęci w drzewa oliwne mnisi – czemu nie ;)

  2. Ajka pisze:

    Pięknie! Widziałam chyba ten cypel jak jechaliśmy do Valdemossy :)

  3. Mo. pisze:

    To rzeczywiście musi być niesamowite miejsce, pełne magii i niepowtarzalnej atmosfery.I wcale się nie dziwię, że nad przepaścią mogłabyś siedzieć bez końca. Klasztory, katedry i małe kościółki jakoś tak na mnie działają, że mi się coś tam w duszy uspokaja…

  4. Marta pisze:

    Pięknie się prezentuje Miramar na Twoich zdjęciach.
    Grota nad przepaścią przypomniała mi jedno miejsce na Minorce w miejscowości Cala Morell – może nie było ono aż tak magiczne, ale dla mnie idealne do odpoczynku od tłumów i wsłuchania się we własne myśli…

  5. Katarzyna pisze:

    piekne zdjecia, tesknota za wakacjami :)

  6. Jola pisze:

    Piekne zdjecia i komentarze.Bylam tam z mezem w zeszlym roku,przecudne,niezapomniane widoki,magiczne miejsce.
    W tym roku licze na podobne wrazenia na poludniu Portugalii.

  7. Sylwia pisze:

    Jeszcze nie odkryliśmy Majorki, a szkoda.. Trzeba nadrobić :) Zdjęcia piękne, szczególnie miło się ogląda jak za oknem szaro i deszczowo.. Zapraszamy do nas psjaponki.blogspot.com – my dopiero zaczynamy blogową przygodę :)
    Pozdrawiam!

  8. Misia pisze:

    Jeśli będę na Majorce to z pewnością postaram się nie przeoczyć tego zjazdu. Zdjęcia są przeurocze, te drzewa oliwne-niesamowite. I te widoki…

  9. Wild Dog pisze:

    Nigdy jeszcze nie byłem na Majorce. Wygląda zachęcająco.
    Czy można tam jechać w ciemno, bez rezerwacji?
    Chyba lepiej pojechaćna własną rękę niż z biurem podróży.

    • Ewa pisze:

      W szczycie sezonu tak zupełnie w ciemno to raczej nie polecam, poza sezonem powinno dać radę. Na własną rękę można sobie tu zorganizować świetne wakacje!

  10. Natka pisze:

    Właśnie szykuję się do podróży na Majorkę – będę tam pierwszy raz w życiu;-) O klasztorze Miramar słyszałam wcześniej, trochę o nim czytałam, ale Twój tekst najbardziej mnie przekonał do tego, że warto tam spędzić trochę więcej czasu.

  11. Michał pisze:

    Byłęm na Majorce w zeszłym roku (już po raz drugi) ale do Miramar znów nie udało mi się dotrzeć – za mało czasu, no i trochę obawiałem się po tamtejszym interiorze jeździć samodzielnie. Przepiękne zdjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!