Mleczne słodkości

Słodycze na Dominikanie to esencja słodkości. Zazwyczaj robione z mleka z dużą ilością cukru i czasem różnych dodatków. Proste w przygotowaniu i natychmiast zaspokajające potrzebę wszamania czegoś słodkiego. Nie da się ich zjeść zbyt dużo, ale spokojnie można zapakować na później.

Dulce de leche

Najpopularniejsze przysmaki nazywają się tu dulce de leche, czyli mleczne słodycze. Ewentualnie leche con… – mleko z… i tu spory wybór: często spotykany kokos (coco), pomarańcza (naranja), ananas (piña), orzeszkami czy też owocem nerkowca (cajuil).

Leche con cajuil

Ten ostatni jest zresztą ciekawy sam w sobie. W życiu nie przypuszczałabym, że poza orzeszkiem da się też zjeść owoc nerkowca. Wygląda on jak żółta gruszka, do której od spodu przyczepiony jest dzyndzelek. Jak na zdjęciu powyżej. Poniżej za to suszone owoce nerkowca. Choć wyglądają bardzo nieapetycznie, to smakują ciekawie, trochę jak suszone śliwki.

Cajuil

Wracając do dulce de leche, to można je kupić normalnie w sklepach, ale też zrobić samemu. Przygotowuje się toto w prostokątnym naczyniu o wymiarach mniej więcej 17×10 cm i głębokości 3 cm. Składników nie potrzeba wiele: 8 szklanek świeżego, tłustego mleka, 8 szklanek brązowego cukru i opcjonalnie łyżeczkę startej skórki z cytryny. Można dorzucić jakieś kandyzowane owoce, parę orzeszków lub wiórki kokosowe.

Leche con coco

Mleko z cukrem mieszamy w głębokim garnku i podgrzewamy na wolnym ogniu, aż do otrzymania gęstej masy. Trzeba uważać, żeby nie przegotować! Dodajemy – jeśli chcemy – skórkę z cytryny i owoce, orzeszki lub wiórki. Wlewamy do naczynia wyłożonego folią i zostawiamy, by stężało. Jak stwardnieje – wcinamy ze smakiem :)

Dulce de leche

Któregoś dnia na Dominikanie wyjmuję cukierka, którego dostałam od sprzedawcy słodyczy w guagua i pytam się lokalesa, jak się toto nazywa. Byłaś w Santo Domingo! – mówi. No byłam, ale skąd on to wie? A stąd, że długi cukierek zawinięty w papierek w kolorowe paski to canquiña, symbol dzieciństwa i prezentów przywożonych dzieciakom ze wsi przez rodziców, którzy udawali się do miasta. Dziś głównie do kupienia właśnie w stolicy Dominikany.

Canquiña

Najłatwiej dostać canquiñas właśnie na dworcach czy przystankach autobusowych. Taki ostatni zakup przed powrotem do domu… Słodycze robione są z mleka kokosowego, które po ugotowaniu kształtuje się w patyczki i zawija w prążkowany papier. Potem sprzedawcy zabierają ze sobą garście słodkich patyczków i sprzedają.

Albo częstują nimi zagraniczne turystyki z wielkimi plecakami, niewielką znajomością hiszpańskiego i szerokim uśmiechem na twarzy :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

11 komentarzy

  1. Ania pisze:

    Leche con coco…i zrobilo sie smakowicie:))

  2. Janusz pisze:

    ja zawsze czytam bardzo chętnie o tych arcy-słodkich wyrobach (Portugalia też bynajmniej nie pozostaje w tej konkurencji w tyle peletonu…), do ich skonsumowania jednak trudno jest mi się zmusić :)

  3. Alchemiczka pisze:

    Hmm… ale mi teraz chce się czegoś słodkiego..

  4. Ela pisze:

    Klik dobry:)
    Bardzo dziękuję Ewo z słoneczne wyróżnienie. Miło mi się zrobiło:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Ola pisze:

    ciekawe jak to smakuje, jakoś zupełnie nie mogę sobie wyobrazić:)

  6. Janusz pisze:

    Jakoś wyjątkowo jestem na słodkości (ale takie 200%…) niewrażliwy. Jedynym odstępstwem od reguły jest karmel :)

    Przy okazji dziękuję za wyróżnienie mojej Luzomanii :)

Pozostaw odpowiedź Ela Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!