Piotr Kraśko: Świat według reportera. Szwecja

Każdy numer National Geographic czytam praktycznie od deski do deski, a w kolekcji mam wszystkie numery polskiego wydania począwszy od pilotażowego, bo zwyczajnie bardzo lubię ten magazyn. A wydawnictwo postanowiło mnie, jako prenumeratorkę, od czasu do czasu uszczęśliwić gratisami. Kiedyś była książeczka Beaty Pawlikowskiej (jeszcze tu nie opisana :), a jakiś czas temu dostałam Szwecję Piotra Kraśko z jego serii Świat według reportera. I dobrze, bo podejrzewam, że rozczarowana firmowaną przez NG Pawlikowską mogłabym nie sięgnąć po Kraśko. A tak mam o czym pisać :)

Piotr Kraśko: Świat według reportera. Szwecja
Nie spodziewajcie się tutaj wielkiej literatury. Ot, taka książka, którą można wrzucić do torebki, a nawet większej kieszeni i przeczytać siedząc w poczekalni przed wizytą u lekarza albo w autobusie. Jak u Beaty Pawlikowskiej – książczyna-kruszynka. Zaczynam się zastanawiać, czy wydawnictwo National Geographic nie postawiło ostatnio bardziej na ilość, niż na jakość…

Piotr Kraśko o Szwecji rozpisał się na niecałych 100 stronach. Wielki plus za dbanie o osoby niedowidzące – czcionka jest tak duża, że na pierwszej stronie zmieściły się dokładnie 93,5 słowa. Ogólnie tekstu w książce tyle, że spokojnie mógłby się zmieścić w kilku blogowych postach.

I w sumie tak mogłoby być. Rozdziały (lub grupy rozdziałów) bowiem generalnie nie nawiązują do siebie, każdy jest takim małym opisem jakiejś szwedzkiej ciekawostki. Są więc cuchnące śledzie, jest opis spotkania z ludzkim królem Szwecji, powszechna ekologia, wysokie bezpieczeństwo, skandal na królewskim dworze, słynna Dancing Queen, trochę historii monarchii, trochę szwedzkiej muzyki, renifery i hotel z lodu.

Historyjki opisane są w sposób dość ciekawy, z humorem, choć nie sprawiają, że czytając książkę zrywam boki ze śmiechu. Na pewno jednak czyta się ją przyjemnie i można się czegoś interesującego dowiedzieć. W samym środku można znaleźć kilka zdjęć, ale te akurat nie są porywające, jeśli chodzi o ich piękno. Dobrze natomiast ilustrują to, o czym Kraśko pisze w kolejnych rozdziałach.

Czy kupiłabym kolejną książkę z serii? Nie… raczej nie, chyba że z ciekawości – jeśli będzie o jakimś moim ulubionym kraju. Gdybym dostała kolejny egzemplarz od National Geographic to myślę, że przeczytałabym go nie bez przyjemności. Wydaje mi się jednak, że nie miałabym ochoty wydawać 10 zł na książeczkę, która nie jest w sumie zła, ale też nie rewelacyjna. Taka ot, można przeczytać, ale jak dla mnie nie jest to pozycja obowiązkowa :)

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

11 komentarzy

  1. US-lovers pisze:

    Polecam też amerykański “numer” “Świata według reportera” :)

  2. Ja się zaraz zabieram za opisywanie wizyty w Szwecji – 4 dniowej. Bez obaw nie wydaję książki. Wrzucę na bloga :D :D :D

    • Ewa pisze:

      Szwecja… To czekam na opisy! Ja byłam trzy razy, za każdym razem bardzo krotko. Chętnie pojechałabym na dużo dłużej. W ogóle do Skandynawii. I za koło podbiegunowe. Zorze polarną chciałabym zobaczyć i białe noce. Trzeba będzie jeszcze jechać nie raz :)

  3. Ajka pisze:

    plus za dbanie o osoby niedowidzące – LOL

  4. Ajka pisze:

    ps. wyczułam w tym mało subtelną ironie:P

  5. Krzysiek pisze:

    Czytałem Z tej serii Amerykę Południową i powiem szczerze, że nie zachwyciłem się.

  6. Kabi pisze:

    Ja z tej książki zapamiętałam najbardziej śmierdzące śledzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!