Tamy asuańskie – jak uregulować Nil

Za czasów faraonów wylewające każdego roku wody Nilu nanosiły żyzne osady. Wzbogacone w ten sposób gleby pozwalały na rozwój rolnictwa wzdłuż i w delcie rzeki. Oczywiście wiązało się to również z powodziami nawiedzającymi nadrzeczne tereny i utrudniającymi życie mieszkającym tam ludziom. Trzeba było jakoś tej niedogodności przeciwdziałać. Pierwsze próby uregulowania rzeki sięgają XI wieku naszej ery, kiedy to do Egiptu wezwano uczonego Alhazena. Gdy okazało się, że jego wysiłki spełzają na niczym, Alhazen – bojąc się kary – zasymulował chorobę psychiczną. Tamy nie udało się tu wybudować aż do 1902 roku. To był ważny krok do regulacji Nilu.

Tamy Asuańskie

Mając chwilę czasu przed odjazdem pociągu z Asuanu do Kairu, postanawiamy z Rafałem wybrać się, by zobaczyć słynne tamy z bliska. Najpierw zatrzymujemy się na chwilę przy tej mniejszej, przez którą przejeżdżaliśmy, wracając z Abu Simbel. Tamę Asuańską, zwaną obecnie Starą, skonstruowali Brytyjczycy niedaleko miasta. Była to wówczas największa na świecie murowana zapora z podporami, pomiędzy którymi znajdowały się śluzy. Przepuszczano przez nie wodę niosącą żyzne osady. Pomimo początkowych obaw o zalanie wyspy File, zaporę dwukrotnie podwyższano. Dzisiaj wznosi się trzydzieści sześć metrów ponad oryginalny poziom wody w Nilu. Jej długość to tysiąc dziewięćset pięćdziesiąt metrów, a szczytem poprowadzona jest droga.

Tamy Asuańskie

Stara Tama Asuańska okazała się dawać niewystarczającą ochronę przeciwpowodziową. W dodatku w 1946 roku woda niemalże przelała się przez zaporę, co skłoniło władze Egiptu do rozważenia budowy nowej, większej tamy zamiast podwyższania istniejącej po raz kolejny. Konstrukcję Wielkiej Tamy Asuańskiej zaczęto planować po rewolucji Nasera w 1952 roku, a same prace trwały w latach 1960-1970. Zobaczywszy starą tamę, taksówkarz przywozi nas właśnie tu.

Tamy Asuańskie

Początkowo finansowaniem tamy byli zainteresowani zarówno Amerykanie, jak i Sowieci. Wskutek politycznych zawiłości w końcu to ZSRR wspomógł konstrukcję, pożyczając Egiptowi miliard sto dwadzieścia milionów dolarów, zapewniając wsparcie techniczne i ciężki sprzęt. Dla upamiętnienia pomocy ZSRR przy projekcie i podkreślenia przyjaźni egipsko-radzieckiej przy jednym z końców tamy ustawiono pomnik w kształcie kwiatu lotosu.

Tamy Asuańskie

Tama ma trzy tysiące osiemset trzydzieści metrów długości i sto jedenaście metrów wysokości. Jej szerokość przy podstawie wynosi dziewięćset osiemdziesiąt metrów, a u szczytu – czterdzieści metrów. Do jej budowy zużyto czterdzieści trzy miliony metrów sześciennych materiału, między innymi skał i gliny. Maksymalna przepustowość tamy wynosi jedenaście tysięcy metrów sześciennych wody na sekundę, a awaryjnie można z niej spuszczać dodatkowe pięć tysięcy metrów sześciennych. Jezioro Nasera, które powstało po wybudowaniu tamy pokrywa powierzchnię pięciu tysięcy dwustu pięćdziesięciu kilometrów kwadratowych przy długości pięciuset pięćdziesięciu kilometrów i szerokości dochodzącej do trzydziestu pięciu kilometrów. W jeziorze znajduje się sto jedenaście kilometrów sześciennych wody!

Tamy Asuańskie

Wybudowanie tamy pomogło uregulować Nil i zapobiec nawiedzającym jego dolinę powodziom, a także umożliwiło dostarczanie wody w czasie suszy. Elektrownia wodna zapewnia też dużą część energii elektrycznej w Egipcie, a Jezioro Nasera pozwoliło na rozwój rybołówstwa. Coraz częściej wskazuje się jednak także na negatywne aspekty konstrukcji zapory. Przede wszystkim ogromne połacie ziemi zostały zalane przez wody Jeziora Nasera, co wymagało przesiedlenia ponad stu tysięcy Nubijczyków. Wśród efektów środowiskowych wymienia się przede wszystkim zatrzymywanie żyznych mułów, przez co obszary rolnicze wzdłuż rzeki zmniejszają się, a gleba na brzegach i w delcie Nilu jałowieje. Dodatkowo rolnicy zmuszeni są do używania ogromnej ilości nawozów sztucznych.

Tamy Asuańskie

W czasie budowy tamy pojawił się też problem ochrony dziedzictwa starożytnego Egiptu. Już w latach pięćdziesiątych archeologowie zaczęli podnosić alarm, że budowa tamy grozić będzie zalaniem ważnych zabytków. W 1960 roku rozpoczęło się ich ratowanie, przesunięto między innymi świątynie w Abu Simbel. Spiętrzenie wód sprawiło także, że zlokalizowana na wysokości pierwszej katarakty, pomiędzy obiema tamami wyspa File, na której znajdowała się świątynia Izydy, przez dziewięć miesięcy w roku jest zalana. W 1970 roku rozpoczęto przenoszenie świątyni na pobliską wyspę Agilkia, a prace zakończono dziesięć lat później.

Tamy Asuańskie

Do świątyni Izydy wybieramy się dzień wcześniej, po dotarciu do Asuanu. Robimy przy okazji małe zamieszanie, bo zamiast płacić pięćdziesiąt funtów za rejs na wyspę, dołączamy za zgodą przewodnika do małej angielskiej grupki turystów, płacąc jedynie po dziesięć funtów. Kombinacja ta wywołuje ostry sprzeciw właścicieli turystycznych łódek, którzy zaczynają krzyczeć na miejscowego przewodnika. Interweniuje policja turystyczna. Możemy płynąć.

Tamy Asuańskie

Według wierzeń starożytnych Egipcjan wyspa File była pierwszym kawałkiem lądu, który wynurzył się z wód Chaosu. Od IV wieku przed naszą erą wznoszono więc tu świątynie, z których najsłynniejsza jest właśnie Świątynia Izydy, której budowę rozpoczął panujący w latach 380-362 przed naszą erą faraon Nektanebo I. Co ciekawe, wyspa była jednym z ostatnich miejsc kultu wierzeń egipskich. Obchodzimy teren, oglądamy pylony, płaskorzeźby i hieroglify. Zastanawiam się, czy ta świątynia jest warta całego zachodu. Po Karnaku i Luksorskiej chyba nie zachwyca ona już tak bardzo.

Świątynia Izydy

Większe wrażenie robią na mnie same tamy. Liczby przemawiają do mojej wyobraźni. Szczególnie gdy dowiaduję się, że z materiału użytego do budowy Wielkiej Tamy można by było zbudować siedemnaście piramid Cheopsa. Ale gdyby tama pękła, to cały Egipt, włącznie z piramidami i Sfinksem, spłynąłby do Morza Śródziemnego.

Jeśli macie taką możliwość, to staracie się w czasie podróży odwiedzać też dzieła współczesnej inżynierii? Chcielibyście zobaczyć Wysoką Tamę?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a

Przeczytaj też...

11 komentarzy

  1. Ania pisze:

    Uuups, to niech lepiej nie peka :)

    • Ewa pisze:

      Albo niech się tam żaden terrorysta nie dostanie :)

      A to akurat mnie zastanowiło, że jakiejś szczególnie pilnej ochrony nie widziałam. Był jakiś posterunek, ale panowie wyglądali, jakby spali na tych swoich karabinach zamiast pilnować okolicy…

  2. jacekk pisze:

    jacyś panowie tam się kręcili, ale więcej było Japończyków z kamerami. Fakt, że budowla jest monumentalna.

    pozdrawiam

    • Ewa pisze:

      Ja byłam jakieś 10 minut przed zamknięciem wjazdu na tamę (próbuję sobie przypomnieć dokładną godzinę zamknięcia, zdaje się 16:00) i nikogo już nie było. Nie dość, że panom nic się nie chciało, to nie robili zupełnie problemów, żeby się tam pokręcić sporo po czasie i popstrykać fotki… :)

  3. ujemmy pisze:

    Warto dodać, że bilet kosztuje 20 Funtów i nie jest wart tej ceny. Dojeżdza się na parking na początku tamy i z jednej strony jezioro z drugiej pałąki elektryczne od genereatorów prądu. Lepiej sobie poczytać i popatrzeć z daleka.

    • Ewa pisze:

      Zaraz, ja przejechałam przez całą tamę z przystankami na zdjęcia po drodze, a potem nas taksówkarz zawiózł pod nią jeszcze :)

      • ujemmy pisze:

        Mówimy chyba o dwóch różnych tamach.
        Ja mówię o tej nowszej w czynie radzieckim budowanej. A ty chyba oglądałaś tą bliżej miasta z dala od monolitu z betonu i stali.

        • Ewa pisze:

          Oglądałam obie :) Przez tą starszą, niższą przejechaliśmy bez zatrzymania wracając z Abu Simbel stąd też foto katarakty takie słabe.
          Na Wielką pojechałam taksówką i było jak piszę. Tuż przed zamknięciem, panowie pilnujący jej machnęli ręką na zatrzymywanie się i robienie zdjęć, taksiarz nas potem zawiózł na dół pod tamę, parę zdjęć i z powrotem inną drogą do Ausanu.

        • Ewa pisze:

          np. foto przedostanie – ze środka tamy, a foto 4 od końca – już jakby spod niej, zresztą na zdjęciu widac pomnik przyjaźni :)

  4. ujemmy pisze:

    W takim razie miałaś szczęście, że nie straciłaś 20 Funtów. Bo tyle nie jest warte zwiedzanie tej kupki kamieni.

    • Ewa pisze:

      Możliwe, że miałam szczęście, choć trudno nazwać to zwiedzeniem, raczej przejechanie wzdłuż z jakimiś przystankami. Myślę, że gdybym miała teraz decydować to wydałabym jeszcze raz te 20 funtów (to jest jakieś 10zł), ale to już każdy musi sam się zastanowić ile to jest warte dla niego :)

      Może mieliśmy możliwość przejechania przez całą tamę bo przyjechaliśmy taksówką nie od tej strony, która jest bliżej miasta tylko okrężną drogą? Bo taksówkarz zawiózł nas z Asuanu na drugą stronę Nilu przez stara tamę, potem do Wielkiej i z powrotem przez Wielką, pod nią i dopiero z powrotem do Asuanu. Czyli na Wielką wjeżdżaliśmy od strony pomnika przyjaźni egipsko-radzieckiej.

      Na mnie ogrom przedsięwzięcia wywarł spore wrażenie, choć akurat po jeziorze spodziewałam się czegoś większego, a ono właśnie z tamy wydało się małe. Wiadomo, jest stosunkowo wąskie, ale długie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!