Cabin Zero Vintage – mały wielki plecak

Koła samolotu dotykają pasa, czuć gwałtowne hamowanie. Podjeżdżamy do rękawa albo na miejsce parkingowe i czekamy, aż obsługa wypuści nas z samolotu. Potem maszeruję w kierunku taśm bagażowych, po drodze czasem zahaczając o kontrolę paszportową. Czekam przy taśmie, aż lampka lub dzwonek oznajmi, że za chwilę wyjedzie pierwsza walizka. Pas rusza, po chwili pojawiają się pierwsze bagaże. Wyjeżdżają powoli. Mojego nie ma. I nie ma. Bezwiednie zaczynam się stresować, czy tym razem doleciał. Czekam dalej. Wreszcie jest. Ulga! Ale to czekanie to jedna z najmniej fajnych chwil w podróży. Nie lubię jej, ale zazwyczaj była mi nieodłączna. Nie tym razem!

Cabin Zero Vintage

Może się zdziwicie, ale do niedawna nigdy nie latałam wyłącznie z bagażem podręcznym. Rzadko latałam tanimi liniami, częściej korzystając z promocji zwykłych przewoźników, a jeśli już wybierałam tych tańszych, to z reguły wykupowałam dodatkowy bagaż – sama lub na spółkę z towarzyszem podróży. Nie przejmowałam się też wielkością bagażu, co potem miało takie skutki, że czasem brałam sporo niepotrzebnych rzeczy. Aż wreszcie przyszło opamiętanie i, mimo że w cenie lotu do Mińska miałam bagaż rejestrowany, postanowiłam przetestować pakowanie się na krótki wyjazd tylko w plecak podręczny. Wybór padł na czerwony CabinZero Vintage o pojemności 44 litry.

Cabin Zero Vintage

CabinZero to brytyjski producent toreb i plecaków, które mogą służyć jako bagaż podręczny. W ofercie dostępne są między innymi plecaki o pojemności 28 litrów, które odpowiadają wymaganym wymiarom małego bagażu linii Wizzair, a także większe – taki jak mój, pasujące do Ryanaira lub dużego podręcznego (płatnego) bagażu w Wizzair. Wymiary dużego plecaka to 55x40x20 centymetrów, jest przy tym leciutki, bo waży zaledwie 760 gramów. Wykonano go z wytrzymałego i wodoodpornego poliestru.

Cabin Zero Vintage

Test zaczynam oczywiście od obejrzenia plecaka z każdej strony. Podoba mi się jego żywy kolor, ale jeśli ktoś woli coś bardziej stonowanego, to dostępne są również inne wersje kolorystyczne. Modele Vintage obszyte są od dołu skóropodobnym, brązowym materiałem, który dodaje im trochę charakterku. Na zewnątrz znajduje się też spora naszywka z logo producenta. Na górze i po boku plecaka zamocowano rączki z grubego materiału, na tyle wygodne, że przy podniesieniu nawet w pełni wyładowanego plecaka niczym walizki, nie wpijają się one w dłonie. Suwaki są duże i wyglądają bardzo solidnie, a na ich końcach znajdują się dziurki pozwalające na zapięcie kłódki. Oprócz tego po obu stronach mamy troki zapinane na klamerki i ściągane, co przy pełnym plecaku pozwala dodatkowo skompresować bagaż.

Cabin Zero Vintage

Nieprzyzwyczajona do podróżowania tylko z bagażem podręcznym podchodzę sceptycznie do kwestii zapakowania wszystkiego, co mi będzie potrzebne. Obawiam się, że po prostu się nie zmieszczę. Jednak moje obawy okazują się zupełnie niepotrzebne. Jadąc na pięć dni do Mińska w plecaku mam jeszcze sporo miejsca wolnego, a dzisiaj bez problemu pakuję się na ponad tydzień do Słowenii. W plecaku mieści mi się statyw, który mogłabym też przypiąć za pomocą troków na zewnątrz, komplet bluzek, dwie pary spodni, klapki, sandały i trampki, kosmetyczka, bielizna, bluza, ręcznik i trochę drobiazgów.

Cabin Zero Vintage

Od strony pleców w głównej komorze znajduje się kieszeń przeznaczona na laptopa. Akurat nie zabieram żadnego ze sobą na wyjazd, ale to doskonałe miejsce na przewodnik, mapy czy wydruki potrzebne na miejscu. Oprócz tego od wewnętrznej strony klapy umieszczono kieszeń zapinaną na suwak, gdzie można wrzucić drobiazgi czy leki, oraz kieszonkę z siatką, która moim zdaniem do niczego się nie przydaje. Z kolei od zewnętrznej strony klapy znajduje się jeszcze jedna kieszeń, w której można schować rzeczy potrzebne w drodze – wrzucam tam na przykład ładowarkę, słuchawki czy kartę pokładową.

Cabin Zero Vintage

Plecak nosi się bardzo wygodnie. Ramiona są szerokie i miękkie, dzięki czemu nie wpijają się w barki. Również chowanie plecaka w schowku w samolocie nie nastręcza trudności – widziałam wielokrotnie, jak właściciele sztywnych walizeczek próbują upchnąć je nad głowami i kombinują, by je tam zmieścić. Dzięki temu, że plecak ma miękkie ścianki, łatwiej go docisnąć i umieścić w schowku, niż sztywną walizeczkę.

Cabin Zero Vintage

A kiedy wysiadam z samolotu, nie muszę iść do taśmy i stresować się, czy mój bagaż doleciał razem ze mną, czy nie, bo mam go już przy sobie. Być może większość już dawno doszła do takich wniosków, ale dla mnie dopiero niedawno podróż wyłącznie z bagażem podręcznym przestała oznaczać utrudnienie w podróży. Przeciwnie, lecąc do Słowenii, mogłabym zabrać rejestrowaną walizkę, a mimo to decyduję się na podróż wyłącznie z plecakiem!

Plecak ma dziesięcioletnią gwarancję, która można przedłużyć do dwudziestu pięciu lat pod warunkiem polubienia facebookowego fanpage’a producenta (choć nie wiem, jak to działa w praktyce) oraz wyposażony jest w Unikalny Kod identyfikacyjny systemu Okoban, który pomaga podobno w przypadku zagubienia bagażu skontaktować się z jego właścicielem.

Jeśli interesuje Was mniejszy plecak, to zajrzyjcie na blog Piotra Jedź, baw się, który przetestował CabinZero Mini o pojemności 28 litrów.

Lubicie podróżować tylko z bagażem podręcznym? Czy jest to dla was wyzwanie, czy może bez problemu pakujecie się w podręczną walizkę lub plecak?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

80 komentarzy

  1. Agnieszka Sztandera napisał(a):

    Całe życie z podręcznym, a jak raz wzięliśmy nadany (bo na Kubie jest problem z pieluchami i braliśmy cztery paczki z Polski), to nam zaginął podczas przesiadki i przez tydzień byliśmy bez rzeczy (na szczęście to było w drodze powrotnej) :) W mojego Deutera 32 pakuję siebie i dziecko, mój mąż lata z Deuterem 28. Na 2 tygodnie, 3 tygodnie, 5 tygodni… Da się! :)

    • Daleko niedaleko napisał(a):

      Wow to muszę iść do Ciebie na kurs! Dla mnie to właśnie najgorsze – ta możliwość zagubienia bagażu nadanego. A kiedyś po Azji jeździłam z Deuterem ale większym, chyba 60 litrów, za duży był na podręczny, ale poza tym super plecak!

  2. Krzykliwa Maruda napisał(a):

    Jeżeli tylko mogę to pakuję się w plecak! Bagaż miałam chyba tylko raz w życiu.. a zwiedziłam już kawałek świata :)

  3. Tak jest najwygodniej :)

  4. Walk Through The World napisał(a):

    Plecak! :D Wszyscy pukali się w głowę, jak wyruszaliśmy na kilka miesięcy na Filipiny z plecakiem podręcznym, a na miejscu zdaliśmy sobie sprawę, że i tak wzięliśmy trochę za dużo rzeczy :P a wygoda z plecakiem nie do porównania, jeżeli mielibyśmy nadawać walizkę, a no i dużo taniej :)

  5. Nina napisał(a):

    Co prawda w tej chwili podróżujemy tylko z dzieckiem (niedługo z dwoma) ale wpis jest wart zapamiętania. 2 razy w życiu wybraliśmy się z walizkami, które można ciągnąć za rączkę i po ostatnim razie mąż stwierdził, że nigdy więcej nie będzie tego nosił po schodach i innych nierównościach. Od tego czasu zawsze wybieramy plecak, nawet jeśli ma być największy z naszego zestawu. Na szczęście dziecko ma nóżki i samo pomyka po wszelkiego rodzaju lotniska. Jeszcze nie wiem jak będzie przy dwójce :)

    • Ewa napisał(a):

      Ja wybieram walizkę, jeśli wiem, że polecę gdzieś, z lotniska dotransportuję się do hotelu czy domku i będzie to moja baza wypadowa. Jeśli wiem, że będę się więcej przemieszczać z całym bagażem, to wolę plecak :)

  6. Aneta Zając napisał(a):

    #TeamPlecak :D pół życia tylko z podręcznym.

  7. Nina Wrońska napisał(a):

    W pierwszej, prawdziwej podróży do Indii zawieruszyły się oba plecaki na lotnisku w Wiedniu i dotarły dopiero drugiego dnia :) Od tej inaczej pakujemy podręczne :) Natomiast walizki mieliśmy całe 2 razy i po kolejnych schodach/nierównościach mąż powiedział: nigdy więcej. Od tej pory jeździmy z plecakami. Niemniej wielki szacun dla osób, które na wyjazd powyżej tygodnia potrafią spakować się w taki mały plecak.

    • Daleko niedaleko napisał(a):

      No właśnie! A co do walizki, jeśli jechałam gdzieś, gdzie miałam bazę w jednym miejscu, to walizka była dla mnie wygodniejsza, ale przy przemieszczaniu się – tylko plecak :)

  8. Kamila Anna Napora napisał(a):

    od lat podróżuję tylko z podręcznym (ale dużym), a ostatnio poszłam krok dalej – mały podręczny na tydzień, też się da ;)

  9. Miśki Adventure Team napisał(a):

    zawsze plecak, na dłuższe wakacje do 10kg na starcie, w drodze powrotnej napakowany na maxa cudownościami z podróży, zwykle przyprawy, ryże, makarony i inne spożywcze cuda-:) najwygodniejszy i bardzo praktyczny-:)

  10. Miłka Wasiak napisał(a):

    A polecacie jakieś plecaki, które akceptują wszystkie linie, są pakowne i nie kosztują miliona złotych? ;).

  11. Paulina Kwaśniewska napisał(a):

    Ja ostatnio na biznes trip na caly tydzien do Wladywostoku spakowalam sie w podreczny i zostawilam jeszcze miejsce na suvernirki :) mozna mozna kiedys na 6mies do pracy pojechalam z 6kg bagazem, coprawda nie byl podreczny ale bylo tego bardzo malo.

  12. Jaroslaw Mlosek napisał(a):

    Only plecak,ja mam thule i wszedzie jest ok,czy tamie czy inne linieezero problemu,gwarancja 25 lat,poreczny i uzyteczny

  13. Aleksandra Walkowiak napisał(a):

    Na tydzień w bagaż podręczny pakuję się bez problemu, nawet z małym zapasem. :D Zwłaszcza latem jak nie trzeba brać ciepłych ubrań lub pełnych butów na zmianę.

  14. Kaska Landowska napisał(a):

    Zawsze podreczny,wygodniej ,taniej.sprawdzone wielokrotnie:)

  15. Zosia LS napisał(a):

    Zawsze pakuję się w plecak. Ale im dłużej jeżdzę, tym mniej rzeczy zabieram. Powoli odchodzę od podróży z namiotem i karimatą (plus osprzęt trekkingowo-campingowy) i zaczynam jeździć tylko z podręcznym. Za rok do Azji na rok biorę koło 40l. :)

  16. Zofia Kotowska napisał(a):

    #teampodreczny ;)

  17. Monika Kaliszewska napisał(a):

    Moj rekord to podreczny na miesiac :D da rade!

  18. Marcin Namiotowski napisał(a):

    Szkoda ze roweru nie można a brać jako podręczny.

  19. Anna napisał(a):

    ja mam plecak 35 litrów i świetnie się sprawdza na weekendowe wyjazdy. :) 9 litrów więcej i faktycznie można by jechać na 10 dni. W moim plecaku jest ważna rzecz-pasy-biodrowy i piersiwy. Dzięki nim nie przeciąża się ramion, odkąd poznałam to ulepszenie to uważam, że jest naprawdę dużym udogodnieniem. O wiele łatwiej nosić kilogramy.

    • Ewa napisał(a):

      To faktycznie dobra rzecz, CabinZero tego nie ma i jakoś o tym nie pomyślałam! A rzeczywiście by się przydało… Tylko nie wiem, czy dałoby się go wtedy skonstruować tak, by się mieścił w wymiarach podręcznego… ale to już pytanie do projektantów.

  20. Kiedyś tylko podręczny… pare lat temu przez 8 miesięcy podróżowałam po Ameryce Pd. tylko z podręcznym. Teraz jestem w drodze od półtora roku i podręczny niestety odpada :( Kijki i scyzoryk robią swoje. Tak naprawdę nie robi dużej różnicy czy się jedzie na 2 tygodnie czy na 2 miesiące. Zestaw jest ten sam ;) Jedyny problem to rzeczy zabronione… przez długi czas podróżowałam z 30 litrowym karrimorem i było naprawdę spoko. Teraz w życiu nie rozstałaby się z moim średnim gregory jade. Wspaniały plecak!

  21. Łukasz Kocewiak napisał(a):

    Nic nie brać. Karta kredytowa, telefon, notesik z długopisem. Zapasowa szczoteczka i gacie to już zbędny luksus. (-:,

  22. Iwona Gogulska napisał(a):

    Chyba dużo zależy od tego gdzie się jedzie i na ile ;)

  23. lecebochce.pl napisał(a):

    Tylko z podręcznym! Na nasz pierwszy wyjazd do Barcelony zabraliśmy dwie walizki – potem targaliśmy niepotrzebne rzeczy pierwszego i ostatniego dnia. Od tamtego momentu pakujemy się w plecaki i z każdym wyjazdem zabieramy coraz mniej rzeczy. W plecak bez problemu można spakować się na tygodniowy wyjazd, jeśli jedziecie na dłużej – szukajcie miejsca z pralką i po problemie. A jeśli zbyt szybko pobrudzą Wam się jedyne spodnie czy bluza to taniej będzie kupić na miejscu nowe niż płacić za bagaż rejestrowany…

  24. Elżbieta Durka-Bator napisał(a):

    Do plecaka trzeba dojrzeć, chyba nie umiałabym się spakować:(

  25. Beata napisał(a):

    Ten bagaż podręczny to mnie zawsze denerwuje, bo ja jestem z tych co mała torba=się problem;) Niestety kiedy lecę np do Warszawy na dwa dni to muszę się tak zmieścić i o dziwo jakoś się już udaje:)
    Pozdrawiam:)

  26. Plecak jak każdy inny. Nie bardzo rozumiem, dlaczego poświęcać mu cały wpis. No i ten kolor… na pewno łatwo zauważyć na pasie. (-:,

  27. Dee napisał(a):

    Często podróżuje tylko z podręcznym, ale ostatnio leciałam do Wilna z malutką, naprawdę malutką walizeczką i ciągle była o centymetr za duża wg Wizzair i zapłaciłam 40 funtów. Zabolało

  28. Asia / Homoturisticus napisał(a):

    Podróż tylko z bagażem podręcznym to prawdziwa przyjemność! Bez czekania, stresowania się, pilnowania wszystkiego. Jutro lecę do Chorwacji na tydzień i zabieram tylko bagaż podręczny. A opisywany plecak jak dla mnie pierwsza klasa! Pojemny, w konkretnym rozmiarze. Zakładasz na plecy i nie musisz ciągać za sobą walizki. Super pomysł, też chyba pomyślę nad zamianą walizki na plecak :)

  29. Super, że plecak się sprawdza. Ja muszę też zacząć z większą uwagą wybierać walizki czy plecaki. Też staramy się latać zawsze z podręcznym tylko, a w przypadku wkrótce 5osobowej rodziny nie jest to proste (choć się udaje, mieliśmy tydzień na Cyprze z większą, ale jednak podręczną walizką i małym plecakiem)

  30. Emilia napisał(a):

    Ewa, a ile kosztuje taki plecak? Bo z opisu wynika, ze jest to dobra inwestycja na lata ;)

    • Ewa napisał(a):

      Dokładnie ten, który ja mam, kosztuje 300 złotych. Są różne modele, widziałam inne za 260 złotych na przykład :)

  31. Evi Mielczarek napisał(a):

    Na oko wydaje się bardzo duży, ale to po prostu taki nietypowy kształt. Na pewno niezaprzeczalną zaletą jest możliwość wygodnego dostania się do wszystkiego w środku, jak w walizce, podczas gdy w tradycyjnym plecaku trzeba wszystko wyciągać, by dostać się do rzeczy na dnie lub w środku.

    • Ewa napisał(a):

      Tak, kształt jest najbardziej ekonomiczny, bo jest zbliżony do prostokąta (czy raczej prostopadłościanu), więc wykorzystuje na maksa każą dostępną przestrzeń. Ta otwierana klapa to rzeczywiście błogosławieństwo :)

  32. ten plecak wygląda bardzo niepozornie, ale jak widać spisuje się dzielnie. Ja jak wielu poprzedników, też tylko z podręcznym. Ze względów praktycznych i zdrowotnych. Podziwiam osoby, które dźwigają plecaki większe od siebie, ale przykładu nie biorę :-)

  33. MoniQ napisał(a):

    Ten plecak to najlepszy zakup ostatniego roku :) 2 tygodnie w Portugalii? Bez problemu! Weekendowe wyjazdy? Jak najbardziej! Od roku jest w ciągłym użyciu, więc polecam go wszystkim dookoła :)

    • Ewa napisał(a):

      Mi się teraz przydał przy przeprowadzce do Czarnogóry – podstawowy bagaż nie był wystarczający do spakowania się, ale dodatkowo ten plecak i gotowe! :)

  34. hellocamping napisał(a):

    Zaciekawił mnie ten Unikalny Kod identyfikacyjny…:) My od lat używamy plecak Jack Wolfskin Ham Rock 16, który wyposażony jest w gwizdek sygnalizacyjny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!