Pinokio polubiłby jabłka ze Sri Lanki

A co to? W skrzynce leży kupka czegoś, co na pierwszy rzut oka przypomina okrągłe kamienie. Biorę jeden z tych kamieni do ręki. Sprzedawca, z którym oczywiście nie mamy wspólnego języka poza migowym, wykonuje ruch ręką, jakby coś jadł. To się je? Naśladuję go z niedowierzaniem. Życzę powodzenia każdemu, kto chciałby ten kamień ugryźć. Lankijscy dentyści mają pewnie pełne ręce roboty przy połamanych zębach. Ale sprzedawca nadal kiwa głową. Yes, yes! Wood apple! To, co trzymam w ręku, to nie kamień. To drewniane jabłko. Ok, chcę spróbować!

Drewniane jabłka ze Sri Lanki
Podaję jabłko sprzedawcy z prośbą, by mi pokazał, w jaki sposób się to je, bo nie zamierzam gryźć twardej skorupy. On za pomocą noża szybko rozłupuje jabłko na dwie części. Wygląda to teraz jak pojemnik z przykrywką.

Rozłupane drewniane jabłko

Oddaje mi rozłupane jabłko i znika gdzieś na zapleczu sklepiku. Oglądam owoc z bliska. Wewnątrz twardej jak skała skorupki jest miękki, brązowy miąższ, który dość kwaśnawo pachnie. Mam to wyjadać palcami? Sprzedawca wraca z dwoma pojemniczkami i widelcem. Posypuje miąższ cukrem, a potem jakimś innym białym proszkiem. Sprawdzam, co to – sól! Dziwna kombinacja. Na koniec wtyka widelec w miąższ i miesza wszystko. Dłonią znowu pokazuje mi, że można jeść. To jem.

W smaku drewniane jabłko przypomina trochę sfermentowany owoc. Sól i cukier niespodziewanie dobrze mi do tego zestawu pasują.

Rozłupane drewniane jabłko

Limonia – tak się nazywa roślina, której owoc próbuję na Sri Lance. To duże drzewo pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej. Zmielona kora limonii używana jest do wyrobu thanaki – popularnej w Birmie pasty nakładanej na twarz w celu poprawy urody i ochrony przed słońcem.

Limonia

Owoce można jeść surowe, z dodatkiem przypraw lub bez – jak kto woli. Miąższ podaje się też z mieszanką mleka kokosowego i syropu z cukru palmowego. Niektórzy robią z drewnianych jabłek dżem.

Drewniane jabłka ze Sri Lanki

Tamilowie nazywają ten owoc vilam palam, Syngalezi – divul. Po bengalsku jest to koth bel, a w hindi – kaitha. Z angielskiego, oprócz drewniane jabłko, owoc ma jeszcze nazwy małpi owoc i jabłko słonia.

Nasz lankijski przewodnik, kiedy pokazuję mu co kupiłam na stoisku, opowiada mi, ze drewniane jabłka są też na Sri Lance wielkim przysmakiem słoni. Niestety nie jest mi w stanie wytłumaczyć w jaki sposób olbrzymy dobierają się do wnętrza owocu ukrytego pod twardą skorupą :)

Słonie z Cejlonu

Pinokio na pewno chętnie jadłby drewniane jabłka. Ale osoby, które dbają o linię, powinny jednak wybierać te zwykłe, bo te drewniane mają aż 140 kalorii w 100 gramach!

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

8 komentarzy

  1. mira pisze:

    Fajnie, że umieściłaś zdjęcie jak one rosną. Tego nie widziałam /nie pamiętam/,ale ich smak był bardzo ciekawy.

  2. Agnieszka pisze:

    Chetnie bym sobie sprobowala takiego dziwnego owoca. I te nazwy :) drewniane jabłko, małpi owoc, jabłko słonia. Nie ma to jak ludzka kreatywnosc :) Pozdrawiam

  3. Paulina pisze:

    Dopisany do listy rzeczy do spróbowania na Sri Lance. Dziękuję :)

  4. niesmigielska pisze:

    czasem sobie myślę, że zjadłabym takie zgniłe jabłko, mi tam smakowały, ale tomaszowi mojemu już nie za bardzo. w ogóle ze wszystkich wyjazdów jesli chodzi o kuchnię sri lanka była jak dotąd najlepsza.
    ps: dzięki za mile słowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!